![]() |
![]() |
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |
Cronixowe potyczki VIII I tak oto nastał poniedziałek po weekendzie, w który to odbył się bardzo sympatyczny kongres brydżowy w Bochni. Jako że w niedzielnym turnieju nadludzkim wręcz wysiłkiem co najmniej trzykrotnie udało mi się pozbawić Tadka pierwszego miejsca, co na własne potrzeby (dla zachowania dobrego samopoczucia) tłumaczyłem sobie pewnym już zmęczeniem brydżem, postanowiłem, że w poniedziałek odpocznę od tej gry. A oto jeden z przykładów mojej niedzielnej, cokolwiek żałosnej licytacji Obie po
Po otwarciu partnera 1D jakoś zupełnie brakło mi pomysłu na konstruktywną licytację i wgoliłem beztroskie 3NT, które po celnym pierwszym wiście treflowym, skończyło się setką dla przeciwników i jajkiem dzielonym na kilka. Jak widać szlemika karowego się nie rozgrywa. Dojście do niego w sposób naukowy nie jest może najprostszym zadaniem, gdyby się nam to jednak udało mielibyśmy maxa dzielonego na pół (przynajmniej w naszej sekcji). A zważywszy, że było to rozdanie grane przeciwko zwycięzcom turnieju, starczyłoby to nam z nawiązką na zajęcie pierwszego miejsca. Tak więc rozczarowany odrobinę swoją niedzielną postawą zamiast iść na turniej postanowiłem spędzić poniedziałkowy wieczór przed komputerem. Co jednak robić? Początkowo wybór padł na Kurnik. Z tym, że oczywiście nie na popularyzowanego tam pseudobrydża. Prawdziwy brydż do czegoś tego co tam występuje ma się tak jak gwałt w samochodzie do samogwałtu w chodzie. Zalogowałem się zatem do mojej ulubionej gry – planowania. Niestety, nie wiem czyja to była wina, czy słabości serwera czy też przeciążenia mojej sieci osiedlowej, w każdym bądź razie gra szybko przerodziła się z walki z przeciwnikami w walkę z nieubłaganie upływającym czasem, a z czworga grających co najmniej nad dwojgiem niczym miecz Damoklesa wisiała groźba przekroczenia limitu czasu. Są to warunki, które mi zupełnie nie służą, co udowadniałem, co rusz popełniając skandaliczne błędy. To że mimo wszystko udało mi się wygrać zawdzięczałem jedynie zwierzęcemu fartowi w końcówce i co by nie mówić niezbyt wysokiemu poziomowi pozostałych grajków. Po zakończeniu rozgrywki postanowiłem zatem dać sobie chwilowo spokój z Kurnikiem. Tu z przykrością jeszcze raz muszę stwierdzić, że moje początkowe zachwyty nad tym portalem, okazały się być zachwytami mocno na wyrost, a portal jest w sumie mierny lichy i byle jaki – ot zwykły wytwór polskiego intelektu. Już nawet wystąpiłem do Kapituły o przyznanie mu Godła “Teraz Polska”. Zniechęcony powolnością Kurnika, nie wiedząc co począć z całym wolnym wieczorem postanowiłem w celach kontrolno-audytorskich zajrzeć co tam nowego na Cronixie. Zmiany są, i owszem. To, że nie są to zmiany na gorsze, zawdzięczamy jedynie temu, że na gorsze nic się tam już zmienić nie dało. Powiedzieć jednak, że są to zmiany na lepsze byłoby sporym nadużyciem. Umówmy się zatem, że są to zmiany w jakimś innym, bliżej nie określonym kierunku. Na początek przywitał mnie napis “Już za 2 dni” Napis tyleż intrygujący co i niepokojący. Bo cóż też takiego fascynującego wydarzy się za 2 dni? Wprowadzą kolejne “ulepszenia”? Harriett zostanie idolem cronixa? Może jeszcze coś innego? W końcu dowiedziałem się w czym rzecz... ale nie uprzedzajmy faktów. Zacząłem więc peregrynacje po portalu w poszukiwaniu zmian. Na początek ważna informacja dla naszej czołówki brydżowej. Panowie Balicki, Żmudziński i reszta – szykujcie formę na 2007 r, bo jak informuje Cronix “Brydż. Najbardziej prestiżowa gra karciana już za 5 lat w programie Igrzysk Olimpijskich(!), a Polacy od lat należą do ścisłej czołówki światowej” Potem wpadł mi w oko komunikat tfurcuf portalu informujący o tym, że jakoby “we wszystkich grach karcianych zostały wprowadzone karty z większymi, wyraźniejszymi symbolami” Poniekąd jest w tym trochę prawdy. Sygnaturki kart zostały “wyraźnie” powiększone; tak mniej więcej o 8,41% i teraz już z odległości 30 cm od ekranu monitora można odróżnić figury od blotek oraz kolory czerwone od czarnych. Postęp więc jest, nie można powiedzieć. Czy jest się jednak czym chwalić to już inna historia. Bo to tak jakby w epoce komputerów ktoś przerzucił się z suwaka logarytmicznego na kalkulator z podstawowymi działaniami. Pewnie niecierpliwie czekacie na informację jak się sprawy mają z małą różową rybką. Otóż i tu nastąpił postęp. Teraz samemu można sobie wybrać... avatar. Tak tak, też się śmiałem do rozpuku. Nawet nie awatar ale avatar. Niektórym zalew angielszczyzny już naprawdę bije na mózg. A tu jeszcze angielszczyzna w wykonaniu wyznawców hare-kriszna. Wynika z tego, że każdy szanujący się cronixowicz przed rozpoczęciem gry powinien przystąpić do wyboru swojej inkarnacji. A wybór nie jest prosty. Można pójść na łatwiznę i wybrać avatar z grubsza ludzki ukazujący męską lub żeńską fizys z całą gamą min począwszy od zidiociałego uśmieszku właściwego stanowi osiąganemu po długotrwałym przebywaniu na omawianym portalu, przez kompletny stupor występujący u nowicjuszy spodziewających się po tym portalu choćby minimum przyzwoitości, aż po totalne przerażenie, stan, który nie znając cronixa osiągnąć można jedynie słuchając nocnych audycji Radia Maryja. Prócz avatarów ludzkich, zgodnie z obowiązującą w hinduizmie teorią koła żywotów można również przybrać avatar zwierzęcy. Począwszy od pełzającego robaka przez małą rybkę (niestety żółtą, a nie różową; zielone płetwy tylko częściowo rekompensują brak różu) aż na królu zwierząt skończywszy. Jest również trzecia grupa avatarów w postaci różnokolorowych prostokącików, w założeniu mających być chyba flagami poszczególnych państw. Piszę “chyba”, bo prostokąciki nie są podpisane, więc pewności nie można mieć żadnej. Ostatecznie zdecydowałem się na prostokącik, będący zapewne flagą jakiegoś Vanuatu, Tonga, Nauru albo innego Kiribati. Moim wyborem kierowała kolorystyka tego prostokącika - przewaga czerni i zgniłej zieleni - co jak ulał odpowiada mojemu nastrojowi przy każdorazowym logowaniu się na rzeczony serwer. Gdy już, z niemałym trudem, wybrałem avatar, postanowiłem “pozarządzać” Brzmiało obiecująco. W rzeczywistości chodziło jednak jedynie o wypełnienie ankiety na temat swojej osoby. Wypełnianie tej ankiety było najprzyjemniejszą chwilą podczas mojego ostatniego pobytu na cronixie. Ubawiłem się setnie. Ankieta jest tak głupia, że aż inteligentna. Na samym początku drobna modyfikacja. Dawniej jak zapewne pamiętacie można było przesyłać na swoją skrzynkę rozdania, które z jakiegoś powodu uznaliście za interesujące. Teraz, w swoim pędzie do ulepszania, tfurcy zastosowali rozwiązanie “wszystko albo nic”. Ot po prostu możecie zaznaczyć opcję, która spowoduje zalanie waszej skrzynki wszystkimi rozegranymi przez was rozdaniami. Alternatywą jest zapisywanie poszczególnych, interesujących was rozdań na kartce. Jest to jednak alternatywa pozorna, gdyż rozegrane rozdania ukazują się w sposób bardzo chimeryczny, według klucza znanego zapewne jedynie pomysłodawcy (o może i to nie) – tak mniej więcej co trzecie. Chyba że to program sam decyduje, które rozdania są warte wyświetlenia i robi to według swojego widzimisię? Gdy już dokonaliście tego niełatwego wyboru między dżumą, a czarną ospą czas zabrać się za dane statystyczne. Tutaj pytania mają zróżnicowany stopień trudności. Prócz pytań otwartych (wiek, adres), które nie powinny sprawić wam większej trudności, znajduje się również grupa pytań zamkniętych. Z tymi nie jest już tak łatwo. Na początek pytanie o stan cywilny. Jeśli jesteście panną, kawalerem, mężatką lub żonatym mężczyzną – wasze szczęście. Co jednak mają zrobić wdowcy, rozwódki, że już nie wspomnę o osobach żyjących w wolnych związkach. Ci albo będą musieli zełgać, zakłamując statystyki prowadzone przez Cronixa albo w ogóle pominąć to pytanie. Potem pada pytanie o język. Można wybrać tylko jeden. Może i dobrze, bo wybór jest mniej niż skromny. Prócz polskiego jedynie francuski, angielski i niemiecki. Nie wiem czy jest to pytanie o język, który się zna, którym się posługuje, czy też o język, w którym chciałoby się otrzymywać korespondencję. W każdym bądź razie pytanie to dyskryminuje pozostałe oficjalne języki Unii Europejskiej jak również rosyjski, japoński, perski, chiński (dialekt mandaryński i pozostałe) oraz wiele wiele innych. Potem jest jeszcze fajniej. W pytaniu “zawód” nie będziecie mieć problemu jedynie jeśli pracujecie w przemyśle komputerowym. Tam wybór jest zaprawdę bogaty. Oddzielnie wpisują się producenci sprzętu, twórcy oprogramowania i dostawcy usług internetowych. Ja jednak pytam, gdzie ma się wpisać grabarz, wyplatacz koszyków albo stróż nocny na pół etatu pracujący w Zakładach Mięsnych “Indykpol SA” dorabiający chałupniczo składaniem długopisów i klejeniem kopert? Czyżby praca grabarza była mniej wartościowa niż pseudoprogramisty z firmy Cronix, a wyplatacz koszyków i stróż nocny byli według tfurcuf portalu zbyt głupi, by posługiwać się internetem? Gdy już dokonaliście wyboru zawodu, następne (dzięki Bogu już ostatnie) pytanie jest o branżę. Wiem, rozumiem was, też mi się wydawało, że na to pytanie odpowiedzieliśmy już przed chwilką. Jednak wrodzona ciekawość sprowokowała mnie do sprawdzenia, jakież to przeciekawe branże dają nam do wyboru tfurcy portalu. Oj nie zawiodłem się, sugerowane branże są zaiste rzadkiej urody. Dla młodzieży Cronix ma ofertę w branży uczeń/student, dla będących w wieku produkcyjnym – niepracujący/szukający pracy, a dla staruszków – emeryt/rencista. Jeśli nic z tego wam nie pasuje Cronix ma dla was ofertę uniwersalną. Branża właściciel – pod to podpada każdy. Bo mieszczą się tu równie dobrze właściciele psa, sztucznej szczęki, agencji towarzyskiej “Ars Amandi” jak i Koncernu Naftowego Łukoil. Zanim wszedłem na stolik zerknąłem jeszcze na zakładkę “Pomoc” Strona “Pomoc” jest w nieustającym przygotowaniu. Tu moja rada dla Cronixa. Ludzie dajcie sobie spokój z tą pomocą. Temu portalowi niewiele jest w stanie pomóc, a już z całą pewnością nie wasze działania. Jako że już tu wszedłem to w końcu wypadałoby rozegrać kilka rozdań. Zostałem zaproszony przez znajomego jeszcze z Winbridge i zasiadłem przeciwko miłej mikstowej opozycji. Generalnie rozdania były dość nieciekawe; prócz jednego, które było wyjątkiem od zasady, że generalnie dobrze jest skontrować sztuczną odzywkę przeciwników na wskazanie wistu. Na czwartej ręce w założeniach Obie po przeszła wam taka oto karta:
a przeciwnicy licytują i czy teraz ktoś z was powstrzymałby się od kontry. Ja z pewnością nie. Tym razem na szczęście, byłem otwierającym 1NT i z kartą
Odwinąłem cokolwiek wątpliwą rekontrę. Całe rozdanie wyglądało następująco:
Po pierwszym wiście pikowym rozgrywający ściągnął wszystkie kara i zagrał pika. Ten został przebity. Teraz przeciwniczka mogła sprawdzić rozgrywającego zagrywając waleta atu. Nie zrobiła tego jednak ani teraz (zagrała kiera), ani po przebiciu kolejnego pika (znów kier) ani nawet na sam koniec po przebiciu ostatniego pika (tym razem AK trefl) i kontrakt bezproblemowo został wygrany. Jako, że gra się tu na tabelkę, a punktów mieliśmy bez liku, toteż zysk z rozdania był niewielki, ale jak to mówią - małe, a cieszy. Pobyt przy stoliku zaowocował również zdobyciem przeze mnie informacji, cóż to takiego przełomowego wydarzy się za 2 dni. Otóż za 2 dni Cronix będzie płatny. Na początku ucieszyłem się. Nawet publicznie wyraziłem opinię, że to bardzo dobry pomysł, by płacić testującym ten półprodukt, którzy tracą swój cenny czas i ponoszą uszczerbek na swoim zdrowiu psychicznym. Szybko jednak zostałem wyprowadzony z błędu. To grający mają płacić za tę wątpliwą przyjemność. Nie to, żebym był jakimś zaprzysięgłym wrogiem opłat za użytkowanie zasobów internetu. Ale za grę na Cronixie? Za co???!!! Opłaty nie są nawet jakoś nadzwyczajnie wygórowane i pewnie lepiej wysyłać SMS-y tu niż głosować na Idola lub próbować odgadnąć kto jest Agentem. Jednak mimo wszystko płacąc za coś, przyjemnie jest mieć poczucie, że płaci się za coś wartościowego. Osobiście uważam, że kto jak kto, ale harriett powinien dostać darmowy dożywotni kod dostępu. W końcu poświęcam swój jakże cenny czas, narażam swoje zdrowie psychiczne i fizyczne, w każdym tekście staram się zawrzeć kilka słów konstruktywnej krytyki (oczywiście tylko i wyłącznie w trosce o jakość portalu) i robię to wszystko za friko. Nie domagam się żadnych opłat od Cronixa, a przecież moje myślenie to jest droga rzecz. Czuję jednak, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż Cronix doceni mój wkład intelektualny w rozwój ich portalu. Reginald Sukiennik (harriett)
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ] [ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna] | ![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||