Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Cronixowe potyczki III
czyli
grajmy szlemiki

Tym razem zalogowałem się wczesnym popołudniem. Jako że w tym czasie w Ameryce mamy późną noc nie zdziwiłem się zatem, że internacjonała pilcha nie było. Kiedyś w końcu trzeba spać. Trudno, trzeba będzie zagrać z jakimś miejscowym zawodnikiem. Na pewno słabszym i nie grającym zbyt wysublimowanym systemem, ale dzięki temu będę mógł grać pod mniejszą presją i z mniejszą obawą o połajanki za swoje leszczarstwa.

Opisywane przeze mnie poniżej szlemiki, mimo że grane z różnymi partnerami i przeciwko różnej opozycji nie są jakimiś wyselekcjonowanymi z całego tygodnia lecz wszystkie zdarzyły się po kolei w przeciągu 3-4 godzin.

Na początek muszę się podzielić pewnym przemyśleniem natury ogólnej. Otóż w czasach precronixowych brydżyści o konserwatywnych, by nie rzec skostniałych umysłach powiadali, że opłacalny szlemik to szlemik 50-cio procentowy. Zaprawdę powiadam wam nie wiedzą co mówią... albo nigdy nie grali na cronixie. W takim przypadku nie wiedzą co tracą. Starzy cronixowi wyjadacze mają niewiarygodną lekkość w osiąganiu gier premiowych i brak bilansu lub fitu, tudzież obu tych rzeczy na raz nie jest dla nich najmniejszą przeszkodą, a często gęsto wręcz przeciwnie -dodatkową zachętą dla osiągnięcia szlemika i to z dowolnej kategorii. Dla potrzeb czytelników pozwoliłem sobie bowiem podzielić cronixowe szlemiki na 4 podstawowe kategorie.

  1. szlemiki czapkowe – to takie, które chodzą na trafieniu dwustronnego impasu damy, zwykle atutowej
  2. szlemiki szansowne – chodzą na przymusie wpustkowym po wcześniejszych dwóch udanych impasach i podziale atu 2-2 ze spadającą dama, waletem i dziesiątką
  3. szlemiki mało szansowne – po nietrafionym pierwszym wiście masz 9 lew z pewnymi nadziejami na dziesiątą
  4. szlemiki bezszansowne – obaj przeciwnicy grając cały czas w kierki nie są w stanie wziąć mniej niż 2 lewy.

Niektórzy zapytają “a co z kartami, gdy masz 16 lew po górze?”. Widać, że się zupełnie nie orientują. Wtedy gra się przecież 3NT, a co ambitniejsi 4NT. Oczywiście zbyt częste osiąganie szlemików z kategorii 2-4 ma jedną drobną wadę. Bardzo niekorzystnie wpływa na ranking. Jak jednak powiedziałem, jest to wada drobna, a to dlatego, że mimo że gram tam już ponad pół roku to chyba jeszcze nie spotkałem nikogo, kto grałby dla rankingu. Wszyscy grają dla przyjemności. Niewiarygodne? Ja im jednak wierzę, nie rozumiem jedynie dlaczego większość gra dla przyjemności przeciwników. Tak czy siak powyższa wada równoważona jest kilkoma zaletami. Najważniejsze z nich, to możliwość potrenowania po drodze rozgrywki wielu ciekawych kontraktów, a to: splintera z rekontrą, blackwooda bez trzymania w dwóch kolorach, koloru przeciwnika itd. W zasadzie możliwości są limitowane jedynie znanymi konwencjami (oczywiście tylko przez jednego z licytujących). Drugą istotną zaletą jest możliwość dowiedzenia się od partnera wielu ciekawych rzeczy o stanie swojego umysłu, tudzież poinformowania go o tym samym.

Ale dość tych dywagacji, trzeba sprawdzić się w grze. Pierwsze rozdanie i od razu taka karta.

    AQ
AQJ7654
A7
64

J9876 K432
K2 1093
QJ962 843
2 J95

harriet

105
8
K105
AKQ10873

Otworzyłem trefelkiem prostym rozpatrując różne warianty jak tu najlepiej osiągnąć 3NT i do tego dostać wist treflowy. Miałem nadzieję, że partner zgłosi kiery, to ja wtedy spróbuję coś zamieszać pikami i może jakoś to będzie. Po części moje oczekiwania się sprawdziły, przeciwnik zgłosił wilkosza, a mój zajął kiery. Dokładnie rzecz biorąc 6 kier. Jak widać nie był to kontrakt marzeń, bo 7C praktycznie się nie rozgrywa. Cronix okazał się jednak niesprawiedliwy. Na szczęście dla przeciwników i zamiast –1, wzięliśmy nadróbkę.

Mój partner tak się zachwycił swoją licytacją, że 2 rozdania później postanowił zastosować ją ponownie.

    K2
AKJ10
AJ542
K8

6543 Q107
Q7 52
9863 Q107
964 J10532

harriet

AJ98
98643
K
AQ7

Otworzyłem 1H w swojego pięknego longera. Partner postanowił dać mi sportową szansę i zalicytował chwilowo 2D na co skwapliwie zająłem bez atu na wysokości dwu. W tym jednak momencie cierpliwość partnera wyczerpała się. Widząc moją nieporadność licytacyjną postanowił skrócić męki i zadysponował 6H. Jak widać znowu nie był to kontrakt marzeń, gdyż szlem zdecydowanie zaliczał się go górnej strefy pierwszej kategorii. Uciekł nam więc całkiem spory zysk. Korzyścią jednak było to, że po mojej delikatnej uwadze co do jakości licytacji partner zobowiązał się, że na przyszłość będzie licytował w sposób bardziej cywilizowany.

No i od razu zapremiowało to w następnym szlemiku

    3
A85
AQJ53
Q432

K62 10954
Q1074 KJ92
10 76
A9876 K105

harriet

AQJ87
63
K9842
J

 

Licytacja:
       Ja Partner
 
1 pass 2 pass
3 pass 3 pass
3 pass 3 NT pass
4 x pass pass
4 pass 4 NT pass
5 pass 6 pass
pas x pass pass...

Jak widać licytacja była dość jednostronna, jedynie od czasu do czasu urozmaicana kontrami przeciwnika. Najpierw wistową a potem... Nie jestem zbyt mocny w teorii, ale ta druga nazywa się chyba objaśniająca. W każdym bądź razie całkiem dokładnie objaśniła mojemu partnerowi, gdzie jest król pik i ze zrealizowaniem szlemika nie było większych trudności. A może po prostu przeciwnik przyzwyczajony na cronixie do tego, że taka licytacja jednoznacznie kwalifikuje szlemika do trzeciej, lub nawet do czwartej, kategorii, postanowił wziąć 1100. Po tym rozdaniu przeciwnicy widząc, że kolor gwiazdek niebezpiecznie zbliża się w kierunku zieleni przypomnieli sobie o nawale czekającej na nich pracy, niewykonanych telefonach, spotkaniach z szefem, pilnych naradach produkcyjnych itd. i trzeba było poszukać nowego składu.

Po chwili w zupełnie nowym składzie przystąpiliśmy do licytowania następnych szlemików. Karta przyszła mi całkiem przyzwoita.

K105
KQJ954
-
KQ72

Niestety partner na otwarciu pokrzyżował mi plany i zajął mój kolor licytując 1H. Jako że nie mieliśmy nic ustalone zalicytowałem miękko 2C na co partner odpowiedział 2S. Teraz zgłosiłem 3H. Jako że partner miał dość wysoki rank (choć zapewne jak wszyscy grał jedynie dla przyjemności) nie obawiałem się zbyt nagłego końca licytacji i rzeczywiście powiedział 4H. Mimo iż nie przepadam za licytowanie blackwooda bez asa uznałem, że w tym rozdaniu brak dwóch asów nie pozbawia nas jeszcze szans na wygranie szlemika. Problem był jedynie w tym, że jak wspomniałem odpowiedzi na blackwooda również nie zostały uzgodnione. I rzeczywiście na moje 4NT partner odpowiedział “zawsze licytujemy 14-03, czy tylko na uzgodnionych treflach?” Nie uznaję ustalania systemu w trakcie licytacji, więc nie potwierdziłem, ani nie zaprzeczyłem. Partner zatem wybrał odzywkę 5C. Zero asów zdecydowanie wykluczyłem. Ma ich więc 1, 3 lub 4. Tylko ile? Postanowiłem wybrać złoty środek i obliczyłem średnią arytmetyczną. Wyszło, że ma 2,66 asa. Całkiem nieźle, na szlemika powinno wystarczyć i rzekłem 6H, co stało się kontraktem ostatecznym. W rzeczywistości partner miał 3, ale brakowało treflowego. Toteż licytując w typowo cronixowym stylu, intuicyjnie osiągnęliśmy poprawny kontrakt. Ponieważ osiągnięty wynik nie wzbudził nadmiernego entuzjazmu przeciwników szybko postanowili się odbić w następnym rozdaniu.

    AK75
4
853
109872

J Q843
Q93 AKJ2
KQ64 A109
AJ543 K6

harriet

10962
108765
J72
Q

Po otwarciu 1NT padł transfer na trefle 2S i rebid 3C. Gracz po mojej lewej usatysfakcjonowany pozytywną odpowiedzią partnera zadał jeszcze pro forma pytanie o asy, a gdy dowiedział się, że 2 asy nie zjeżdżają po górze zapowiedział kontrakt ostateczny pod postacią 6NT. Jak widać z diagramu kontrakt nie jest wcale taki beznadziejny, gdyż po wiście w czerwone wygrywa się go na przymusie pikowo-treflowym. Mój partner jednak, by zwiększyć moje szanse na trafiony wist wynagrodził tą staranną licytację kontrą. Tym razem, w odróżnieniu od zdarzenia z przed tygodnia, gdy po kontrze lightnera na szlemika szybko i schludnie wypuściłem szlema (i to 3 razy), stanąłem na wysokości zadania i zapisaliśmy miłe, cieszące oko 200. W tym momencie przeciwnicy, którzy doszli, do w sumie rozsądnego wniosku, że były jednak lepsze kontrakty w tym rozdaniu, postanowili znaleźć winnego (oczywiście po przeciwnej stronie stołu). Dyskusja była dość ożywione, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że gramy tu wszyscy tylko dla przyjemności, a skoncentrowała się na odzywce 3C. Obaj przeciwnicy zgodzili się, że była to odpowiedź pozytywna. Rozbieżności istniały jedynie w interpretacji tego słowa. Gracz po prawej uważał, że jego ręka jest jak najbardziej pozytywna, natomiast przeciwnik po lewej nie dawał się przekonać, że na taką odzywkę można mieć mniej niż 18-19 oczek. W tym momencie złamałem jedną ze swoich żelaznych zasad, która mówi “nie ucz przeciwnika, bo jeszcze nie daj boże zapamięta i cię w następnym rozdaniu ogra” i opowiedziałem się po stronie prawej. Lewy przeciwnik nie dawał się przekonać, że 1NT to przedział 15-17 i szedł w zaparte. Widocznie wcześniej grywał osławionym systemem “naturka” Tam nawet układ 6511 i 19 oczek nie przeszkadza w otwarciu 1NT.

Tak sobie myślę, że może kiedyś, gdy będę w wyśmienitym nastroju, spróbuję zagrać z kimś systemem “naturka”. Dobrze pewnie nie będzie, ale śmiesznie na pewno.

I na koniec jeszcze jedno rozdanie, gdzie szlemik wprawdzie nie szedł, choć powinien. A opisze je jedynie jako przykład (w tym miesiącu to już mniej więcej siedemset dwudziesty czwarty przypadek), że zapis na tabelkę przy układowych rękach jest koszmarnie niesprawiedliwy.

    102
643
J10842
1052

K J6
AQ98 KJ1072
AK96 Q753
AK84 97

harriet

AQ987543
5
-
QJ63

Mimo ręki dość zrównoważonej, jak na to co już widziałem na cronixie zdecydowałem się na szybki skok w 4S. Przeciwnik po lewej, któremu nie zostało zbyt wiele przestrzeni zdecydował się na kontrę. A drugi z przeciwników intuicyjnie przeczuwając, że szlemik nie pójdzie, ukarnił. W tym momencie mój partner wygłosił komentarz “wykładam ci strasznego krupa, a może coś jeszcze wypuszczą na wiście” Przeciwnik, zmobilizowany widocznie wygłoszonym komentarzem, postanowił, że będzie wistował bezpiecznie. Kontrolnie zaciął AC. Od partnera spadła siódemka, a u mnie szóstka. Teraz z bliżej nie wyjaśnionych powodów uznał, że kontynuacja nie będzie dobrym pomysłem i postanowił sprawdzić podział kar. Jako że dojścia do stołu nie było, toteż kontraktu nie dało się już przegrać. W obrocie 1480, +17 i nagle gwiazdka stała się pomarańczowa.

Oczywiście nie miało i nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia, tak jak wszyscy gram dla przyjemności J . Dużo przyjemniej jest mieć pomarańczową gwiazdkę niż zieloną.


Reginald Sukiennik (harriett)
[email protected]


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]