Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Cronixowe potyczki IV
czyli
jak uniknąć niektórych błędów

Na początek muszę wyjaśnić, że nie chodzi mi tu o błędy stricte brydżowe. Gdyby chcieć opisać podstawowe błędy popełniane przez grających na cronixie w licytacji, rozgrywce i na wiście to wyszłoby wydawnictwo porównywalne z Ecyklopedia Britannica. Dlatego skoncentrowałem się jedynie na błędach natury ogólnej, że tak powiem, poza brydżowych. Oczywiście ich uniknięcie nie zagwarantuje wam pełnego sukcesu, pozwoli jednak na oszczędzenie znacznej kwoty pieniędzy, którą w innym wypadku musielibyście wydać na wizyty u kardiologa, gastrologa no i oczywiście u psychoterapeuty.

Jest wprawdzie jedna, niezawodna metoda gwarantująca pełny sukces. Jednak jeśli czytacie te teksty i wiecie o czym mówię, znaczy to, że na tę metodę już dla was za późno. Tak, tak, słusznie się domyślacie. Tą niezawodną, w stu procentach skuteczną metodą jest omijanie cronixa z daleka. No bo czy naprawdę nie macie w pracy nic lepszego do roboty? Przecież zamiast bezmyślnie ciupać w brydża można wypić dodatkową kawę, przeczytać prasę codzienną, poflirtować z sekretarką (poflirtować z szefem, jeśli samej jest się sekretarką), a najlepiej wyjść wcześniej do domu.

Jeśli jednak zaraziliście się już bakcylem cronixa, mam nadzieję, że ten tekst pozwoli wam uniknąć przynajmniej części błędów. Poniższa lista wraz z przykładami nie jest oczywiście kompletna. Zawiera jedynie błędy najczęściej przeze mnie popełniane i jest doskonałym dowodem, że Polak po szkodzie jest równie głupi jak przed i non stop powtarza te same błędy.

Błąd nr 1. Nie graj ze znajomymi

Jest to błąd najgrubszego kalibru, jednak praktycznie niemożliwy do uniknięcia, gdyż znajomi ciągną do siebie myśląc, że system uzgodniony w realu również tutaj się sprawdzi, a setki rozegranych wspólnie rozdań zaprocentują dobrym wynikiem. Na pierwszy rzut oka, takie rozumowanie nie jest pozbawione sensu. Jest tylko jedno drobne ale. W odróżnieniu od gry turniejowej, cronixowi brakuje ważnego elementu motywującego do dobrej gry - sankcji. Tutaj jedyną karą za bezmyślność jest spadek rankingu. Ale jak już wielokrotnie pisałem, tu nikt przecież nie gra dla rankingu – wszyscy grają dla przyjemności. Grając z nieznajomymi człowiek przynajmniej próbuje grać starannie, zachowując minimum dyscypliny licytacyjnej i wistowej, by nie wyjść w oczach partnera, a tym bardziej partnerki, na kompletnego idiotę i brydżowego abnegata. Grając jednak ze znajomymi zasada ta nie obowiązuje. Ci mają już o was zdanie wyrobione (najczęściej nie chcielibyście go usłyszeć) i tylko zagrania arcymistrzowskie mogą zostać docenione. W związku z tym odzywki i wisty najbardziej naturalne w danej sytuacji zostają natychmiast wykluczone, gdyż jeśli okażą się skuteczne partner przejdzie nad nimi do porządku dziennego, a jeśli nie daj bóg będą niecelne zaraz usłyszysz, że grasz jak automat i że po kim jak po kim, ale po tobie to można się było spodziewać choćby odrobiny pomyślunku i oryginalności.

W tym rozdaniu postanowiliśmy z partnerem udowodnić sobie nawzajem, że co jak co, ale licytować to się nie boimy.

Obie po

    J1053
KQ752
65
84

K874 A
106 AJ83
Q109 AK42
J1092 AKQ73

harriet

Q962
94
J873
65

 

Po dwóch pasach partner postanowił otworzyć odrobinkę podlimitowe 1H. W końcu żywe 6 oczek i do tego solidna czwórka pikowa to nie byle co. Przeciwnik z braku lepszych pomysłów dał na razie kontrę. Wprawdzie mogłem to spasować, ale przecież nie będę ukrywał solidnych czterech pików, więc 1S. Drugi z przeciwników zadowolony, że zwolniłem go z przykrego obowiązku licytacji skwapliwie tę szansę wykorzystał. Mój partner, czując się widocznie poważnie niedolicytowany, podniósł miękko kolor pikowy na wysokość dwóch. Teraz przeciwnik postanowił sprzedać objaśniaka licytując 3C. Następna jego odzywka miała już miejsce po rozgrywce, a były to pretensje do partnera, że nie podtrzymał licytacji. Potem obaj trochę pomruczeli na temat naszych odzywek, ale przecież koniec końców wzięli zapis na swoją stronę. Wprawdzie jedynie 170, ale zawsze to coś.

Kilka rozdań potem, już z innymi przeciwnikami, partner, widocznie przestraszony swoją uprzednią bojowoścą, tym razem postanowił zapolować z przyczajki. Jako że założenia były ku temu jak najbardziej sprzyjające postanowił zdobyć tytuł Wielkiego Łowczego.

Oni po

    AK106
AQ
Q6
K10863

943 J75
J108753 K2
54 A83
AQ J9742

harriet

Q82
954
KJ10972
5

 
Wysoko szkolony przeciwnik po mojej lewej otworzył 2D multi, na co mój partner licząc, że może przeciwnik ma piki, postanowił się na niego zaczaić. Niestety drugi z przeciwników zalicytował 2H co spotkało się z dwoma pasami. Teraz partner uznał, że 2NT może być cokolwiek enigmatyczne i dał kontrę. Niestety nie przewidział jednego. Zapomniał, że wysoko szkolonym zawodnikom konwencja lebensohla nie jest obca. Chcąc nie chcąc musiał podnieść kontrakt bezatutowy do wysokości trzech. Przeciwnicy zgodnie z oczekiwaniami zawistowali w kiera, po którym to wiście szybko i schludnie wywaliłem się bez trzech. Wprawdzie było trochę niefartu w tym, że król kier nie stał, ale jak widać nawet na cronixie jakaś szczątkowa sprawiedliwość istnieje.

Błąd nr 2. Przed rozpoczęciem gry przeczytaj info partnera

Pewnie powiecie – dobrze o tym wiemy zawsze tak robimy i stosujemy się do niego. I tu właśnie popełniacie podstawowy błąd. Nie chcę tu nikogo urazić, gdyż są od tej reguły liczne wyjątki, jednak z moich wielomiesięcznych obserwacji wynika, że info najczęściej zawiera wykaz konwencji i wistów, o których grający gdzieś kiedyś słyszał, chce się ich nauczyć i będzie je trenował na tobie.

Siadłem swego czasu z partnerem, którego info było dość ubogie – wj (któraś tam kolejna wersja - jeśli chodzi o ilość wersji, to twórcy mają chyba ambicję przeskoczenia windowsów), wist odmienny, zrzutki odwrotne i tyle. Pomyślałem - jest nieźle. Będziemy grać prostą, niewysublimowaną piłkę. Przeciwnicy po naukowej licytacji 1NT-3NT ustawili na wiście mojego partnera, który zawistował w 6D

Q7

dziadek   

85
J97
KQ10654

harriet

J54
A962
AQ102
82

Zabiłem asem, a od rozgrywającego spadła 8. Zrzutka rozgrywającego była kompletnie bezsensowna, gdyż pozwoliła mi na dokładne rozczytanie koloru. Mój poszedł z K6x i okładkę mamy jak w banku. Zatem nie kombinując niepotrzebnie odwróciłem w karo i rozgrywający, nie przejawiając nadmiernych ambicji pokazał karty deklarując 10 lew. Jako że rozdanie wyglądało następująco:

    10863
KJ73
6543
J

AK92 Q7
Q104 85
K8 J97
A973 KQ10654

harriet

J54
A962
AQ102
82

 
Zrzutka 8 karo nie była tak bezsensowna jak w swojej naiwnej wierze w poprawność wistu partnera, myślałem. Postanowiłem upewnić się więc, jakimż to wistem posługuje się mój szacowny partner. Jednak, jako że obstawał przy wiście odmiennym będąc osobą dociekliwą postanowiłem drążyć temat i zapytałem, dlaczego zatem wist 6D a nie drugą najstarszą? Wiele osób może potwierdzić, że nie należę do tych, których łatwo zbić z tropu. Jednak odpowiedź – przecież z sekwensu najstarszą – spowodowała, że osłupiałem niczym żona Lota. Na dobrą sprawę nawet teraz nie wiem jak to zripostować, bo przecież według jego osobliwego rozumowania miał absolutną rację. Każdy widzi, że miał sekwens. I to nie byle jaki, bo czterokartowy.

Innym razem trafiłem na partnera, który sam mając puste info, postanowił potrenować konwencje z mojego. Kiedyś, nudząc się śmiertelnie, w oczekiwaniu na partnerów do gry, rozpisałem się odrobinkę i zamieściłem w swoim info kilka konwencji, których używanie na cronixie jest prawie pewną metodą na dorodnego kalafiora. Jedną z nich jest otwarcie 2NT martensa.

Karta przyszła mi niezbyt ciekawa, postanowiłem więc nie wdawać się w żadne utarczki na niebezpiecznej wysokości.

harriet

873
Q654
AJ1042
4

Partner pokrzyżował jednak moje plany otwierając wspomnianą wyżej konwencją. Przeciwnik po mojej prawej skontrował. W tym momencie na monitorze zaczęła mrugać czerwona lampka ostrzegawcza. Pomyślałem jednak, że ponieważ partner przystał na wszystkie zawarte w moim info konwencje, to odrobina szacunku mu się należy. Zrekontrowałem. Drugi z przeciwników spasował, a partner, widocznie doceniając moje zaufanie w jego rozgrywkę (rzekomo przejawiające się w rekontrze) również spasował. Kartę miał niczego sobie.

92
AKJ1072
Q5
973

 
Ponieważ król karo stał w impasie 4H było nieprzegrywalne. Zgodzicie się chyba jednak, że 620 wygląda zgoła mizernie w porównaniu do 2180 jakie zapisaliśmy po bezpiecznym, nie nawijającym się wiście kierowym. No i czy po takim rozdaniu wypada w ogóle partnerowi tłumaczyć, że ta konwencja nie jest jego najmocniejszą stroną?

Błąd nr 3. “Miłego brydżystę, brydżystkę zapraszamy na stolik nr ...”

Uważajcie, nigdy, ale to przenigdy nie dajcie się na to skusić. Pewnie pomyśleliście - co też on opowiada, przecież każdy lubi grać w miłej sympatycznej atmosferze, gdzie gracze są uprzejmi dla siebie i szanują przeciwników. Pułapka polega na tym, że trzeba chwilę pograć na cronixie, by nauczyć się tłumaczyć używaną tam nowomowę. Jeśli ktoś jeszcze nie domyśla się co znaczy powyższe zaproszenie, przetłumaczę mu je na ogólnie zrozumiały język.

“Zapraszamy gracza o anielskiej cierpliwości, odpornego na największe możliwe kretynizmy. Najniższy dopuszczalny wynik na naszym stole to 1100. Żadne z nas nie umie licytować. Nadrabiamy to jednak bezmyślnym wistem i absurdalną rozgrywką. Kontra na naszym stole forsuje do rekontry, a odzywka 4 trefl w całości zarezerwowana jest dla pytania o asy. Oprócz tej konwencji znamy jeszcze jedynie Konwencję Genewską. Dlatego też domagamy się humanitarnego traktowania osób mających trudności z odróżnianiem asa od pika oraz oczekujemy, że jeśli któreś z nas ustawi w ataku 1700 usłyszymy od ciebie, że nic się nie stało i każdemu może się to zdarzyć. A ponadto gwarantujemy miłą atmosferę i wierzymy, że się do niej dopasujesz.”

Na okoliczność tego przypadku miałem co najmniej kilka budzących grozę przykładów, których nawet Freddy Krueger by się przeraził. Niestety z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogę wam ich przytoczyć. Komputer, niby taka bezmyślna nierozumna maszyna, ale jednak nawet dla niego istnieją granice absurdu, których nie jest w stanie przekroczyć (w odróżnieniu od niektórych brydżystów). Gdy tylko próbuję opisać któreś z tych rozdań, nieodmiennie wiesza się i trzeba go restartować. W sumie to jednak mu się nie dziwię, ja po niektórych z tych rozdań też miałem ochotę się powiesić.

Oczywiście podana lista błędów nie jest kompletna. W związku z tym zapraszam do korespondencji, która pozwoli na jej uzupełnienie. Obiecuję, że nadesłane uwagi (liczę, że będą poparte interesującymi przykładami) zostaną zamieszczone w aneksie do tego odcinka.


Reginald Sukiennik (harriett)
[email protected]


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]