![]() |
![]() |
![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |
Cronixowe potyczki IV-A Mój ostatni felieton opisujący błędy, które namiętnie i z uporem godnym lepszej sprawy, popełniam spotkał się z umiarkowanym odzewem ze strony cronixowyxh graczy. Starałem się pocieszać, że to może dlatego, iż lista była względnie wyczerpująca. Jednak nadesłane maile wskazują na coś zupełnie innego. Lista błędów została znacznie wzbogacona. Zgodnie z daną obietnicą zamieszczam więc ich opis w formie niezmienionej. Nie byłbym jednak sobą, gdybym powstrzymał się od skreślenia “kilku” linijek odautorskiego komentarza. Tytułem wstępu muszę się przyznać do pewnego niecnego uczynku jaki popełniłem pisząc ostatni felieton. Otóż po jego napisaniu przeczytałem go krytycznym okiem i pewne zawarte w nim sformułowania wydały mi się zbyt napastliwe. W końcu cronixować każdy może, jeden gorzej, drugi jeszcze gorzej i dlatego dokonałem rzeczy niewybaczalnej i okaleczyłem swój tekst dokonując na nim autocenzury. Jednak po przeczytaniu nadesłanych maili nie mam już żadnych zahamowań i będę pisać co mi w duszy gra. Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony. W końcu te felietony to bardziej beletrystyka niż literatura faktu (z tym, że podane przykłady są autentyczne, choć w jednym czy dwóch przypadkach znam je z opowieści). Przejdźmy jednak do nadesłanych maili. Pierwszy z nich, nadesłany przez Adama jest plikiem porad jak wybrać partnera do gry, by zminimalizować jego szkodliwy wpływ na stan waszego zdrowia – głównie psychicznego – i wysokość rankingu. Z przyjemnością czytam Twoje felietony i w związku z tym mam kilka uwag, które, być może, pozwolą użytkownikom CRONIKSA ustrzec się błędów, które wielokrotnie popełniałem:
Choćby Cię zapewniał, że wujotem, przeprowadź wywiad. Spytaj dla porządku czy zna pro. Odpowiedź na niewinne pytanie może natychmiast wiele wyjaśnić i uchronić od zagrania z kimś z kim wolałbyś nie grać. Jeżeli na pytanie: “wj2000?” usłyszysz w odpowiedzi: “...niech będzie” wycofaj się najuprzejmiej, ale i najszybciej jak to tylko możliwe. Uważaj również na tych, którzy po twierdzącej odpowiedzi na wspomniane pytanie, próbują jeszcze zweryfikować czy to ten sam wj2000, który on też właśnie bardzo dobrze zna, pytając o różnego rodzaju oczywistości, typu: “wejście ba klas”, “forsujące 2ba” itd. Generalnie powyższej radzie nie sposób niczego zarzucić. Jedyny problem polega na tym, że rygorystyczne stosowanie się do niej na cronixie może spowodować, że jak się zalogujesz w poniedziałek, to pierwsze rozdanie zagrasz w środę popołudniu. Z drugiej strony jest tam też wielu graczy, którzy potrafią się doskonale maskować i dopiero w bezpośrednim boju wychodzą miazmaty ich niewiedzy i pomieszania pojęć. Ponadto, ja niestety też podpadam pod powyższy opis. Jako że w realu grywam praktycznie tylko ns, a na wujocie się znam jak Lepper na gospodarce to na pytanie “wj2000?” odpowiadam – może być. Jest to wynikiem mojego wrodzonego lenistwa. Nie chce mi się po prostu studiować całej, nie najcieńszej książeczki, tym bardziej, że często gęsto osoba proponująca wj2000 ma o tym systemie pojęcie blade jak pośladki Eskimosa. Zalecam zawsze krótką analizę info (oczywiście o ile Twój partner miał ochotę coś skrobnąć poza: “lubię przyrodę...”, “zawsze wygrywam”, “lubię grać dla przyjemności”, “nic”). Czasem możesz szybko dojść do konkluzji, że to co napisał, to wszystko co wie o brydżu. Poza tym lektura info może sprawić Ci wiele radości. Absolutnie się z tym zgadzam. Lektura niektórych info potrafi mnie rzeczywiście serdecznie rozbawić. Zaobserwowałem jednak niepokojącą prawidłowość – przyjemność z czytania czyjegoś info jest generalnie odwrotnie proporcjonalna do przyjemności gry z nim, a już najbardziej niebezpieczni są ci, którzy mają napisane w info – gram dla przyjemności. Czerpią oni jakąś sadystyczną przyjemność z topienia cię. Im bardziej cię utopią tym większą sprawia im to frajdę. W zasadzie jest to sadomasochizm, gdyż topią również siebie, ale jeśli czerpią z tego przyjemność? Jak widać dewiantów w internecie nie brakuje. Przed przystąpieniem do gry, zastanów się koniecznie ile kretynizmów jesteś w stanie znieść, a gdy próg zostanie przekroczony podziękuj, pożegnaj się i zmień stolik. Kiedy przestać? Tu odpowiedź jest prosta. Najlepiej przed rozpoczęciem gry. Jeśli jednak wydaje ci się, że twoja cierpliwość jest niezmierzona niczym otchłań kosmosu, a ponadto w wyniku ewolucji twój organizm wytworzył antyciała chroniące cię przed gronkowcem kretynizmu, to myślę, że jesteś w stanie wytrzymać skondensowaną dawkę trzech kretynizmów na jedno rozdanie. Potem jednak rzeczywiście lepiej się pożegnać, bo nie ma szczepionek niezawodnych. O ile do kretynizmów partnera można jeszcze w jakimś stopniu przywyknąć to już zupełnie nie trawię gdy partner mnie traktuje jak kretyna Ostatnio przyszło takie oto rozdanie. Obie po
Po licytacji
zawistowałem w singla karo. Zanim opiszę co się stało dalej muszę powiedzieć, że grałem z partnerem, z którym rozegraliśmy wspólnie wiele rozdań i to nie tylko na cronixie, toteż myślałem, że jakieś minimum zaufania do wistu partnera istnieje. Partner moją piątkę zabił asem i wpadł w namysł. Czas ten spędziłem na analizie numerków karowych, by zobaczyć co partner markuje i gdzie ma drugie dojście. I tak sobie myślimy z partnerem - ja nad tym jak obłożyć bez dwóch, a on... jak wypuścić. No i rzeczywiście zaufał... że przeciwnik nie może mieć pięciu kar i wypalił w kiera. Poczułem się jakby ktoś dał mi w pysk. Niewybaczalnym błędem jest zaprzyjaźnienie się z kimś, kto później okazuje się brydżowym imbecylem. W imię przyjaźni będziesz potem męczył się grając ze swoim nowym przyjacielem. Rada tyleż celna co spóźniona. Zawarłem takich przyjaźni już co najmniej kilka. Jestem jednak zbyt przywiązany do swojego nicka, by coś z tym zrobić.
A teraz pora na kilka rewelacyjnych, zarówno w formie jak i treści, uwag skreślonych kobiecą ręką (niestety z prośbą o anonimowość L )
To brydż dla ludzi o silnych nerwach i nadludzkiej cierpliwości.
Jeśli należysz do piękniejszej części społeczeństwa jesteś z góry skazana na porażkę na cronixie. Wiadomo powszechnie, że w brydża grać nie potrafiłaś, nie potrafisz i nie nauczysz się nigdy. Gra z tobą ma walory wyłącznie towarzyskie, z możliwością zamiany na estetyczne w czasie ewentualnego turnieju w realu. Gracz, obojętnie jakiego poziomu, patrzy na ciebie w najlepszym wypadku z pobłażliwością. Litościwi godzą się na chwilowy spadek rankingu, jednak po 2-3 rozdaniach przypominają sobie o nie cierpiących zwłoki sprawach do załatwienia. To ci kulturalniejsi. Inni nie omieszkają wytłumaczyć ci, gdzie twoje miejsce – przy garach – a jakże (to znowu ci milsi). Normą jest przeciąganie rozgrywki na męską stronę – w życiu nie wygra tych 3NT, już lepiej jak wyłożę się bez jednej na 4 pik. Ze smutkiem stwierdzam, iż jest w tych zarzutach wobec brzydszej części społeczeństwa sporo racji. Ze mnie przy brydżu też często wszystkimi porami wyłazi męski szowinizm nie pozwalający uznać, że partnerka będzie rozgrywała nie gorzej, a może nawet lepiej ode mnie. Dla poprawienia nastroju, pozwolę sobie przytoczyć rozdanie pokazujące, że są brydżystki nie pozwalające sobie w kaszę dmuchać. Już po przeczytaniu tego maila zasiadłem do gry z tarnowską brydżystką, uchodzącą, zresztą nie bez powodu, za grającą najbardziej męskiego brydża w tym pięknym mieście powiatowym. My po
Licytacja:
Jak widać niezrażony, tym że partnerka po mojej kontrze na 1NT odjechała w 2H rozkontrowałem się na dobre. Po wiście 10H i przepuszczeniu w dziadku kontrakt dało się już położyć. Pierwszą lewę wzięła jednak dama. A potem poszło już szybko i po niezbyt starannej rozgrywce (za wcześnie ściągnięty as pik, przez co rozgrywający wziął tylko 3 kara) skończyło się na dziewięciu lewach. W tym momencie przeszliśmy do najciekawszego elementu brydża – analizy porozdaniowej fiiidel – o mój ty nieczujny partnerze, a zjazd w 2H
to co? I tak sobie dyskutując licytowaliśmy następne rozdanie. Widocznie męska duma jednego z przeciwników została podrażniona i postanowił udowodnić, że on też potrafi takie, a nawet lepsze, kontry dawać Oni po
Licytacja:
Po drobnym tryknięciu udało nam się wziąć 1100 i netto z dwóch rozdań byliśmy do przodu. Postanowiliśmy więc dokończyć przerwaną analizę harriett – widzę, że twoja kontra znalazła naśladowcę
;) Koniec pojedynku, manager zawodnika harriett rzucił na ring ręcznik. Taka dyskusja może się jednak udać tylko z tymi tzw “milszymi” partnerami. Mam aspirację załapać się na stałe do tej grupy, choć niekiedy kończy się to przygryzieniem języka. Istnieje jednak jeszcze grupa tych mniej miłych Nie chcąc popełniać błędu nr 3 (p. cronixowe potyczki IV) musisz się godzić na specyficzny sposób traktowania: niewybredne dowcipy, wulgarne słownictwo, dwuznaczne propozycje i zawsze szukać winy w swojej licytacji i grze, bo partner jest wszak nieomylny. Jeśli jakimś cudem udało ci się przebić w strefy fioletowych, lub nawet (o zgrozo!!!) do pomarańczowych wzbudzasz powszechną sensację pomieszaną u mężczyzn z niedowierzaniem (pewnie ma męża hackera) i zawiścią u innych kobiet (puszcza się, to jej nabijają). Co gorsza inne przedstawicielki twojej płci, przekonane z niewiadomych przyczyn o prawdziwości powyższych tez, niechętnie zasiadają z tobą do stolika. Jeśli duma nie pozwala ci ukrywać się za męskim nickiem, nie masz szans na poważne traktowanie... Oj panowie, bardzo nieładnie L . A co do nicka to sam ukrywam się pod kobiecym i jakoś sobie radzę. Myślałem nawet o zmianie, ale ten jest już poniekąd historyczny. Grałem z nim jeszcze przed 11 września na winbridge jako Polinezyjka z Vanuatu. Niestety grając z Polakami w przypływie emocji nie zdzierżyłem i zdradziłem się znajomością języka, a potem z płcią – wysypałem... sry wysypałam się na końcówkach czasowników. Trochę lepiej mi szło z obcokrajowcami – angielski nie jest taki zdradliwy. Ale po kilku dniach gry z tym samym Portugalczykiem stwierdził, że na pewno jestem facetem... bo kobiety tak nie licytują. He, he niech by tak pograł trochę z fiiiiiidelem, pewnie dałby sobie rękę uciąć, że znowu gra z facetem.
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ] [ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna] | ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||