 |








 |
|
Pierwsze koty....
Stawiając poprzednio wzmiankowany pierwszy krok poloneza, wziąłem udział (23-05-2003)
w turnieju, nazywanym w Krakowie piątkowym Cavendish'em. Osobom, które w tej imprezie
jeszcze nie uczestniczyły, podpowiem, że jest to typ barometru, (ustawienie do kolejnych rund
zależy od ilości posiadanych punktów), granego na zapis średni, przy czym wynik w punktach
meczowych, dla każdej pary oblicza się porównując go z wszystkimi wynikami w protokole
(żaden zapis nie jest odrzucany). Ciekawa formuła, chociaż przy małej ilości par często niezbyt sprawiedliwa.
Na wstępie krótkiej relacji muszę zaznaczyć, że przebieg tego turnieju sprzyjał dotrzymywaniu moich,
ostatnio opisanych postanowień. Graliśmy bardzo przyzwoicie (partnerstwem zaszczycił mnie Piotr Stopa),
rozkłady najczęściej nam sprzyjały, a i przeciwnicy na ogół nie 'dokuczali'. Moje 'audio/video'
pozostawało zatem w uśpieniu. Zaszły jednak dwa przypadki wistowe i 3 licytacyjne, które usiłowały
ten stan zakłócić. Na szczęście bezskutecznie, bo problemy zostały albo szybko wyjaśnione od razu
na bieżąco, albo bardziej szczegółowo omówione po turnieju. Oba przypadki wistowe miały jako podłoże
błędy i nie są godne szerszego opisu. W jednym wypadku wypuściliśmy banalną do położenia częściówkę,
a w drugim miała miejsce próba kombinowania na pierwszym wiście. Ja zawsze staram się pamiętać,
że z tym kombinowaniem to jest tak, jak z losem. Na przykład, jeżeli jedziesz prawidłowo samochodem
drogą, którą akurat spaceruje drzewo i ulegasz wypadkowi, to nikt Cię o to nie
obwinia. Jeżeli natomiast
wpadasz na autostradę i jedziesz pasem 'pod prąd', to czasem może się nikt nim nie poruszać,
ale najczęściej giniesz natychmiast. W takiej sytuacji o wytłumaczeniu się nawet nie można pomarzyć.
Z przypadków licytacyjnych, dwa to przykłady godne przedyskutowania, a trzeci godny polecenia
do naśladowania. Zacznę od tego trzeciego. Podam rozkład rąk licytujących i zanim rozpoczniemy
dyskusję, proponuję, abyście w stałych parach spróbowali wylicytować (nie 'zagolić') właściwy kontrakt.
My z Piotrem zrobiliśmy to tak:
Obie po partii. Otwiera W
W (Stopa)  E (Klapper)
----
8753
KJ1062
AQ84
KJ9
A842
AQ964
2
| W |
N |
E |
S |
1
|
pass
|
3
|
pass
|
| 3BA
|
pass
|
4
|
pass
|
4
|
pass
|
4
|
pass
|
4
|
pass
|
5
|
pass
|
6
|
pass
|
pass
|
pass
|
3 - oznaczało tzw. obniżonego
splintera (9-11 PC, fit 4+, gdzieś singleton).
3NT- Piotrek miał podstawy aby zainteresować się kolorem singletona.
4 - singleton trefl, a zatem dobry,
pikowy i karowy byłyby nie do akceptacji.
4 - cue bid
4 - już się nalicytowałem lub brak cue bidu pikowego
4 - Ty może tak, ale ja jeszcze nie. Cue bid.
5 - Cue bid.
6 - decyzja oczywista.
Piotr wiedział, że mam asa karo, singletona trefl i dobry fit kierowy z jedną
(przy wartości pikowej) lub z dwoma figurami (przy braku wartości pikowej). Mini splintera
należy bowiem stosować tylko z odpowiednią do tego kartą .
Rozdanie to rozgrywane było na 12 stołach. Oprócz nas, szlemika w kiery zalicytowały jeszcze 3 inne pary,
ale jedna z nich kontraktu nie zrealizowała. Nie było to bowiem takie całkiem banalne,
gdyż cały rozkład był następujący:
Rozd. W Obie po partti |
|
KQJ6
53
63
K10873
|
|
|
----
KJ1062
KJ9
AQ964
|
|
8753
AQ84
A842
2
|
|
| |
|
A10942
97
Q1073
J5
|
|
|
Wist król pik. Piotr przebił, zagrał asa trefl i trefla przebił. Od S spadł walet. Jeżeli S skończyły się trefle, trzeba
grać na impas karo. Ale może się też zdarzyć, że król trefl za chwilę spadnie. Aby to sprawdzić, Piotr wrócił
do ręki atutem i przebił trefla asem atu. Ujawnił się zły ich podział. Zagrane zostało zatem karo do waleta i trefl
przebity damą atu. Powrót przebitką pik do ręki, odatutowanie i ponieważ kara też się nie podzieliły, tylko 12 lew.
Jak przegrano szlemika na innym stole, nie wiem, ale jako ciekawostkę mogę podać, że żaden z rozgrywających
końcówki kierowe nie wziął 12 lew. Zyskaliśmy w tym rozdaniu 120 imp, co wydatnie pomogło nam wygrać cały turniej.
Wniosek? Warto nauczyć się paru konwencji, usprawniających licytację. W tym rozdaniu korzystaliśmy z Piotrem
ze starej wersji minisplintera. Ja na co dzień gram innym ustaleniem. Po otwarciu 1 kier zalicytowanie 2 pik
oznacza, albo minisplintera (9-11 PC z dowolną krótkością i 4+fitem), albo dowolnego splintera 16+ PC.
O tym, że trzeba licytować starannie, łatwo przekonałem Piotrka po innym rozdaniu, w którym z kartą
A42
J2
Q9863
AQ7
po moim otwarciu 1BA (15-17), zalicytował pragmatyczne 3BA. Gdy 'gładko' zrealizowałem 12 lew, moje
audio spokojnie zapytało, dlaczego tak szybko zakończył licytację.
Odpowiedział, że po pierwsze nie miał
aparatury, a po drugie wydawało mu się, że do gry premiowanej ma za słabą kartę. O ile z tym pierwszym nie
polemizowałem, bo grywamy ze sobą okazjonalnie, o tyle w drugiej kwestii, już po turnieju, łatwo zaakceptował
niedocenienie piątej blotki karo. Mało tego, obiecał zapoznać się i nauczyć konwencji, którą w tej sprawie
ewentualnie zaproponuję. A że warto w taką aparaturę zainwestować, wystarczy spojrzeć na rękę, miałem w rozdaniu:
K10
A1086
AK42
J105
Znowu sugeruję stałym parom, aby spróbowały, czy swoim systemem są stanie rozpoznać układ
i lokalizację figur partnera. Nie? To znaczy, że też powinny uzbroić się w jakąś nową aparaturę.
Przecież przy mojej minimalnej ręce szlemik karowy jest ułamek procenta poniżej impasu (atuty),
więc nie jest jeszcze takim złym kontraktem. A zamiast waleta trefl mogłem przecież mieć króla i co wtedy?
Do karty Piotra można dopasować wiele rąk, otwierających 1BA (15-17 PC), z którymi szlemik (o ile nie szlem)
będzie bardzo dobrym kontraktem. Aby jeszcze głębiej wsadzić kij w mrowisko, podam sekwencję, która
prawdopodobnie miałaby miejsce, gdybym zastosował posiadanego w swoim systemie Staymana rozkładowego:
Ręka N zawiera waleta trefl:
N
  S
K10
A42
A1086
W2
AK42
Q9863
J105
AQ7
| N |
S |
| 1NT
|
2 |
2 |
2 |
3 |
3 |
3 |
4 |
4 |
4 |
| 4NT |
5 |
| pass |
|
2 = Stayman rozkładowy
2 = czwórka kierów
2 = dalsze pytanie
3 = czwórka kar
3 = pytanie
3 = układ 2-4-4-3
4 = Blackwood lokalizacyjny na karach
4 = 0 lub 3 asy (z pięciu)
4 = pytanie o króle
4 NT = 1 król
5 = do gry
pass = zrozumiałem.
Partner ma 1 króla , a zatem 3 asy , bo inaczej nie miałby otwarcia 1NT. S nie mógł zalicytować szlemika,
bo tu jest on w najlepszym wypadku na impasie.
Ręka N zawiera króla trefl:
Do momentu odpowiedzi przez N na pytanie o króle licytacja przebiega identycznie.
N odpowiada 5 , co oznacza posiadanie dwóch króli.
S dowiedział się, że partner ma dwa króle, zatem znowu z miltonażu wynika, że musi mieć 3 asy.
Szlemik będzie już zgłoszony, ale S jeszcze, dla treningu!, licytuje 5 .
Jest to pytanie, które króle partner posiada. N odpowiada 5 ,
a to oznacza dwa króle tej samej barwy, a zatem pikowego i treflowego.
S licytuje teraz 6 , co jest kontraktem finalnym.
Proste 'jak dziadkowa fajka' - prawda?
Jest oczywiste, że jeżeli ręka N nie będzie odpowiednio dopasowana , S może przerwać odpytywanie i
ustalić, na podstawie posiadanych już informacji, kontrakt końcowy. Licytacja z użyciem Staymana rozkładowego
wymaga starannego zaplanowania jej przebiegu (o pamiętaniu systemu nie wspomnę), ale daje dużo satysfakcji
z wylicytowanych kontraktów. Sprawdźcie sami.
Strasznie się rozgadałem, a tu czas leci. O trzecim problemie licytacyjnym przy następnej okazji.
Teraz muszę już jechać do NCK. Za godzinę turniej, druga runda moich zmagań ze słabościami.
Liczę na Marka Jaworskiego.
Wit Klapper
[email protected]
| |