Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Bridge Base Online
czyli
nowa jakość w brydżu internetowym

Ostatnimi dniami dość często odwiedzam, niewątpliwie najpopularniejszy dziś, serwer brydżowy, czyli BBO. Żeby był on jakoś nadzwyczaj rewelacyjny, to co to, to nie. Ma wady i owszem, ale o tym za chwilę. Przede wszystkim ma jednak zalety, których pozbawione są serwery pokroju Kurnika czy Cronixa. Trzy wielkie, ogromne, gigantyczne zalety, które z nawiązką rekompensują wszelkie niedociągnięcia.

  1. Gra się w międzynarodowym towarzystwie. Praktycznie z całego świata. Nawet z krajów, co do których byłem przekonany, że jedyną obowiązującą tam formą komunikacji są tam-tamy lub rozpalanie ognisk na szczytach gór. Sam grywam jedynie popołudniami i wieczorami, ale i wtedy mimo znaczącej przewagi Europejczyków, spotyka się całkiem sporo nocnych marków z Dalekiego Wschodu i mieszkańców obu Ameryk, próbujących jakoś zabić 8 godzin biurowej nudy. Praktycznie każdego wieczora jest tam ok. 2000 graczy. Tak, nie pomyliłem się o jedno zero - DWÓCH TYSIĘCY! Na Kurniku tych graczy jest kilkakrotnie mniej i do tego podzielonych na kilka pokoi, bo w jednym może grać maksimum 150 osób. Do tego wszyscy najlepsi (oczywiście najlepsi według miary kurnikowej) grają w jednym pokoju, a wchodząc na serwer wieczorem, nie sposób się do tego pokoju zalogować. Jak obecnie frekwencja wygląda na Cronixie tego nie wiem. Odkąd serwer jest płatny, stał mi się on wstrętnym jak owsianka z kożuchami albo zimny rosół. Na BBO wszyscy grają razem. Masz pełny przegląd, kto jest, a kogo nie ma. Znasz tylko wujota to siadasz z Polakiem, lub Polką, a chcesz potrenować inny system, to szukasz kogoś z Islandii, Barbadosu albo Nowej Zelandii.
     
  2. Oprócz gry kółkowej lub meczu możesz zagrać w turnieju jaki sobie tylko wymarzysz. Logując się popołudniu lub wieczorem naszego czasu masz praktycznie pewność, że w ciągu 10-15 min rozpocznie się jakiś turniej. Ich rozmaitość wręcz oszołamia. Możesz zagrać indywiduela, turniej par mecz; na maksy lub na średnią; króciutki 6-rozdaniowy, średniodystansowy na 12 rozdań lub maraton na 25 albo i więcej, turniej jednorazowy, cykliczny lub eliminacje do finału, który odbędzie się np. jutro; turniej otwarty lub tylko dla klubowiczów, kobiet, albo mikstów itd.
     
  3. I na koniec zaleta najważniejsza. Tutaj w grze kółkowej gra się DUPLIKATA. Tu swoje wyniki przyrównuje się z osiągnięciami z 14 innych stołów, a nie z kretyńską tabelką, która chce być mądrzejsza od ciebie i mówi, że przy 27 oczkach na połączonych rękach MUSISZ grać końcówkę, choćby dotychczasowa licytacja wskazywała, że jakakolwiek końcówka nie ma najmniejszych choćby szans realizacji.

To tyle, jeśli chodzi za zalety. Niestety są i wady. Interfejs jest mało przyjazdy dla użytkowników. Gram tam od niedawna, więc możliwe, że część z tego co napiszę nie jest prawdą, a jedynie niedoinformowaniem. Jeśli jednak tak jest, to świadczy to jedynie o tym, że pewne opcje, choć istnieją, są trudne do znalezienia. Moje zastrzeżenia budzą następujące sprawy:
- niewygodne przewijanie listy zalogowanych graczy (na szczęście możesz zaznaczyć konkretnego gracza jako "friend" co znacząco ułatwia jego odszukanie),
- brak frekansów z rozdań turniejowych (masz słaby wynik, a nie wiesz dlaczego),
- niemożność zarejestrowania się do turnieju, bez wychodzenia ze stolika, na którym obecnie grasz,
- niewygodne wyszukiwanie stolika, z którego przychodzi zaproszenie do gry (trzeba samemu przewijać listę)

Jest też jednak kilka zgrabnych rozwiązań:
- przemyślany sposób samoalertowania sztucznych odzywek (przeciwnicy widzą, a partner nie),
- to samo dotyczy wyjaśnień dawanych przeciwnikom,
- różne rodzaje kibicowania (można widzieć tylko jedną rękę, wszystkie, są chyba również opcje pośrednie)

I druga kwestia, którą ja osobiście traktuję jako wadę, choć pewnie większość się ze mną nie zgodzi. Brak jakichkolwiek rankingów. Z jednej strony to rzeczywiście zaleta, gdyż ogranicza to u niektórych graczy chęć oszukiwania (piszę, że u niektórych, bo innych nawet to nie zniechęca do machlojek), jednak z drugiej strony powoduje, że siadasz zupełnie w ciemno. Nie masz pojęcia, czy gracz z naprzeciwka coś kuma, czy też jest zupełnym lamusem. O ile w grze kółkowej nie stwarza to większego problemu, bo w każdej chwili możesz podziękować, o tyle w turnieju musisz dotrwać do końca lub zerwać turniej. Wprawdzie na twoje miejsce organizator sadza zastępcę, ale zawsze to nieelegancko. Na BBO jest wprawdzie coś, co przy dużym natężeniu dobrej woli można ewentualnie przyjąć za namiastkę rankingu, ale tak naprawdę, to trzeba do tego podchodzić z przymrużeniem oka. Otóż każdy z graczy ma możliwość samooceny i poinformowania innych, jaki to rzekomo poziom gry reprezentuje. Część zastrzega tę informację pozostawiając hasełko "private" Z takimi nie siadajcie w ogóle, bo jeśli nie wie jaki poziom gry reprezentuje, to zapewne nie wie nic. Pozostali mogą wybrać jedną z sześciu kategorii zaawansowania. Jednak większość z graczy, włącznie ze mną, ma totalnie zawyżoną samoocenę, więc na początek spokojnie możecie każdego obniżyć o 2 szczeble, i dopiero w trakcie gry, gdy da ku temu asumpt, stopniowo mu ten rank podwyższać.

Poziomy zaawansowania są następujące

Novice: Przed rozpoczęciem gry pyta dlaczego nie może wymienić kart, które mu nie pasują; na początku rozgrywki wyraża zaniepokojenie czemu system nie pozwala mu zgłosić meldunku w czerwieniach; a pod koniec jest zdziwiony, że gra się nie kończy, mimo że on we wziątkach ma już ponad 66.

Beginner: Wie, że brydż i kierki, mimo że podobne, kierują się zupełnie innymi zasadami. Niestety zupełnie nie potrafi wykorzystać tej wiedzy w praktyce. Grając z takim na dziadku, jeśli chcesz w zdrowiu dożyć czterdziestki, nigdy, ale to nigdy nie obserwuj jego rozgrywki.

Intermediate: Ma świadomość, że można grać inne kontrakty niż 3NT. Nader często robi z tej wiedzy użytek. W szczególności lubuje się w: fitowaniu z trójki twoich starszych czterokartów, trzykrotnym powtarzaniu swoich młodszych pięciokartów, kontrowaniu częściówek przeciwnika na 2 nadróbki, pasowaniu twoich sztucznych odzywek.

Advanced: Zna podstawowe manewry rozgrywkowe. Niestety arsenał znanych mu zagrać jest ubogi niczym wyposażenie pokoju w hotelu robotniczym - impas, przepuszczenie, odblokowanie. To ubóstwo z nawiązką rekompensowane jest gorliwością w stosowaniu znanych sobie tricków. Gracz zaawansowany w szczególności celuje w: wykonywaniu zbędnych impasów, przepuszczaniu singletonów przeciwnika przy kontraktach kolorowych, odblokowywaniu się z lew okładających. Gdyby ich wiara w słuszność stosowanych przez siebie manewrów mogła przenosić góry, to miałbym już Alpy za oknami.

Expert: Ekspertów na BBO mamy 3 podstawowe rodzaje. Eksperci w wylicytowywaniu kontraktów za 1100, eksperci w rolowaniu 11-lewowych końcówek w starszy, eksperci w wypuszczaniu kontraktów, które po górze okłada się bez dwóch. Jednak najczęściej spotyka się kombinacje tych zdolności. Większość posiada przynajmniej dwie z trzech wyżej wymienionych sprawności, a jest też nie mała grupa będąca ekspertami we wszystkich trzech dziedzinach.

World class: Ci są najgorsi. Pouczają was. Choćbyś nie wiem jak dobrze mówił po angielsku, to i tak im nie wytłumaczysz, że inaczej się rozgrywa widząc tylko dwie ręce, a inaczej widząc wszystkie cztery.

Rozpoczynając grę na BBO, zgodnie z prawdą, przydzieliłem sobie rank "intermediate" Na następny dzień byłem już "advanced". Po kolejnych dwóch dniach samoawansowałem się do rangi "experta" Nie dawno wygrałem pierwszy turniej - na 160 par. I to grając SAYCem z przygodnym partnerem. Czy to już "world class"?

Ogólnie rzecz biorąc brydż internetowy, nie tylko na BBO, to gra dla osób superodpornych, niewiarygodnie cierpliwych, ekstremalnie wytrzymałych. Mówiąc krótko nie dla normalnego gracza. Jeśli będziecie się kiedyś ubezpieczać na zdrowie i życie, nie mówcie agentowi, że gracie w brydża przez internet. Od razu podniesie wam stawkę o 100%.

Przez ostatni tydzień nazbierałem sporo rozdań ilustrujących poziom prezentowanej tam gry. Gdy je jednak teraz przeglądam, to sam już nie jestem pewien, czy to naprawdę się wydarzyło. Może to był tylko senny koszmar. Nie będę więc ich umieszczał, bo ktoś kto gra w brydża przez internet zna takie rozdania doskonale, a ktoś kto nigdy nie grał i tak nie uwierzy.
Tylko krótka ilustracja obrazująca jedną z wad gry z przypadkowym partnerem. Całkowity brak zaufania w parze.

Z kartą
xx
K98xxx
AKJx
x
siedząc na pozycji N, wy po, przeciwnicy przed, licytowaliście:

  N E S W
 
1 pass pass x
2 3 pass 4
  pass pass pass  

Wstręt do używania wulgaryzmów, uniemożliwia mi skomentowanie odzywki 2H. W każdym bądź razie litościwy przeciwnik pokrzyżował waszego plany ustawienia ośmiuset i partner zawistował w 9D. Wyjechał taki oto dziadek.
AKxx
Axx
xx
AKxx

Dałem to rozdanie jako problem Tadkowi Biernatowi. Skomentował, że w normalnej grze odejście w wysokiego kiera jest oczywiste, bo jedynym powodem, dla którego partner nie poszedł w kiera na wiście, jest to, że ma renons. Zaraz jednak zastrzegł, że na internecie odejście w kiera, wydaje mu się stanowczo zbyt ryzykowne. Czy tak samo myślał mój partner nie dając mi przebitki, czy też nie myślał w ogóle - tego nie dowiem się już nigdy. Sądzę jednak, że zaszedł ten drugi przypadek. W poprzednich rozdaniach udowodnił bowiem jednoznacznie, że procesy myślowe w jego mózgu zachodzą z prędkością dryfu kontynentalnego, więc teraz zatrzymały się pewnie całkowicie.

Abyście jednak nie zniechęcali się kompletnie do brydża internetowego muszę uczciwie stwierdzić, że jest szansa, nikła bo nikła, że raz na jakiś czas traficie na partnera, który umie w tę trudną grę grać. Mnie taki przypadek zdarzył się we wspomnianym już turnieju. Turniej na impy, 5 rund po 2 rozdania, czyli średniodystansowy. Zgłosiłem się na listę oczekujących i zacząłem przeglądać spływające oferty. Wszystkich poniżej eksperta odrzucałem z automatu. Jeśli chodzi o rodaków, to odrzucałem również ekspertów, bo wiem choćby po sobie, jakie mamy mniemanie o poziomie swojej gry. W końcu wybrałem Chińczyka kontynentalnego o łatwym do zapamiętania, choć nic mi nie mówiącym nicku - hii. Zgodnie z króciótkim opisem stosowanego przez niego systemu graliśmy SAYCem z drury, cappeletti, rkcb i czymś tam jeszcze. Czyli prosta gra typu serve and voley. W czwartej rundzie, po raz pierwszy rozgrywka trafiła na niego. W tym, że tak późno, było sporo mojej winy, gdyż wcześniej dwa razy ściągnąłem rozgrywkę na siebie, mimo iż nie dał powodu, by mu nie ufać. Tym razem wyjścia nie było, zostałem dziadkiem i przyszło mi obserwować rozgrywkę niebagatelnego kontraktu - 6NT.

   
 
 
 
harriett
102
AKJ
QJ76
A983
 
 
 
-
Q106432
1098
KJ62

 
 
 
J9765
85
532
Q107
  

 
  
 
 

hii
AKQ843
97
AK4
54

Sposób w jaki wylicytowaliśmy, ten w końcu całkiem rozsądny kontrakt, nie należy do tematów, którymi chciałbym się chwalić, ale w ogólnym rozrachunku liczy się efekt końcowy.
Wist 10D
Gdy zobaczyłem rozkład koloru pikowego zdrętwiałem z przerażenia i w myślach zapisałem nam -10 impów. Partner jednak, ku mojemu osłupieniu postanowił wykorzystać fakt, że nie dostał paskudnego wistu treflowego i nie zmarnował danej mu szansy. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, a może w ogóle nawet po raz pierwszy na internecie, miałem okazję obserwować coś, co się nazywa bezpieczną rozgrywką pojedynczego koloru. Partner po wzięciu pierwszej lewy na asa karo zagrał... blotkę pik!!! E zabił tę lewę waletem i po wyrzuceniu przez partnera małego kiera zmienił atak na treflowy, ale w tym rozdaniu na jakiekolwiek korekty wistowe było już stanowczo za późno. Zapis 1430 dał nam +12,3 impa i po zsumowaniu z innymi zyskami zdecydowane zwycięstwo.

Podsumowując, mimo pewnych niedostatków, BBO jest moim zdaniem obecnie zdecydowanie najlepszym serwerem brydżowym i potrafi dostarczyć sporo przyjemności z gry. A jeśli do tego będziecie starannie selekcjonować partnerów to prócz przyjemności macie jeszcze szansę na satysfakcję z osiąganych wyników. Jeśli przyjemność z gry jest dla was ważniejsza niż satysfakcja z wyniku to zdecydowanie zalecam selekcjonować również przeciwników, bo inaczej gra do złudzenia będzie przypominać zabieracie dzieciom cukierków.

Reginald Sukiennik
[email protected]


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]