 |








 |
|
Mędrcy z Turynu
czyli
dobrze być Rodwellem
Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy nie zaglądałem zbyt często
na stronę Naszego Związku i jakoś umknęło mi, że pojawiły się nowe, jakże
interesujące z mojego punktu widzenia, teksty. Gdyby nie Tadziu Rejdych,
który na jednym z ostatnich turniejów powiedział mi, że jestem mimowolnym
bohaterem (fakt, że drugoplanowym) kilku ostatnich tekstów, pewnie nadal
żyłbym w nieświadomości. Przeczytałem i postanowiłem odłożyć wiele pilnych
spraw i poświęcić sobotnie przedpołudnie na napisanie tego tekstu.
Żeby mieć to od razu z głowy zacznę nietypowo dla mnie, czyli od meritum.
Może to kogoś zaskoczy, bo w końcu Zbyszek to partner z drużyny, ale w
tym konkretnym przykładzie muszę stanąć po stronie Jacka. Posunę się nawet
krok dalej i zauważę, że po decyzji Rodwella, który zakazał pierwszego
wistu pikowego, sędzia powinien od razu nakazać wpisanie do protokołu
400 (bądź 600) za 9 lew na 3NT. Popatrzmy na rozdanie. Jeśli obrona nie
popełni jakiejś kompletnie elementarnej pomyłki, jak zrzucenie króla trefla
na asa, rozgrywający nie ma szansy wziąć więcej niż 9 lew. A przecież
omnipotentni sędziowie z Turynu udowodnili, że w zaistniałej sytuacji,
każda, ALE TO KAŻDA, akcja obrońców prowadząca do obłożenia kontraktu
jest następstwem wykorzystania nielegalnej informacji i jako taka, powinna...
co ja mówię powinna, musi być przez sędziego ukrócona. Oczywiście tylko
i wyłącznie w celu przywrócenia elementarnej sprawiedliwości. Po co więc
grać rozdanie, którego wynik jest znany jeszcze przed pierwszym wistem?
Karty do pudełka i grajmy następne, będziemy mieć więcej czasu na papierosa
w przerwie.
Ale podchodząc do rozdań w taki sposób, to rozważmy sytuację alternatywną.
Po identycznej licytacji rozgrywam identyczny kontrakt i tym razem następuje
wist z właściwej ręki. Piątka karo. Dalej rozgrywka toczy się w sposób
identyczny do opisanego. Oczywiście w swojej pysze i zadufaniu zakładam,
że rozdanie jest rozgrywane na bardzo wysokim poziomie. W końcu obrońcami
są Mackstroth i Rodwell. Może nie są, aż tak dobrzy jak ja, ale coś tam
się orientują.
Wynik rozdania bez dwóch. Ale cóż to? Regi wrzeszczy na całą salę PAAANIE
SĘDZIO!!! Jest tak zdenerwowany, że trudno zrozumieć, o co mu chodzi.
Ze strzępów słów można się domyślić, że nie podobają mu się zagrania przeciwników
i pyta sędziego czy LHO może tak bezczelnie zwiastować w karo, podczas
gdy ma normalny wist kierowy, który pada na większości stołów. Zdaję sobie
sprawę, ze sędzia wynik utrzyma, bo nie ma innej możliwości. Ale czy nietypowy
wist Rodwella, powinien zostać przez sędziego odnotowany w kajecie, czy
też Rodwell jest na tyle dobrym graczem, że MOŻE zwiastować w karo, a
Tadziu MUSI w kiera?
Ponieważ Zbysiu w swoim tekście powołuje się na kanon, iż nieznajomość
prawa nie zwalnia od jego przestrzegania, ja pozwolę sobie powołać się
na inny kanon. In dubio pro reo. A wbrew temu, co sądzi areopag z Turynu,
nie ma żadnego dowodu, który pozwalałby twierdzić, że wist karowy był
następstwem wykorzystania przez obrońcę nielegalnej informacji.
Takie jest moje zdanie i całkowicie je podzielam. Tym bardziej, że nie
mogę mieć innego zdania, bo jakby to wyglądało, gdybym ja albo Tadek przyznał
nagle rację sędziemu. Przecież niektórzy z krakowskich sędziów, już dawno
dzięki swojej przenikliwości odkryli, iż prowadzimy krucjatę przeciwko
nim. Taką po prostu mamy misję i co ważniejsze traktujemy ją bardzo serio.
To nie tak jak w telewizji Kwiatkowskiego "tyle misji ile abonamentu".
My to robimy bezpłatnie, z dobrego serca. A szkoda, bo gdybyśmy brali
za to kasę, to może by starczyło, aby kupić miejsce w II lidze. Oczywiście
tylko na jeden sezon, bo z całą pewnością nie bylibyśmy w stanie utrzymać
się w tak zacnym gronie, gdzie gracze pokroju Cieślaka, Moszyńskiego i
Leśniewskiego nie są w stanie awansować nawet do pierwszej piątki. Gdzież
nam chudziaczkom równać się z nimi. Z drugiej strony megagwiazda Martina
Navratilova też obecnie jedynie z rzadka przechodzi pierwsze rundy turniejów
tenisowych. Nie to, żebym na siłę doszukiwał się analogii, ale generalnie
dobrze jest nie przegapić momentu, kiedy należy przestać odcinać kupony
od dawno minionej sławy. A ponieważ decyzją sędziowską Porsche zostało
nam również odebrane, następny sezon przyjdzie nam spędzić nad Jeziorem
Rożnowskim.
Gdy już meritum mamy za sobą, oto, dla urozmaicenia, zdarzenie dużo mniejszego
kalibru, mało wyrafinowane wręcz banalne, za to rzeczywiste i z lokalnego
podwórka. Rozdanie nie jest najświeższe, więc mogłem coś tam przekręcić,
ale idea została oddana.
Maksy, obie przed
| |
N (R. Sukiennik) |
E (R. Galos) |
S (T. Biernat) |
W (N. Dela) |
| |
| pass |
pass |
1 NT |
pass |
2  |
pass |
2 |
pass |
| 3 NT |
pass... |
|
|
| |
|
|
|
Zawodnik W zwiastował zakrytą kartą. Zanim jednak ktokolwiek zdążył zareagować
gracz E zwiastował również. Pech chciał, że otwartą. Walet trefl. Tadziu
wezwał sędziego. Był nim masz ulubiony sędzia i kolega z drużyny - Zbysiu.
Wygłosił znaną wszystkim formułkę co tam Rozgrywający może - zakazać,
nakazać itd. Czy ktoś teraz zgadnie jakimi torami szło rozumowanie "piekielnie
analitycznego" Tadzia. Rozumował następująco. Partner jest po pasie,
ma więc około 10 oczek, kontakt z pewnością nie jest z góry. Prawie na
pewno trzeba będzie, przedzierając się przez piki oddać tam lewę. Zrobię
więc tak - zakażę im teraz wistu treflowego, a gdy oddam lewę pikową,
a to bardzo prawdopodobne, tym chętniej zwiastują w kolor, o który wyrażam
obawę! Jak pomyślał tak zrobił. Co stało się dalej? Sędzia, nie wiedząc
jaka to karta leży na stole, przypominam, że była zakryta, rzekł - proszę
schować tę kartę (w końcu mógł to być trefl) i wistować. Obrońca kartę
schował, chwilę pomyślał i zawistował. Walet kier. Tadek lewę zabił w
stole i zaimpasował pika. Ponieważ obie figury były pod impasem, a trefle
się dzieliły skasował 11 lew i przeskoczył caluteńką kolumnę czterystapięćdziesiątek.
Gdy obrońca na pozycji W to zobaczył mało szlag go nie trafił. Co się
bowiem okazało. Zakrytą kartą, która dłuższą chwilę leżała na stole, była
blotka karo! Obrońca zrozumiał jednak, że ponieważ ma tę kartę schować,
to w karo też wistować mu nie wolno i stąd jego decyzja o wiście kierowym.
Zły był, że ani przystąp. Po raz kolejny okazało się, że gramy z Tadkiem
nie fair, a oprócz tego sędzia nam sprzyja. Panie Sędzio Zbyszku zamiast
dawać wysublimowane przykłady trzeba skoncentrować się na rzeczywistych
problemach i jasno tłumaczyć graczom ich prawa. Trzeba było graczowi W
powiedzieć, że WOLNO mu wistować w karo, że jest to WRĘCZ WSKAZANE w tym
rozdaniu! A tak... wrąbał mu Pan jajko za niewinność.
P.S Jacku słowa "lapidarnie" użyłeś nadzwyczaj trafnie. W chwili obecnej
wraz z całą rodziną rozpływamy się w zachwytach nad trafnością jego użycia
oraz rozważamy konteksty, w jakich moglibyśmy go użyć w przyszłości. Wracając
jednak do ekspiacji to zgadzam się, że oznacza ono żal, pokutę. Jednak
z twojego pierwszego tekstu jednoznacznie wynikało, że chciałeś nam zaoszczędzić
poczucia winy, a nie poczucia żalu czy też pokuty, stąd i użycie słowa
ekspiacja nie było wybitnie trafne.
Słowniczek trudniejszych wyrazów i zwrotów
meritum - główna, istotna część czegoś, zasadniczy
przedmiot sprawy
omnipotentny - wszechmocny, wszechwładny
in dubio pro reo - w przypadku wątpliwości wyrokuje
się na korzyść oskarżonego
areopag - przen. grono osób rozstrzygających coś
w sposób autorytatywny
wyrafinowany - wyszukany, wykwintny
Reginald Sukiennik
[email protected] |
|