|
|
![]() |
![]() |
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |
Ligowe zmagania VIII Tytuł podsumowuje w zasadzie wszystkie różnice pomiędzy tym sezonem a
poprzednim. Reszta do złudzenia przypomina poprzedni rok. Co mecz to deja
vu pod tytułem "Ale to już było" Te same bezmyślne licytacje,
te same wypusty bezszansownych kontraktów, te same rolady czapowych końcówek.
Również ci samiuteńcy przeciwnicy, grający dokładnie tak samo jak my.
I znów miejsce w czołówce, bo jak zwykle okazało się, że 4 poważne głupoty
na połówkę to stanowczo za mało, by przegrać mecz. Tym razem dzięki Jarkowi
i Agnieszcze, którzy dbają o to, by głupoty nie zatarły się zbyt szybko
w pamięci i umieszczają pełną dokumentację z kotła w internecie, mogłem
przewertować wszystkie rozegrane rozdania. O dziwo, dało się tam wynaleźć
również spektakularne sukcesy naszej drużyny. Bo i takie były. Jest tylko
jedno drobne ale... praktycznie wszystkie, lub prawie wszystkie wynikały
z tego, że przeciwnicy grali równie źle jak my. A czasami, choć ciężko
w to uwierzyć, dużo gorzej. Ale to już temat na zupełnie oddzielny tekst.
Może kiedyś, gdy będę w wybitnie dobrym nastroju...kto wie. I na koniec jeszcze jedna... zaleta? Otóż, jak zeznawali eksperci, a to, że ekspertyzy poparte były praktyką, czuć było już przy pierwszych słowach, w Tęgoborzy jest najniższa marża na alkohol w promieniu 50 kilometrów. Korzyści z tego są bezsporne, dlatego pozwolę je sobie tu pominąć. Niestety ma to też swoje plusy ujemne, jak mawiał nasz były prezydent. Oprócz elementów pozabrydżowych, takich jak telefony o trzeciej w nocy, może to również rzutować na kolejność drużyn w tabeli. Na przykład, w moim odczuciu, rozpatrując pod tym kątem harmonogram gier naszej drużyny, był on skrajnie niekorzystny. Oto przykład. Ze Skawiną graliśmy późnym wieczorem, a z drużyną () zaraz po przyjeździe. Wyobraźmy sobie teraz sytuację odwrotną. Zawodnicy Skawiny tak czy owak byliby trzeźwi, ale za to jest szansa, że jeszcze nie rozgrzani. Za to zawodnicy drużyny () z pewnością byliby już rozgrzani. Tyle tytułem wstępu. Teraz przejdźmy do Butlera, który jak już wspomniałem
jest głównym wyróżnikiem bieżącego sezonu. Samej idei Butlera nie będę
streszczał, bo po pierwsze brak na to miejsca, a po drugie, po co pisać
o sprawie dla większości od dawna znanej. A jeśli ktoś idei Butlera do
tej pory nie poznał to... bardzo jest mi z tego powodu wszystko jedno.
Po drugie dzięki Butlerowi można się obronić przed ujadającymi partnerami
po wysoko przegranej połówce. Oczywiście tylko w przypadku, gdy porażka
była skutkiem doskonałej gry przeciwników. Wtedy Butler pokaże, że to
nie nasza wina, ale dobra i celna gra przeciwników spowodowała dramatyczny
wynik. Sytuacją odwrotną nie ma się co martwić. Wtedy nikt na Butlera
nie patrzy, a jeśli nawet, to komentujecie - Zwycięzców się nie sądzi.
Wynik idzie w świat. Ponieważ wstępnie tekst miał być pisany dla "Świata brydża" zostałem
zobowiązany do zamieszczenia w nim jakiegoś rozdania. Choćby zupełnie
nieciekawego. Bo podobno brydżyści to leniwy narodek i "gęsto pisany"
tekst szybko ich nuży oraz powoduje zniechęcenie do dalszego czytania.
Ponoć ich ulubioną formą literatury jest komiks, Manna znają jedynie Wojciecha,
a słysząc tytuł "Zbrodnia i kara" są przekonani, że to nowy film akcji
Johna Woo.
1) półforsujące Na pierwszy rzut oka nic specjalnego. Bardzo poprawny i znowu nie jakoś dramatycznie trudny do wylicytowania kontrakt. Ot zwykły szlemik. Ten, kto by jednak tak pomyślał baaardzo by się pomylił. Bądź też nie zna trzecioligowej rzeczywistości. Otóż tam wylicytowane szlemiki dzielą się na trzy kategorie i ten należał do tej trzeciej - najtrudniejszej. Szlemiki pierwszej kategorii: bezszansowne - maksymalnie, co można wydusić z karty to 11 lew na przymusie wpustkowym po nietrafionym pierwszym wiście i wcześniejszym, zakończonym sukcesem, wykonaniu dwóch impasów. Są to szlemiki osiągane z lekkością motyla nawet przez mniej rutynowanych trzecioligowców. Szlemiki drugiej kategorii: czapowe - od 13 lew (gdy gra się na sześciokarcie podzielonym 4-2) do 17, gdy przez przypadek udało się sfitować jakiś kolor. Znacznie trudniejsze do wylicytowania, ale rutynowani gracze nie mają z nimi trudności. Średniaki zatrzymują się w końcówce; zwykle grając pytanie o asy. Reszta staje w częściówce grając cue-bid lub czwarty kolor. Karty na szczęście jest tak dużo, że nawet ci, którzy stanęli w spliterze zwykle nie są bez szans. Szlemiki trzeciej kategorii: problemowe - wszystkie pozostałe mieszczące się w przedziale pomiędzy dwoma powyższymi. Prawdopodobieństwo ich osiągnięcia mieści się w zakresie od 5 do 20%. Oczywiście góra przedziału zarezerwowana jest jedynie dla zawodników, którzy wcześniej zaliczyli co najmniej 2 wizyty w barze. No i właśnie takiego szlemika wylicytowali obserwowani przeze mnie gracze. W Butlerze dla obrońców z automatu 12 straty za niewinność, bo szlemik ten został zagrany jedynie na 2 stołach (z 16!). A i tak jeszcze mogli mówić o szczęściu, bo po przebiciu dwóch pików w dziadku idzie szlem na przymusie pikowo-karowym. I tak człowiek przez cały czas ciuła impa do impa: Ale trudno, takie rozdania się zdarzają i nie idzie na to poradzić. Jednak reasumując, dzięki Butlerowi rozgrywki trzecioligowe z pewnością dużo zyskały i stały się ciekawsze. Gdy jeszcze zawodnicy się z nim oswoją, nie będą zapominali oddawać kontrolek i zmniejszą ilość pomyłek w protokołach, to już naprawdę będzie ekstra. Reginald Sukiennik |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ] [ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna] | ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||