Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Ligowe zmagania 2
czyli
są na świecie rzeczy, o których nie śniło się fizjologom

Jedna z nich miała miejsce podczas ostatniego kotła małopolskiej III ligi. Istne science-fiction. Stała się rzecz tak nieprawdopodobna jak... hmm wszystkie przychodzące mi na myśl porównania są nietrafne, bo też i ciężko wymyślić coś równie nieprawdopodobnego. Drużyna Dyktator osiągnęła dodatnie saldo z całego kotła. Wow!!! Nawet teraz, gdy to piszę, kiedy emocje już opadły i mogę analizować na chłodno, dalej nie pojmuję jak to się stało. Przecież graliśmy jak zwykle, tzn. tam gdzie chodzi końcówka – częściówkę lub szlemika, tam gdzie szlemik – końcówkę, gdy przeciwnicy osiągali podejrzaną końcówkę – braliśmy 150 zamiast 500, a przy szlemiku 400 zamiast 1100. Czyli wszystko mieściło się w normie i żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazywały, że z dwóch meczów weźmiemy razem 48VP, a pozostałe tylko nieznacznie przegramy. Czyżby zatem przeciwnicy grali jeszcze gorzej od nas? Po wyeliminowaniu innych możliwości pozostaje to jedynym logicznym wytłumaczeniem. By upewnić się, że rzeczywiście tak mogło być postanowiłem poobserwować grę naszych przeciwników, a konkretnie drużyny Czarnych Jasło (dostali się do szóstki grającej o awans!!!), a jeszcze konkretniej kolegi G. z partnerem. Mój wybór w dużej mierze podyktowany był wrzaskami dochodzącymi z tamtego stołu, przy których to wrzaskach megafon kolejowy na dworcu w Koziebrodach brzmi niczym szmer leśnego strumyka o wiosennym poranku. Partnerem kolegi G. był zawodnik będący jego całkowitą antytezą – tzn. cichy, spokojny, nie wadził nikomu. Można by rzec, że jego zachowanie wyczerpywało leksykalną definicję pojęcia anielska cierpliwość. Tak po prawdzie, nie wiem z czym to było związane. Czy to traktował kolegę G. jako swojego guru, a ten jak wiadomo jest nieomylny, czy też wręcz przeciwnie, puszczał te nieustanne wrzaski mimo uszu, zakładając, że nie ma w nich ani jednego słowa, które byłoby warte zapamiętania?

Zatem przycupnąłem na rogu i czekam. Nie upłynęły nawet dwie zdrowaśki, gdy przyszło takie oto rozdanie.

 
 
 
Ax
QTxxxx
Jx
KTx

 
N anielska cierpliwość

 
 
 
xx
AKx
xxx
Axxxxx 
W Edek E
Artur 
 
 
 
Txxxxx
xxx
Kxx
QJxx

S wcielona furia
 

 
 
 
KQJ
J
AQTxx
QJxx

 

       cierpliwość Mirek furia Edek
1 pass
1 pass  2 pass
3 pass 4 pass
pass pass

Jak widać w przypadku kontraktu 3NT, każda w miarę rozsądna rozgrywka prowadzi do wzięcia 10lew, podczas gdy kontrakt 4H został bez większego wysiłku położony bez 2. Czym kierował się kolega G. licytując 4H pozostanie jego słodką tajemnicą. Może uznał, że po 2 zatrzymania w każdym kolorze to zbyt mało jak na tak wyśrubowany kontrakt jak 3NT, a może pomyślał, że singlowy walet kier, to wartość, której nie sposób nie docenić? Tego nigdy się nie dowiemy. Tak czy owak wrzaski rozlegały się przez dłuższą chwilę. Co do argumentacji, to nie potrafię jej przytoczyć, gdyż dla zestandaryzowanego brydżysty była ona całkowicie niezrozumiała. Ledwo wrzaski ucichły przyszło następne, budzące zażenowanie rozdanie.

 
 
 
Kxx
AKT9xxx
Kx
x

 
N anielska 
cierpliwość

 
 
 
Qxxx
Qxxx
xx
Jxx
W Edek E Artur    
 
 
Jxx
-
QJxxxx
KQxx

S wcielona 
furia
 

 
 
 
Axx
Jx
ATx
Axxxx

Licytacja 

       cierpliwość Artur furia Edek
1 pass
2 pass  2 NT pass
3 pass 4 NT pass
5 NT pass 7

I tak oto z lekkością motyla został osiągnięty szlem kierowy. Po wiście w króla trefl kolega G. Wygłosił komentarz – hmm akurat tego króla ci brakuje :(, ale jak masz singla to i tak wygrasz. Prorok czy ki pieron? Analiza była jednakże tyleż trafna co niekompletna. Rozgrywający po przebiciu trefla zagrał wprawdzie asa atu i z nadzieją czekał na sypiącą się singlową damę. Byłby to jednak układ skrajnie niesprawiedliwy dla obrońców i w związku z tym nie zaszedł. Po wpadce bez 2 kolega G. wyciągnął z pudełka karty rozgrywającego. Wpatrywał się w nie niczym przysłowiowa sroka w jeszcze bardziej przysłowiowy gnat. Świat zamarł w oczekiwaniu na wrzask. Milczenie jednak coraz bardziej się przedłużało. Cisza stała się wręcz nieznośna. W końcu karty zostały złożone, wepchnięte do pudełka i na stole pojawiło się następne rozdanie. Z moich wieloletnich obserwacji wynika, że takie zachowanie u tego typu zawodników jest formą przeprosin. Oznacza ono mniej więcej – partnerze chętnie bym cię opieprzył, ale nie mam się do czego dowalić, a ja po prostu dałem d... na całej linii.

Po tych dwóch rozdaniach czułem się znacznie podbudowany i nagle nabrałem wiary, że jeszcze nie wszystko stracone, bo wcale nie odbiegamy tak strasznie poziomem gry od niektórych innych drużyn.

Kilka godzin później sam miałem przyjemność zasiąść przy jednym stole z kolegą G. Już na samym początku przeciwnicy szybko i zgrabnie dopadli popartyjnych 6D. Niestety mój partner, który nie miał wcześniej okazji zapoznać się ze stylem gry przeciwników, mając AD sec w karach i AK bokiem (fakt, że w licytowanym przez siebie longerze) nie skontrował. Ponieważ ja zdążyłem wziąć jeszcze nadbitkę na singlową 5 atu!, zapisaliśmy ostatecznie 400. Potem jednak poziom gry uległ wyrównaniu. Nie chcę bynajmniej przez to powiedzieć, że przeciwnicy zaczęli grać lepiej. I w ostatecznym rozrachunku ten mecz zakończył się wynikiem 14:16.

Po trzech kolejnych meczach, które mogły być wygrane w cuglach, ale po typowej dla naszej drużyny grze, skończyły się niewielkimi porażkami, przyszedł mecz ostatni. Tu miało miejsce zdarzenie, od którego całkowicie się już odzwyczaiłem, gdyż ostatni raz coś takiego zdarzyło się jeszcze przed naszym wejściem do NATO. Partnerzy na drugim stole zmasakrowali przeciwników. To, że mecz nie skończył się taryfą na naszą korzyść zawdzięczamy takiemu oto rozdaniu.

Obie po

 
 
 
J9x
xx
Q9x
9xxxx

 
N

 
 
 
xx
KQ9x
KJxxx
xx
W Ja E partner     
 
 
Kxx
xx
Axx
AKQJT

S
 

 
 
 
AQTxx
AJTxx
Tx
x

 

       N E S W
1 NT 2 * x**
pass 2   pass 3  
pass 3 pass 3 NT
pass pass pass

*) po mojej stronie stołu licytujący wyjaśnił to jako starszą 5 i 4+ w innym, rozgrywający otrzymał informację, że jest to starsza 5 i 4+ w młodszym.
**) Stayman
***) próba zagrania na siedmiokarcie.

Nie wiem czy było to zasługą naszej licytacji, czy też wistującym kierowały jakieś inne przesłanki, w każdym bądź razie zamiast kładącego wistu pikowego, padł wist TH. Lewa została wzięta damą w stole i ściągnięte 5 trefli. Na które obrońca pozbył się kara, pika i dwóch kierów; ze stołu karo, pik i kier. Teraz as karo i karo z zamiarem zaimpasowania damy. Obrońca do drugiego kara dołożył jednak waleta kier, więc lewę wziął król. W tym momencie nie jest chyba nazbyt odkrywczym dojście do konstatacji, że obrońca ma jednak dwukolorówkę na starszych, a konkretnie układ 5-5-2-1. Niepowodzenie szansy karowej tak jednak wyprowadziło partnera z równowagi, że zamiast wykonać 100% wpust kierowy, zagrał pika i wpadka stała się nieunikniona. W tym momencie partner zdecydował, że podejmie jeszcze jedną próbę uratowania zapisu. Wezwał sędziego i zaczął publicznie wypłakiwać swoje żale w związku z błędnym tłumaczeniem (p. Kalosz czy niekalosz? – sytuacja jest bliźniacza). Sędzia pozostał jednak na te lamenty nieczuły. Stwierdził, że w świetle rozgrywki wezwanie sędziego jest nieuzasadnione (chyba tylko z wrodzonej grzeczności nie nazwał tego żenadą i kompromitacją osoby wzywającej, bądź też próbą wymuszenia – w zależności od oceny wzywającego; zrobił to później za niego nasz kapitan) i utrzymał wynik.

Podsumowując, mimo że nasz poziom gry na tym kotle nie odbiegał w sposób statystycznie istotny od poziomu na kotłach poprzednich, wynik +9VP z sześciu meczów poszedł w świat i chociaż nie pozwolił na awans do czołowej szóstki (brakło jakieś drobne trzydzieści kilka VP) to nie jesteśmy już kompletnym outsiderem i o ile przeciwnicy nie zaczną grać zdecydowanie lepiej to mamy realną szansę na utrzymanie się. Tak jak mówię wszystko w rękach przeciwników, bo my dużo gorzej nie jesteśmy już w stanie grać, a kto wie, może przy nadludzkim wysiłku zagramy nawet odrobinę lepiej.

Reginald Sukiennik 
[email protected]


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]