Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Mistrzostwa Małopolski
czyli
jedziemy do Menton
(no chyba, żebyśmy w Warszawie nie byli w pierwszej trójce)

Najpierw parę słów o frekwencji. W dniu 13.04 do znamienitego miasta Skawiny zjechały się 42 pary, zamierzające powalczyć o tytuł Mistrza Małopolski na rok 2003. Zważywszy, że wg aktualnych danych PZBS-u na rok bieżący w Małopolsce zarejestrowanych jest 416 brydżystów (zapewne więcej, gdyż dane są niekompletne) to frekwencja wyniosła ok. 20%. Już chyba w referendum akcesyjnym będzie większa. Z tego 10 (słownie dziesięć) par spoza Krakowa i Skawiny. Ponieważ informacja o mistrzostwach wisiała na każdym lokalnym turnieju, jak również znajdowała się w wielu miejscach w internecie, nie sądzę więc, by była to kwestia niedoinformowania. Powody ku temu są zupełnie inne. I myślę, że Zarząd Główny powinien wziąć pod rozwagę fakt, że impreza, w której na logikę powinna uczestniczyć większość braci brydżowej staje się imprezą kadłubową. Jakie są ku temu powody nie będę się rozpisywał, by nie wyręczać Zarządu. Tym bardziej, że przecież pracuje tam cały tłum łebskich ludzi, którzy zapewne doskonale wiedzą w czym rzecz.

Tak czy owak szczęśliwym zbiegiem okoliczności par wystarczyło na to, by rano przeprowadzić eliminacje. Awans do finału z 27-rozdaniowej sesji dawało osiągnięcie wyniku 52,5%. Można powiedzieć zatem, że była to czysta formalność, gdyby nie to, że w dolnej części tabeli znalazło się multum par o dwucyfrowym WK, a sami również do końca nie byliśmy pewni awansu.

Do finału weszło 18 najlepszych par, które rozegrały 17 dwurozdaniowych rund metodą każdy z każdym. Tym razem złamię konwencję i nie będę opisywał kalafiorów swoich i partnera, choć nie ma co ukrywać, że niektóre z nich były dorodne jak z programu “Agrobiznes”. Wziąwszy jednak pod uwagę osiągnięte miejsce, byłoby to nadmierną skromnością, a ta jak wiadomo jest objawem pychy.

Runda 4 - Rozd. Nr 7 - Agresja popłaca

Obie po:

 
 
 
Q5
KQJT73
86
952

 
Blajda 

 
 
 
K97432   
9
AK
AT87
W
Sukiennik 
E
Biernat  
 
 
 
AJ8
854
7532
643

S  
Ludwikowski
 

 
 
 
T6
A62
QJT94
KQJ

 

       N Biernat S Sukiennik
 
    1 x1
2 pass 3 3
pass 4 !!!2 pass...  
  1. Mimo tylko 14 oczek, ze względu na urodę karty, zaklasyfikowałem rękę do kontry objaśniającej
  2. Wprawdzie sam z siebie zalicytowałem 3S, jednak dołożenie z tą ręką końcówki, nawet wziąwszy pod uwagę wyłączenie kierowe wymagało wyobraźni.

Rozgrywka była już bezproblemowa. 620 i 65%. Jak się okazało nie byliśmy jedynymi, którzy osiągnęli tu końcówkę. Czy jednak inni nie zostali w nią wepchnięci licytacją przeciwników? Tego nie wiem.

Runda 5 - Rozd. nr 9 - Czy grać na pełny obrót?

WE po

 
 
 
J83
43
94
T76532

Biernat 

 
 
 
75
A8
KT865   
AKJ9
W
Lewandowski 
E
Woliński     
 
 
 
AQ942
752
AQ
Q84

S  
Sukiennik 

 
 
 
KT6
KQJ1096
J732
-

 

          Biernat       Woliński       Sukiennik       Lewandowski   
 
pass 1 3 x
pass 3 pass 3 NT
pass pass pass   

Na pierwszy rzut oka wyglądało, że jeśli partner da kiera na wiście, to ponieważ król pik jest dobrze położony, poradzimy sobie z tym kontraktem. Partner nie zawiódł. Rozgrywający zabił drugiego kiera, lecz jak widać 9 lew jest po górze. Turniej był jednak rozgrywany na maksy, a to jak wiadomo prowokuje niekiedy do ryzykownych zagrań. W tym konkretnym rozdaniu obaj z rozgrywającym stanęliśmy przed koniecznością odpowiedzenia sobie na 2 kluczowe pytania. Jaki kontrakt będzie grany na innych stołach - 3NT czy 4S, a jeżeli 4S, to czy ten kontrakt chodzi? Zapewne obaj doszliśmy do przekonania, że 4S chodzi, gdyż rozgrywający w końcówce zdecydował się na impas pika, a ja wcześniej nie dokładając do trefli nie odważyłem się na wysinglowanie króla pik. Zapis -600 dał nam zaledwie 19%, gdyż 4S było bezszansowne, podczas gdy podjęcie ryzyka przyniosłoby 81%, a gdyby rozgrywający trafił króla 7%. Tak więc strata byłaby minimalna, a zysk olbrzymi. No cóż; zabrakło odwagi.

Runda 5 - Rozd nr 10 - Celna decyzja

Obie po:

 
 
 
K6
T6
QJ
AQJT964

 
Biernat 

 
 
 
JT943   
J4
9763
85
W
Lewandowski 
E
Woliński     
 
 
 
Q852
AK32
K8
K32

S  
Sukiennik 
 

 
 
 
A7
Q9875
AT542
7

 

          Biernat       Woliński       Sukiennik       Lewandowski   
 
  1 NT x pass...

Zawodnik na pozycji W albo przyspał, albo też spasował, bo liczył, że kontra nie obiegnie. Jednak Bóg w okresie przedświątecznym ma widocznie ważniejsze sprawy na głowie i jego modlitwy nie zostały wysłuchane. Teraz zacząłem się głowić, jakiż to wist będzie najbardziej kąśliwy dla rozgrywającego. Wprawdzie po rozdaniu partner stwierdził, że w świetle licytacji wist treflowy wygląda bardzo atrakcyjnie. W tym jednak momencie wyglądał on dla mnie równie atrakcyjnie co osoba posłanki Renaty Beger. Postanowiłem zawistować “pod siebie” - 4D. Rozgrywający zabił królem waleta partnera i odszedł pika. Zdecydowałem się tego nie bić, bo po pierwsze partner mógł mieć drugą damę, a po drugie dalej nie byłem pewny jaka kontynuacja byłaby najlepsza. Gramy wprawdzie potwierdzeniem wistu, jednak wyglądało na to, że zrzutka partnera będzie wymuszona. Partner wziął więc tę lewę królem, zagrał Asa, damę i czwórkę! trefl. Ja dołożyłem kiery markując kara. Teraz rozgrywający ponownie zagrał pika, którego wziąłem asem. Serce mi się krajało, że partner tak nas porozcinał, jednak jako posłuszny zawodnik odszedłem małym karem i 800 stało się faktem - 100% z rozdania.

Potem przyszła seria dość udanych rozdań i stopniowo wspięliśmy się na pierwsze miejsce, a następnie zaczęliśmy powiększać swoją przewagę. Na trzy rundy przed końcem, gdy przewaga wyglądała już na dość bezpieczną trafiliśmy na Andżelikę grającą z Prezesem i zaczęło robić się ciepło.

Runda 15 - Rozd. nr 29 - Śmiała rozgrywka

Obie po

 
 
 
KQT6
76
K7432
98

 
Nowak 

 
 
 
J9542
Q3
98
KT32
W
Sukiennik 
E
Biernat  
 
 
 
A8
AJ95
J6
QJ764

S  
Ferrer-Lopez
 

 
 
 
73
KT842
AQT5
A5


          Nowak       Biernat       Ferrer-Lopez       Sukiennik   
 
pass 1 1 1
pass 1 NT 2 pass...

Gdyby partner zalicytował 2C zamiast 1S to na pewno oddałbym właściwy wist. Jednak nie wiadomo czy miałbym okazję, gdyż równie dobrze mogłoby się to skończyć kontraktem 3Cx i 200 dla przeciwników. W sytuacji jaka jednak zaistniała nie wiedząc nic o treflach partnera zdecydowałem się, na jak sądziłem, bezpieczny wist pikowy. Z mojej bezmyślnej miny zapewne jednoznacznie wynikało, że nie stać mnie na wist spod asa, gdyż 10S została położona szybciej od wiatru i tym oto sposobem błyskawicznie zostały zrealizowane 3 nadróbki. Czy to na innych stołach padał wist treflowy, czy też innym brakło odwagi by zaimpasować waleta, w każdym bądź razie na częściówkę karową tylko na naszym stole wzięto 11 lew - 13% dla pary EW.

Potem na przedostatnim stole w dość żenujący sposób wypuściłem częściówkę z kontrą powodując 100% obrót i do ostatniej rundy przystąpiliśmy czując na plecach oddech Andżeliki i Prezesa.

Z pierwszego rozdania wzięliśmy 93% i jak się potem okazało, nawet pełne jajko w ostatnim rozdaniu nie odebrałoby nam już zwycięstwa. I bardzo dobrze, bo niby wygrana to zawsze wygrana, jednak ostatnie rozdanie, choć wszystko odbyło się zgodnie z literą przepisów, zostało jednak wygrane przy zielonym stoliku. Wśród ludzi małostkowych, a tych niestety wśród brydżystów nie brakuje, krążyłaby opowieść, jakim to sposobem wygrywa się mistrzostwa.

Runda 17 - Rozd. nr 33 (na naszym stole grane jednak jako ostatnie) - Telefon z miasta

Obie przed

 
 
 
J8542
Q432
6
A54

 

 
 
 
K
KJT8   
T842
T873
W
Biernat 
E
Sukiennik  
 
 
 
A973
A9
KQJ3
KJ2

S  
 

 
 
 
QT6
765
A975
Q96

 

          N      Sukiennik    S    Biernat   
 
pass 1 pass 1
pass 1 pass 1 NT
pass 3 NT    pass...    

To rozdanie jest doskonałym przykładem na to, że na turnieju brydżowym powinno być jak w operze lub filharmonii. Zanim usiądziesz - WYŁĄCZ KOMÓRKĘ!

Nie adresuję tego nawet do tej konkretnej osoby, bo nie przypominam sobie innych tego typu zdarzeń z przeszłości z nią związanych. Nie zmienia to jednak faktu, że w Krakowie jest kilka osób, a dziwnym zrządzeniem losu celują w tym niektóre brydżystki, których telefony komórkowe dzwonią po kilka razy w ciągu turnieju, że już nie wspomnę o rozwiązywaniu krzyżówek będąc na dziadku. Przejdźmy jednak do tego konkretnego rozdania. Grane ono było na skądinąd bardzo sympatyczną parę mikstową.

Pierwszy wist przeciwniczka oddała w 2H - wist w świetle licytacji może niezbyt przemyślany, ale taki właśnie padł. Lewa została wzięta dziewiątką na stole, a rozgrywający zagrał króla, a po przepuszczeniu damę karo. Ta została zabita asem, a przeciwniczka pozbyła się pika. Przeciwnik odszedł w kiera do asa na stole i w tym to momencie zadzwoniła jego komórka. Rozgrywający zagrał ze stołu waleta karo, a przeciwnik trzymający jedną ręką komórkę przy uchu, drugą próbował wygrzebać właściwą kartę ze stosiku leżącego na stole. W końcu dołożył do koloru... a konkretnie kiera. Od rozgrywającego karo i teraz przeciwniczka wygłosiła komentarz - do kara? Na tę uwagę przeciwnik, który właśnie skończył rozmawiać, doszedł do wniosku, że jeśli do kara, to on ewentualnie jest w stanie jeszcze jakieś karo w swoich kartach znaleźć. Wezwany na te okoliczność sędzia zgodził się na podmianę tej karty, kiera przygwoździł, a rozgrywający doliczył sobie w pamięci lewę dziesiątą. Do tego, jak i do następnego kara przeciwniczka pozbyła się dwóch trefli, a zatem na zagranego w następnej lewie trefla musiała zameldować się asem. W tym momencie rozgrywający bezlitośnie wykorzystał przysługujące mu prawa i nakazał odwist kierowy. Tym oto sposobem 11 lew stało się faktem. Nie dało to jednak pełnego maksa z rozdania. Tego wzięła para Matiolański-Wardzała. Po otwarciu 1NT licytacja zmierzała już ku końcowi. Na szczęście przeciwnik na czwartej ręce zdecydował się na wznówkę. Ta spotkała się z radosnym odzewem Bogusia i Janusza, którzy kontrowali już wszystko co się rusza. Łącznie naruszało się tego za 500 na kontrakt 2H, co dało im 3 miejsce i tytuł drugich wicemistrzów. Gratulacje.

Tytuł pierwszych wicemistrzów zdobyła Andżelika z Prezesem, który jak sam powiedział - pozwolił się uciągnąć na 2 miejsce. Był to sukces jak najbardziej zasłużony i kto jak kto ale ja mogę coś na ten temat powiedzieć. Pomijając rozdanie opisane powyżej, równie solidne cięgi dostaliśmy od Andżeliki w fazie eliminacji (dobrze, że graliśmy na nią tylko 4 rozdania, bo kto wie jakby się ten turniej skończył). Po odważnej, a co ważniejsze celnej licytacji osiągnęła końcówkę pikową na siedmiokarcie, o której większość sali nawet nie pomyślała. W ogóle nie pomyślała o graniu w piki! Wygranie tego kontraktu dałoby jej około 90%. W rzeczywistości wzięła pełnego maksa, bo w swojej beztrosce pozwoliliśmy sobie ten kontrakt skontrować. Obiecuję, że w przyszłości będziemy na Andżelikę kontrować mniej nonszalancko, bo mimo młodego wieku jest osobą, która naprawdę już wie na czym ta gra polega. W końcu na placu boju pokonanych pozostało wiele, wydawałoby się potencjalnie silniejszych par, również graczy pierwszoligowych. Prawda jest taka, że młodzież ze Skawiny coraz częściej ogrywa rentierów z Krakowa. I dobrze. W końcu wymiana pokoleniowa to naturalna rzecz. Również w brydżu.

Reginald Sukiennik 
[email protected]


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]