Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Weekend brydżowy
czyli
brydż siłowy 

W dniach 5-6 lipca w Bochni miał miejsce Weekend Brydżowy 2003. W sobotę rozegrano dwa turnieje; na IMP-y i Teamów. Wprawdzie nie uczestniczyłem w nich, jednak myślę, że mogę zaryzykować, iż wszystko odbyło się nienagannie. W końcu tak było do tej pory, więc i nie ma powodu, by przypuszczać, aby tym razem coś było inaczej. Tym bardziej, że sędzia, którym był Mariusz Kita umie sobie poradzić z niesfornym towarzystwem (czego dowiódł w niedzielę). A to już niemało. Nieprzełożenie pudełek – kara, spóźnienie – kara, itd. I tak ma być. Tego typu działania, a nawet jeszcze bardziej drastyczne, do wyrzucenia z turnieju włącznie zalecałbym w szczególności sędziemu, który prowadzi krakowskie turnieje na ul. Długiej. Niektórzy z graczy (zawsze ci sami) po prostu wchodzą mu na głowę, a delikatnym zwracaniem uwagi typu “proszę zachowywać się trochę ciszej” nic sobie nie robią. Tylko brutalna siła i przemoc może być na nich lekarstwem. Wracając do Kongresu Bocheńskiego następną zaletą sędziego jest to, że nie ma on ciągotek konspiracyjnych i nie odczytuje wyników z kartki strzeżonej pilniej niż karty do głosowania podczas referendum europejskiego, a gdy wszyscy wezmą już nagrody i puchary i rozjadą się do domów przychodzi czas na odwołania. Tak, tak, dobrze się domyślacie. Mam na myśli ostatni turniej w Jordanowie. Co z tego, że miła atmosfera, dobra organizacja i fantastyczne nagrody jeśli w samej końcówce sędzia potrafił go dokumentnie s...

Na szczęście w Bochni coś takiego nie miało prawa mieć miejsca. I nie miało. Niedzielny, już VII Turniej Par o Puchar Burmistrza Miasta z roku na rok bije rekordy frekwencji. 46 par, to jak na lokalny turniej wynik lepiej niż przyzwoity. Szczególnie, że równocześnie odbywał się kongres w Sławie, na który pojechało wielu krakowskich zawodników. Ilość przybyłych zaskoczyła chyba nawet samych organizatorów, którzy jednak stanęli na wysokości zadania i sprawnie zorganizowali dostawki. Jeśli jednak ten trend się utrzyma, to kto wie czy na przyszłość nie trzeba będzie pomyśleć o większej sali. Teraz wszystko jeszcze było OK, tym bardziej, że sędzia zgrabnie rozstawił stoły, tak by ograniczyć do minimum możliwości podsłuchiwania. W zasadzie jedynie w howellu tylko jedyna para stacjonarna otrzymywała rozdania z sąsiedniego stołu. Jednak zastanawiającym zrządzeniem losu właśnie na nich przyszło takie oto rozdanie.

NS po  
 
 
AK93
T5
AJ97
A43
 
 
 
J52
Q42
Q643
Q52

 
 
 
76
98763
85
K976
  

  
 
 

QT84
AKJ
KT2
JT8

Licytacja:

  N Tadek S Regi
 
- pass 1 pass
1 pass 2 pass
6      

Gwoli sprawiedliwości należy zauważyć, że szlemik był na trafieniu damy karo, a ta została wydłubana na pierwszym wiście. Czy jednak 16 oczek na równym składzie, bez sprawdzenia trzymania kier daje jakiekolwiek podstawy do takiej licytacji? Może jednak był to jedynie fart a nie nasłuch? Może?

Za (-1430) wzięliśmy jedynie 15%. Jednak twierdzenie, że to z tego powodu zajęliśmy dopiero 9 miejsce byłoby zwykłym matactwem. Nasz los był jak najbardziej w naszych rękach i jak to się niestety często zdarza, znowu przeciekł nam między palcami.

Tego co wyprawialiśmy na gruncie logiki nie sposób wytłumaczyć. W końcu gramy już ze sobą kilka lat i to z nienajgorszym efektem. System licytacyjny jest jako tako dopracowany, zrzutkowy również, w rozgrywce od czasu do czasu jakiś przymus zdarza nam się ustawić i jeśli wziąć pod uwagę siłę lokalnej opozycji (w końcu Kraków nie jest jakąś nadzwyczajną potęgą w polskim brydżu) zwykła solidna gra powinna wystarczyć, by w większości miejscowych turniejów zajmować lokatę w czołówce. To, że tak się nie dzieje zawdzięczamy tylko i wyłącznie sobie. Zamiast robić swoje i czekać na błędy przeciwników, a prawie zawsze byłoby to bardzo króciuteńkie oczekiwanie, próbujemy rozdania wygrywać na siłę. Oto przykłady.

Obie przed  
 
 
AJ643
865
K97
72
 
 
 
K52
JT9
JT64
A53

 
 
 
Q987
AK42
832
Q6
  

  
 
 

T
Q73
AQ5
KJT984

Licytacja:

  N Tadek S Regi
 
- - - pass
pass 1 2 pass
2 pass 3 x???
pass pass pass  

Klasyczna siłowa, niczym nie uzasadniona kontra. Efekt – taki jak to zwykle bywa w takich przypadkach (-570) i pełne jajko. A wystarczyło spasować i pozwolić wziąć przeciwnikom 130. Zważywszy, że za częściówkę bezatutową dość popularny był zapis 150, 130 broniłoby się całkiem przyzwoicie.
 

EW po  
 
 
A9853
AJ5
72
743
 
 
 
KJ74
K62
KJT43
9

 
 
 
T
T983
Q9
AQJT86
  

 
 
 

Q62
Q74
A865
K52

Licytacja:

  N Regi S Tadek
 
- pass pass 1
1 X 1 NT 2 ???
pass 3 pass...  

Również tym razem bezpodstawne wdanie się w bijatykę miało opłakane skutki. Wierząc, że Tadek rzeczywiście ma na 2H zainwitowalem końcówkę i mimo że przeciwnicy nie skontrowali przyszło zapisać (-200) i kolejne jajko.

Oczywiście czasem szalona akcja przyniesie korzyść. Tak było w tym oto rozdaniu

 

NS po  
 
 
KT2
J86
KT75
T93
 
 
 
J853
K5
QJ84
QJ2

 
 
 
Q97
Q97
9632
764
  

 
 
 

A64
AT432
A
AK85

Licytacja:

  N Tadek S Regi
 
- - - pass
pass 1 1 X XX2
pass 1 3 X 1NT4
pass pass  X pass 5
  1. Na tego przeciwnika jak świat światem wszystko mi się udawało, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej
  2. Myślałem o blefowym 1H, ale postanowiłem na razie zalicytować normalnie
  3. Lepsze cokolwiek, ale bez rekontry
  4. Ukryję piki, a nóż wyniknie z tego coś dobrego
  5. Coś tu śmierdzi, lepiej kara również ukryję

Jak widać po trafionym wiście obrona może wziąć nawet i 1100, jednak następstwem tej szalonej licytacji był wist w pika, takiż sam odwrót i takaż sama kontynuacja w lewie nr 3. Po wzięciu tej lewy na damę zagrałem karo i tym sposobem wziąłem jeszcze po lewie w każdym kolorze. W sumie ledwo bez 2, (-300) i 85% dla nas.

Gdyby jednak policzyć wszystkie nasze nieortodoksyjne akcje w tym turnieju to netto bylibyśmy na grubym minusie. Dlaczego więc tak licytujemy? Jedyny argument jaki przychodzi mi na myśl, to dobra zabawa. Niestety tym razem boki zrywali głównie przeciwnicy. A przecież da się licytować normalnie. Choćby takie oto rozdanie.

 

Obie przed  
 
 
9653
KQ64
42
975
 
 
 
A7
JT753
QT5
863

 
 
 
KJT8
A82
K6
KQJ2
  

 
 
 

Q42
9
AJ9873
AT4

Licytacja:

  N Regi S Tadek
 
- - 1 pass
pass   2 2
pass 3 1 X 3 NT
pass 4  pass ...  
  1. 3D zalicytowałem, by dowiedzieć się o trzymanie karo, choć jak widać i tak nie odważyłem się zostawić kontraktu 3NT. W końcu gdy partner będzie miał tylko trzecią damę w karach to kontrakt będzie bez szans, a zalicytuje identycznie. Gdyby jednak powiedział, że nie trzyma kar (3H) to zostawiłbym ten kontrakt, bo król karo byłby bezwartościowy i końcówka byłaby bardzo wątpliwa.

Jak widać kontrakt 3NT nie był głupi. Po celnej rozgrywce można wziąć nawet 10 lew, jednak kontraktowi 4H również ciężko coś zarzucić. Szczególnie gdy się go ładnie rozegra.

Wist D2 zabity asem i odwrót karo. Teraz Tadek wpadł w namysł i zdecydował się grać na K(Q)9 kier w ręce S jak potem zeznał. By jednak powiększyć swoje szanse zdecydował się na poświęcenie swojego jedynego dojścia do ręki i zagrał do asa pik, by stamtąd zagrać waleta atu. Była to kluczowa decyzja, gdyż układ nie był aż tak sprzyjający, jakby sobie tego życzył. W niczym jednak to nie przeszkodziło. Walet został zabity damą i asem, a od S spadła 9. Zagrał teraz kiera do siódemki w ręce zabitej królem i obrońcy byli bezsilni. W rzeczywistości nastąpił odwist atu. Tadek wziął tę lewę na ósemkę i zagrał K i J pik, ściągnął ostatniego atuta i przeciwnicy rzucili ręcznik. Wprawdzie odejście przez przeciwnika w pika stworzyłoby możliwość alternatywnego zagrania, jednak Tadek zarzeka się, że rozgrywałby identycznie.

Jak więc widać normalna licytacja, osiągnięcie bilansowej końcówki na ośmiokarcie plus dobra rozgrywka również może dać 81% z rozdania.

Ale co z tego, że ja to piszę, jak na następnym turnieju znowu będziecie świadkami siłowego brydża w naszym wykonaniu.

Reginald Sukiennik 
[email protected]
   


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]