Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Kraków dnia 14.04.2004 r.

Zero analizy - czyli nie uczcie się sędziowie od Mirosława Kołtona

Na wstępie - nie przypominam sobie abym zezwolił Panu na używanie mojego nazwiska do tłumaczenia swoich ewidentnych braków w dziedzinie sędziowania turniejów brydża. Ale stało się, nie będę z tego powodu rozdzierał szat.
Swoją opinię opieram na kilku werdyktach, które wydawał Pan wezwany przez mojego partnera lub przeze mnie. Ja osobiście rzadko wzywam sędziego, a jeżeli już, to musi to być przypadek nie sportowego zachowania się opozycji przy stole. Dam przykład - zdarzenie z Panem D. który będąc pod "wpływem", w obecności sędziego używał słów wulgarnych i pogróżek. Pan jako Sędzia w tej sprawie wykazał się całkowitą bezradnością. Po prostu żadnej reakcji z Pana strony nie było.
Zastanawiam się nad tym co Pan chciał osiągnąć pisząc ten artykuł i doszedłem do wniosku być może błędnego, że chce Pan abym nie uczestniczył w turniejach w których Pan sędziuje, postaram się o to aby ten cel przez Pana został osiągnięty. Obiecuję, że jeśli sędzią turnieju będzie Mirek Kołton postaram się w tym nie uczestniczyć. Niech Pan działa dalej w tym samym stylu a turnieje w Krakowie na 10 stołów będą już całkiem spore.
Zachowania M.K. jako sędziego przy różnych interwencjach, dalibóg niewiele mają wspólnego z pięknym tekstem autorstwa tegoż Pana Kołtona, z listopada 2003 zamieszczonym na naszej stronie, pozwolę sobie zacytować:
"Gracze w większości nie naruszają przepisów celowo. Namysły lub wypadnięcia z tempa są w zdecydowanej większości przypadkowe lub wynikające z rzeczywistej potrzeby. Nie fauluje gracz zmieniający tempo, a jego partner, który to wykorzystuje. Miejmy tolerancję dla osób starszych i nie posądzajmy ich o faulowanie w wątpliwych sytuacjach. Osoby te po prostu potrzebują więcej czasu do namysłu."
Nic dodać nic ująć. Należę do pokolenia wojennego a zatem podpadam pod określenie "starszy" dodam jeszcze, że nie jestem tak dobrym zawodnikiem jak niektórzy, tu podpieram się wypowiedzią Andrzeja Miktusa (przy okazji pozdrowienia), ale oświadczam wszem i wobec, że gram w brydża dla przyjemności i naprawdę obce są mi sztuki faulowania, które być może stosują niektórzy. Ja się po prostu tym brzydzę i dalej uważam, że na "namysł" wzywają sędziego ci zawodnicy, którzy sami to w grze czynią. To jest moje osobiste odczucie i takie wolno mi mieć.
Omawiany przez Pana przypadek jest klasycznym przykładem na brak obiektywizmu podczas wydawania werdyktu. Może chciał się Pan przypodobać opozycji, sam nie wiem. Ponadto, co już mnie ogromnie zdumiewa, tekst powstał po jakimś czasie, wynika z tego, że czas na namysł niewiele pomaga kol. Kołtonowi w zweryfikowaniu swoich poglądów. Trudno mi się przyznawać do namysłów, których nie było, no chyba, żeby zadowolić sędziego i arcymistrza, który chce uzyskać korzystny wynik. Mój partner dał odzywkę na swoją odpowiedzialność za co ponieśliśmy konsekwencję w postaci słabego wyniku, ale proszę mi wierzyć, Jemu też obce są sztuki faulowania. A czasami potrafi zalicytować oryginalnie (niestety nie zawsze celnie), w przeszłości tego dowiódł. Tyle, że wzywanie sędziego przez opozycję jest "potrzebne" bo a nuż mój partner trafił decyzję i ukrzywdzi arcymistrza!? Ale w razie czego na ratunek przyjdzie sędzia, szczególnie jak jest kolegą z drużyny albo jest podatny na wagę współczynnika.
Przytoczę jeszcze jeden przykład na wydany przez sędziego Kołtona werdykt. Może dwa miesiące temu tu daty nie pamiętam grałem pierwszy raz w życiu z Andrzejem B. Zatem o jakichś zmowach nie może być mowy. Graliśmy przeciwko znanym w środowisku brydżowym zawodnikom. Siedziałem na pozycji S, licytację zaczynał E i przebiegała ona tak:
pas pas 1NT pas pas x ?
Na pozycji wygasającej z siłą 8 PC wznowiłem kontrą, operacja ryzykowna, ale kto nie ryzykuje nie wygrywa. Mój partner z siłą 11 PC kontrę utrzymał. Można dyskutować czy na "wznówkę" powinienem mieć więcej, ale tak się stało, jak się stało. Znany zawodnik wypytał partnera o znaczenie kontry i po mało wyczerpującym tłumaczeniu (co można wytłumaczyć w takiej dość nietypowej sekwencji i to grając pierwszy raz ze sobą ??) oznajmił, że wezwie sędziego zarzucając mojemu partnerowi "namysł". Partner arcymistrza stwierdził, że takiej potrzeby nie będzie. Kontrakt obłożyliśmy bez jednej co dałoby mam około 90% maksa. Sędzia Kołton dał werdykt 1NT bez kontry bez jednej co dało przeciwnikom dobry wynik. Oczywiście werdykt sędziego jest dla mnie świętością, ale niesmak pozostaje, gdyż tylko Pan wie czym się kierował. Bo ja wiem, że żadnych namysłów nie było i z żadnej takiej "pomocy" nie korzystałem dając kontrę (oprócz mnie wiedział o braku namysłu jeden z przeciwników). Nawiasem mówiąc 1NT na 21 PC to najczęściej kontrakt idący, a że tym razem nie szedł to potrzebny arcymistrzowi na ratunek sędzia.
W dalszej części artykułu proponuje Pan powołać komisję dyscyplinarną, cóż, jeśli K.O. coś pomoże w ocenie zdarzenia chętnie się stawię. Ale też miło by było gdyby Pan poddał się ocenie jako sędzia, bo w moim najgłębszym przekonaniu w tej materii występują poważne braki!
Na przyszłość, mając nadzieję, że do tego nie dojdzie, życzę sobie aby bez mojej zgody nie używał Pan mojego nazwiska. A gdyby już do tego doszło to proszę uważnie poczytać artykuł Jacka H. Z dnia 28.12.2003 r. najlepiej kilka razy i postarać się wziąć przykład jak się pisze o problemie nie urażając nikogo.


Pozdrawiam
Stanisław Jaros
[email protected]


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]