|
|
![]() |
![]() |
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() |
HORROR na Gubałówce Czyli komisja odwoławcza w krakowskim wydaniu. W Skawinie 13 kwietnia 2003 w ośrodku Gubałówka odbyły się Mistrzostwa Małopolski będące równocześnie eliminacjami do mistrzostw Polski. Czytelników chcę wyprowadzić od razu z błędu. Tytułowy HORROR nie dotyczy jakichś kompromitacji organizacyjnych. Nie, absolutnie nie, no może poza drobną w sumie sprawą, że palacz zaspał albo zasłabł ;) albo wyjechał do rodziny i ciepło w obiekcie zrobiło się dopiero około 15-tej. Na szczęście słoneczko świeciło ładnie i trochę nas dogrzewało, a ponadto grzały emocje brydżowe. Turniej przewidziany na cały dzień, dostarczył sporo emocji. Par było całkiem godnie (biorąc pod uwagę świetną wiosenną pogodę), atmosfera sympatyczna, nic tylko grać. Regi wytrzymał cierpliwie – chwała mu za to - moje ranne “eksperymenty” i w finale, nie chcąc dalej robić mu przykrości, grałem wyraźnie lepiej. W znaczący sposób odbiło się to na wyniku, co widać w tabeli. Barometr ma swoje uroki. Człowiek na bieżąco wie czy się musi sprężać, czy może trochę poluzować. Czy dać cienką kontrę dla podreperowania wyniku, czy położyć uszy po sobie. Atmosfera, jak wspomniałem była w miarę dżentelmeńska, interwencji sędziowskich jak na lekarstwo i pewnie skoncentrował bym się na jakichś naszych “eksperckich” zagraniach (o ile bym coś wyłuskał – bo czasem jednak gramy normalnie), gdyby nie dwa, niezwykle smakowite, odwołania od decyzji sędziowskich. Jedno zdarzyło się w turnieju finałowym, a drugie w granym równolegle turnieju pocieszenia. Tak na oko trudno dostrzec, co mogą mieć wspólnego decyzje sędziowskie, wydane w 2-ch oddzielnych turniejach. Otóż łączy je jedna, powołana dla obu turniejów komisja odwoławcza. Pracy nie miała za wiele, tylko te dwa odwołania. Powołana wg. klucza, jak sądzę, merytorycznego. Bo i grający w 2 lidze sędzia i 2 zawodników z 12,0. Co do jednej kandydatury miałbym, szczerze mówiąc, wątpliwości już w momencie powoływania, bo kolega juror wyglądał po południu na stan “wskazujący”. Powoływanie w takim stanie do jury d’appel wydaje mi się lekkim nieporozumieniem. Ale, być może, w takim stanie ten kolega lepiej widzi problemy brydżowe? Jest to jednak cokolwiek wątpliwe. Nieco chwiejny charakter pisma w krótkim tekście, który złożył, ów członek komisji, na odwołaniu, jest jakby tu powiedzieć, świadectwem prawdy. Na przyszłość sugerował bym ciału, które powołuje komisję odwoławczą, większą uwagę przy doborze jurorów. W turnieju finałowym zdarzyła się taka sytuacja. Koledzy Jaros & Czopek grali na kol. Blajdę & Ludwikowskiego. Rozdanie dość ciekawe, wyglądało jakoś tak: Obie przed:
Licytacja:
Kontra E wygląda normalnie, szczególnie jak się dowiemy, że po obu stronach deski nie padły żadne alerty. Ostatnio Precision jest naturalny a Acol sztuczny (trzeba alertować). Można, co prawda, mieć cień wątpliwości, czy przypadkiem przeciwnik nie zapomniał alertu i nie jest to Acol. Tyle, że kol. Blajda i Ludwikowski to nie żadne żółtodzioby ale zaprawieni w bojach brydżyści. Przepisy nie są im obce (tyle, że każdemu może się zdarzyć chwila nieuwagi). E w świetle swojej karty miał prawo uznać, że takie 4 pik to jakaś układowa ręka na 4 pikach i 6 może 7 treflach, toteż kontra nie jest czymś nadzwyczajnym. Z kolei W, gdyby wiedział, że 2 trefl to Acol może by podwyższył blok do 5 kierów?? Nie wiemy jak by się licytacja potoczyła. Wszak brydż to tyle niewiadomych. Może by obeszło 5 kier z kontrą!? Zresztą nie jest naszym zadaniem, analiza ani krytyka poczynań pary WE. Stanęło ostatecznie na 5 pikach, co dla WE było doskonałym wynikiem. Większość dochodziła do 6 pików, a opozycja szła w 7 kier i wynik już był 4-ro cyfrowy. Wezwany sędzia, nie doszukał się w braku alertu pary NS (brak po obu stronach deski) jakiegoś wielkiego przestępstwa i ukarał ich upomnieniem ustnym. Na marginesie dodam, że spotykałem się w takich przypadkach z czymś więcej niż tylko z napomnieniem, ale w końcu sędzia ma swoje prawa, tak ocenił i basta. Koniec dyskusji przy stole. WE uznało, że to jednak mało i odwołali się do jury d’appel, też mają takie prawo. Nigdy nie wiadomo czy punkty zabrane opozycji nie zaważą na miejscu w turnieju. Jury zebrało się a jakże. Orzekło bezsporną winę pary NS, tak przynajmniej wynika z notatek na odwołaniu (jak już wyżej wspomniałem w jednym przypadku nieco koślawych). Postanowiło ukarać NS karą maksymalną i utrzymać wynik, którego zmiana, faktycznie, byłaby mocno wątpliwym działaniem. Bezdyskusyjna racja i wszystko w jak najlepszym porządku (na mój gust). Czyli tak - wina była, kara też. Czyli idąc dalej, sędzia jednak się pomylił a para WE słusznie, choćby dla porządku, domagała się innego orzeczenia. Niewątpliwie też, para NS, po takim doświadczeniu będzie już pamiętała o alertowaniu, co z pewnością w przyszłości odciąży sędziów od niepotrzebnych interwencji. Na oko happy end. Kochamy się, tfu gramy dalej. Nic z tego. Jury d’appel orzekło przepadek kaucji wpłaconej przez WE ????!!! Zatem WE mają rację ale kasa przepada. Taż, to jest grabież w majestacie prawa, w biały dzień. Ktoś chyba ma “coś z główką” jak to się mówi zwyczajowo. To jest kompletne pomieszanie z poplątaniem. Może by od jury d’appel zacząć wymagać przestudiowania tekstu tłumaczenia Kazia Chłobowskiego. Są tam wymienione pewne zasady orzekania KO, etyki i inne. Tylko trzeba się z nimi zapoznać. Znalazłem tam m.in. bardzo celną uwagę “gracz postępujący zgodnie z przepisami i regulaminami nie może być krytykowany”. To już chyba można sobie dopowiedzieć, że i nie karany. A czym innym, jak nie karą, jest przepadek kaucji dla pary Jaros & Czopek, dodam, pary, która nie popełniła przy stole żadnego wykroczenia. Jednego nie doczytałem się w tekście, tłumaczonym przez Kazia Chłobowskiego - żadnych uwag odnośnie kryteriów zwrotu kaucji. Na rynku międzynarodowym jak widać etyka jest bardziej w cenie i nie ma potrzeby jej dekretować. Na nasz polski rynek, jak widać, jest to konieczne. Bo w tej materii panuje kompletny chaos, a na poczucie przyzwoitości u niektórych nie można liczyć. Efekty bywają żałosne. Zanim sformułuję jakieś wnioski, opiszę jeszcze jeden przypadek pracy jury, w tym samym składzie co wyżej. Równolegle toczył się turniej pocieszenia. Niejaki Łukasz Brede z Piotrem Mądrym na linii WE popełnili tam “drobne przestępstwo”. Mianowicie przełożyli karty między swoimi rękami i na jednej było 12 a na drugiej 14. Jak ogólnie wiadomo nie da się grać z takimi składami. Toteż na następnym stole wystąpiły problemy. Sędzia, udzielił im kary regulaminowej, za możliwość spowodowania średniej. Jest to kara obligatoryjna, wynikająca wprost z przepisów. Próby wyjaśnienia, że to nie oni tylko przeciwnicy coś tam oglądali, spełzły na niczym, bo przeciwnicy zaprzeczyli. Zatem było słowo przeciw słowu, a fakty, niestety obciążały WE. W końcu jest obowiązek siedzenia przy stole do końca rundy. Każdy powinien sam dopilnować, żeby jego karty nie były przeglądane przez opozycję. Jak na razie nie dorobiliśmy się kamer, dzięki którym każdy ruch ręki czy głowy dałoby się później odtworzyć. Zresztą, po prawdzie, to nie wiadomo komu na zdrowie by te kamery wyszły. Lepiej nie wywoływać wilka z lasu!!! Na mój rozum, w takiej oczywistej sprawie odwoływanie się do jury d’appel, jest jakąś abstrakcją, albo po prostu objawem posiadania nadmiaru wolnej gotówki. Przepadek kaucji wydawał mi się oczywisty. Ale proszę, nasze jury d’appel, jest nieprzewidywalne jak kobieta. Odwołanie tandemu B&M, jury zakwalifikowało jako bezzasadne pieniactwo, nie uznało ich racji, ani odrobinę, ani tyci, tyci, ale kaucję postanowiło zwrócić?? Może uznali, że kolega Brede i Mądry są za młodzi by ich karać po kieszeni?! W myśl powiedzenia młody to głupi, dajmy mu szansę. A może dlatego, że mają większy tupet? Śmiech, śmiechem, ale czy takie argumenty naprawdę mogą być w użyciu? Tyle, że innych nie znajduję. Jeśli przypadek kol. B&M to nie jest klasyczne pieniactwo, warte utraty kaucji, to nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co nim jest. Wiem, że nie da się wszystkiego ubrać w przepisy, że wiele zależy od rozumu, rozsądku i poczucia przyzwoitości ludzi, którzy zasiadają w takich komisjach. Ale mimo wszystko jednak, jakieś granice dowolności przepadku kaucji muszą zostać zakreślone. Droga dwuinstancyjna bezspornie powinna być. W końcu, sędzia zajęty prowadzeniem turnieju, ma prawo się mylić, ma prawo do zbyt pobieżnej analizy przy stole. I nie może być tak, iż mimo poczucia krzywdy, zawodnik będzie miał obawę o złożenie odwołania, bo a nuż przepadnie kaucja z zupełnie abstrakcyjnych powodów. Bo np. jeden z jurorów, będąc we frywolnym nastroju, przekona innych do dziabnięcia mnie po kieszeni. Albo np. ktoś nie lubi zażywnych blondynów, to dla zasady go po kieszeni. Kaucja to jest, pewnego rodzaju, symbol. Traktowanie kaucji jako progu zaporowego przed składaniem odwołań jest dużym błędem. Para, która czuje się pokrzywdzona i tak musi zadać sobie dużo trudu by napisać i złożyć odwołanie. Ponosi, ponadto, ryzyko wpłaty kaucji, ale to ryzyko nie może być tak duże jak by to wynikało z opisanego przypadku. Przepadek kaucji, to jest ostateczna broń przeciwko pieniaczom. Nadużywanie jej podważy zaufanie do decyzji jury d’appel w szczególności, ale również, wbrew pozorom, wcale nie pomoże sędziom na turniejach. Po prostu zwiększy się nasilenie pyskówek przy stole i ilość nieprzychylnych komentarzy o sędziach. Czasami lepiej dać zawodnikowi i jury d’appel, szansę wzajemnego przekonania siłą argumentów. Na pewno łatwiej pogodzić się z decyzją, jeżeli stanowisko sędziego zostanie podtrzymane przez jury d’appel, w końcu, co 3-ch to nie jeden. Zatrzymanie kaucji kol. Jarosowi i Czopkowi, wzbudziło tylko rozżalenie u pokrzywdzonych, niedowierzanie u postronnych kibiców, a pusty śmiech u faktycznych pieniaczy. Myślę, że poza oczywistym, staranniejszym doborem komisji, warto by na razie, dopóki coś w dyskusji nie uda się ustalić, wprowadzić zasadę, że do przepadku kaucji potrzebna jest jednomyślność. Nie postawi to nieprzebytej tamy monstrualnym idiotyzmom, bo takie są nie do przewidzenia, ale przynajmniej będzie to jakaś zapora. Osobiście wierzę, że zawsze w takiej trójce (nie mylić z murarską) znajdzie się jeden przyzwoity człowiek, który przynajmniej będzie miał wątpliwości. A wątpliwości już tu wystarczą. Zapraszam do dyskusji na ten temat. Tadeusz Biernat PS. Bogiem a prawdą na trzy turnieje (w końcu nie jakieś podwórkowe – wszak Mistrzostwa Małopolski), 2 odwołania (w tym jedno klasyczne pieniactwo, niewarte nawet dyskusji), to nie za wiele pracy dla komisji. Można by się, koledzy, bardziej sprężyć!! Mam nadzieję, że tym razem nie zasłużyłem
sobie na “szlaban” za “plfanie” tylko
sprowokuję do dyskusji w temacie. A sprawa z Gubałówki, co
by nie mówić, trąci niemiłym zapaszkiem i warta jest
analizy, by uniknąć powtórki. Bo to nie będzie “powtórka
z rozrywki” :) |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ] [ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna] | ![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||