 |








 |
|
Wołaj SĘDZIEGO swego a będziesz
nagrodzony!!
Tematy sędziowskie to studnia bez dna. Ostatnio kolega Jurek Dulczewski
opowiedział mi niezwykle ciekawą historyjkę. Rozdanie podałem na początku,
licytacja nie ma nic do rzeczy, bo jak raz nie ma wpływu na temat. A zatem
podaję, że ustalono kontrakt 3BA grany przez W czyli kolegę Zajączkowskiego
- Kazka (nawiasem mówiąc), na N siedział nasz bohater Jurek.
Kazek rozgrywał 3 BA po wiście treflem o ile pamiętam. Wist w każdym razie
przychylny gdyż kierowy byłby nieco mniej sprzyjający, choć inna sprawa,
że tak Bogiem a prawdą nie ma niesprzyjających, naturalnie poza pikowym,
no ale ten nie padł przy stole. Dziewięć lew bez pikowego jest górne 3
treflowe, 4 karowe i po jednej w pikach i kierach (tak jak karty stoją),
to akurat nietrudna analiza.
Kazek przytomnie :) utrzymał się treflem i zagrał w karo co i nie dziwne.
Teraz zawodnik N wahnął się (czego się zresztą nie wypierał) i dołożył
9 karo.
Generalnie nie wiemy nad czym się chwilę zadumał, może myślał o niebieskich
migdałach - dość prawdopodobne, a może weryfikował ubogie wartości swojej
ręki?! Może wahał się czy np. gdyby rozgrywający miał 4 blotki karo to
położenie W wprowadzi go w błąd i przy hipotetycznym podziale 2:2 ponownie
zaimpasuje kara. Nie wiem i nie jest to istotne. Kara dzielą się 3:2 i
jedną trzeba zawsze oddać. Na 9 karo została położona 10, a na końcu lewę
pobrał damą karo kol. Zbyszek Mistak - partner Jurka.
Wyszedł teraz D pik puszczoną, a następnie W pik również puszczonym. Teraz
S całkiem słusznie zmienił na trefla (lub kiera nie wiem) i kontraktu
nie dało się już w żaden sposób wygrać, gdyż zniknęła bezpowrotnie lewa
pikowa, a w żadnym innym kolorze nic się nie dało wyrobić.
Bez jednej i tyle, co tu jest do opisywania pomyśli niejeden przeciętny
"zjadacz brydża"?!
Można pochwalić S-a za przytomne wisty, a o rozgrywającym pomyśleć, że
rozgrywał bojaźliwie i bez większej wiary w sukces. Inna sprawa, że piki
mogły się dzielić 5:3 z trzecim asem za królem, a trefle dla odmiany 3:3
i wtedy 3-krotne puszczenie pika to by była jedyna wygrywająca rozgrywka,
a sędzia nie byłby wołany. No.... może zawołaliby obrońcy z pretensjami,
że Kazek nie włożył króla pik i nie przegrał jak reszta sali (ciekawe
co na takie dictum zrobiłby sędzia). Niestety było jak było.
I jak to zwykle bywa W poczuł się ośmieszony, że jedyny na całą salę przegrał
górne 3BA.
Co tu na to poradzić?!
Jest, jest szansa na ratune - "PANIE SĘDZIO"
w myśl tytułowej zasady "Wołaj SĘDZIEGO swego a będziesz
nagrodzony"!!
Kazek oznajmił, że N wprowadził go namysłem w błąd sugerując posiadanie
A pik ?????!!
Sędzia, Przemek - pewnie z widzenia go wszyscy znają, zresztą przemiły
człowiek, co już raz podkreślałem, jest niezbyt odporny na takie banialuki.
Uznał, że rzeczywiście W poniósł krzywdę i zaliczył mu wynik 9 lew - 400????
Czy nie sądzicie drodzy czytelnicy, że to lekka paranoja???
Taż Kazek może wyciągać wnioski na swój rachunek z wahnięć i innych około
brydżowych informacji, np. ze złego zajrzenia w karty obrońcy lub niedobrego
nasłuchu z sąsiedniego stolika.
A co to ma do wyniku, który padł przy stole??!! To jest wypaczanie wyniku
turnieju.
Jest trochę wykładni sędziowskich na temat namysłów itp. zagrań, może
by to warto rozpropagować?
Ja osobiście oceniam, że to nie lekka paranoja, tylko solidna paranoja,
popieram się w tym zdaniu w całej rozciągłości i nawet pod przymusem go
nie zmienię.
Z brydżowym pozdrowieniem.
Tadek Biernat
e-mail: [email protected]
|
|