 |








 |
|
DOGŁĘBNA ANALIZA!?
Znów zdarzył się kiks sędziowski w wykonaniu Przemka. I już nie wiem czy
tym razem to może jakaś solidarność koleżeńska, czy brak wiedzy sędziego,
czy może kolega z pozycji N naraził się czymś i po prostu nie ma szans
na pozytywną decyzję sędziowską!?
Było to tak:
N (kol. Jaros) rozgrywa 2 pik. Kontrakt nie jest przesadnie wysoki ale
i karty nie ma za dużo. Pozycję W zajmował Tomasz Radko, który na ostatnich
Wawelskich Smokach zabłysnął jako bezkompromisowy pogromca brydzystów
będących "w stanie" ale i nie tylko takich.
Nieprzyjemny wist K trefl nadbity asem i przebity przez W 2-ką pik i następnie
zagrana przez gracza W 10 karo. Tu natępuje rozbieżność zeznań.
W stwierdził, że K karo został dołożony po namyśle - N stanowczo temu
zaprzecza. Jak było nikt nie wie, oświadczenia stron są rozbieżne.
Dalej było tak:
N wziął lewę na K karo i zagrał A pik i małe pik.
Teraz W wziął lewę K pik i zagrał małe karo do domniemanej D karo partnera.
E niestety damy karo nie miał zatem lewę wziął N, trzecie karo przebił
w stole i skasował szybko 8 lew, bo więcej nie mógł.
W wezwał sędziego i oświadczył, że poniósł stratę bo namysł wprowadził
go w błąd, gdyż on myślał, że rozgrywający ma KWx i teraz zagranie Asa
karo połknie Damę karo partnera, a On, czyli Tomasz Radko miał pilną potrzebę
dopuścić partnera do ręki, celem ściągnięcia lew treflowych.
Rozkład był według niego jednoznaczny?? bo partner dołożył 4-kę karo (nie
rozumiem z czego to niby ma wynikać - równie dobrze może mieć 1, 2 jak
i 4 kara). Pomysł dopuszczenia partnera był chwalebny tyle, że spóźniony
o jedną lewę. Wystarczyło odblokować się K pik i kontraktu juz nigdy nie
uda się wygrać.
Prosta analiza rozkładu kart pokazuje, że pretensje kolegi z pozycji W
to kompletne banialuki. Z diagramu wynika jednoznacznie, że zagranie A
karo - czyli wzięcie tej lewy przez W - ani nie szkodzi ani nie pomaga
rozgrywającemu, gdyż ten na wyrobionego waleta karo nie jest w stanie
nic ze stołu zrzucić.
Mało tego wzięcie tej lewy wcale nie pomaga też obronie!!!
To, że w rozdaniu zawsze się już wygra 2 pik wynika z tego, że W od lewy
na K pik jest na permanentnym wpuście i to wpuście z którego w żaden sposób
nie może się wybronić. Dodam więcej - wpuście, który nawet Ciocia Zula
na imieninach ustawi, z prostego powodu, bo on się sam ustawia.
Popatrzmy co W będzie dalej grał? Wybór jest marny.
Ciągnie tego swojego A karo i gra karo (bo chyba nie kiera :)). Obrona
ma do tej pory 3 lewy. Rozgrywajacy utrzymuje się W karo i gra K kier.
Gracz W jest bezbronny, może wypuścić kontrakt teraz albo za chwilę.
Jeżeli zabije, jest na wpuście bo ma tylko 2 alternatywy: 1-odejście karo
pod podwójny renons, 2-odejście kierem wyrabiające lewę na 10 kier.
Jeżeli W puści K kier a zabije dopiero drugiego kiera to jest na tym samym
wpuście, bo albo musi iść w karo w podwójny renons, albo kiera wyrabiając
lewę do której jest dojście waletem pik.
Taki jest diagram końcówki w której N gra K kier......
Reasumując rozgrywający weźmie zatem:
1/ 4 piki + przebitka w dziadku +2 kara +1 kiera =8 lew
albo
2/ 4 piki + 2 kara + 2 kiery = 8 lew
Czyli jak nie kijem go to pałą.
Oczywiście w widne karty widzimy, że za wypuszczenie jest odpowiedzialny
gracz W który nie potrafił rozstać się z K pik.
I chyba nie tak trudno dostrzec, że od lewy na K pik kontrakt zawsze już
idzie.
Tego kontraktu w tym momencie żadne zagranie nie obalało, no chyba, że
trafił nam się spolegliwy sędzia i traktująca problem pobieżnie (delikatnie
mówiąc) Komisja Odwoławcza.
Przytoczę werdykt:
W oparciu o par. 72 (poprawiony na 73) sędzia orzekł, że zawodnik W został
wprowadzony w błąd i ustalił wynik na 2 pik bez jednej (-100).
Obrót w cavendishu o około 60 pkt, czyli wcale nie mało jak na dość płaskie
rozdanie.
Mam trzy poważne wątpliwości:
1- Czy sędzia wobec sprzecznych oświadczeń zawodników i braku
możliwości zweryfikowania tegoż (nie było kibiców), może założyć, że ten
mówi prawdę, a ten drugi to już nie?? Coś tu chyba nie gra, bo nie sadzę,
żeby istniało jakieś prawo o wyższości pozycji W nad N, lub nazwisk na
literę T nad nazwiskami na literę J.
2-Jeżeli nawet N chwilę myślał, to ja uważam, że każdy ma prawo chwilę
się zastanowić (nawet choćby nad tym, żeby nie popełnić fałszywego renonsu).
Wnioski z takiego namysłu obrońca wyciąga na własną odpowiedzialność.
Jest na to paragraf :) - pole do popisu dla purysty.
3-Jak sędzia może ustalić kontrakt na bez jednej, gdy ten bez względu
na dalsze poczynania obrony jest już górny!?
To że sędzia Przemek nie jest w stanie tego zauważyć - to jestem w stanie
zrozumieć ale, że Komisja w świetnym składzie Herman - II liga, Strzemecki
-II liga, Sagan-III liga tego nie zauważyła?? to się bardzo dziwię!
Potwierdza to obiegową plotkę, którą zaprezentował już wcześniej Regi,
iż różnica poziomów między II a III ligą jest znikoma, a często wręcz
zupełnie zanika. Dobry prognostyk dla Dyktatora w razie awansu :).
KO uznała, cytuję "postępowanie sędziego słuszne", czy aby napewno!?
Dobrze, że kaucję zwrócili kol. Jarosowi. Doprawdy, strach wzywać sędziego
już nie mówiąc o odwoływaniu do KO.
Z brydżowym pozdrowieniem
Tadek Biernat
e-mail: [email protected]
PS
Komentarze mile widziane (nawet stronnicze, byle nie obraźliwe, a jeżeli
już to nie za bardzo :)). Dla jasności sprawy dodam, aby nie wywoływać
zbyt długich tekstów, że oparłem się na protokole odwołania. Może uda
się nam w końcu ustalić odpowiedzi na te 3 proste pytania.
|
|