 |








 |
|
Jeszcze raz "Dogłębna analiza"
Napoleon wizytował podbite prowincje. W jednym z miast lekka konsternacja
-brak salw armatnich!!
Burmistrz lekko drżącym głosem wita Go w te słowa:
- Wasza Wysokość nie mogliśmy oddać salw armatnich z trzech powodów: Po
pierwsze , nie mamy armat.......
- Dziękuję wystarczy -przerwał Napoleon.
Tak i w naszym przypadku, wystarcza jeden punkt by decyzja sędziowska
była błędna i nie ma co się tego, aż tak bardzo wstydzić i samobiczować
opowiastkami jakim to się jest słabym graczem brydżowym. Jak również nie
ma powodu ciągnąć dalej kwestii tego konkretnego namysłu skoro cytuję
"nie ma związku między wykroczeniem a stratą", to tylko rozmydla
sprawę. Każdy sędzia ma prawo się omylić, ważne jest by czasami udało
mu się z takich pomyłek wyciągnąć wniosek, gorzej jak to mu się nie udaje.
Większym błędem jest brak sensownej analizy przez KO, która ma znacznie
więcej czasu niż sędzia przy stoliku już nie mówiąc o tym, że na ogół
(tak było i w tym przypadku) sędzia powołuje ludzi bywałych w światku
brydżowym od których można wymagać czegoś więcej niż tylko konkluzji "zwracamy
lub nie kaucję".
Panie Sędzio Przemku, nie mogłem sobie skojarzyć z jakiego to powodu tyle
mało sympatycznych słów padło pod moim adresem za przecież zupełnie niewinne
wytknięcie oczywistego błędu. I w końcu znalazłem po ponownym przeczytaniu
swojego tekstu. Było tam zdanie "Przemkowi się nie dziwię, że
nie dostrzegł, iż kontrakt już jest górny no ale KO itd........"
Zdanie było niezręczne, przyznaję, ale dla jasności sprawy dodam, że na
myśli miałem brak czasu sędziego do dokładnej analizy przy stole. W życiu
bym się nie poważył podważać publicznie umiejętności brydżowych kogokolwiek.
Ale jeżeli już sam Przemku tak słabo widzisz te swoje umiejętności, to
mam tylko jedną drobną radę, którą sformułowałem po uważnej lekturze Twojego
tekstu. Warto czasami podczas partii brydża chwilę pomyśleć, nawet w na
oko oczywistych pozycjach, bo brydż to nie zechcyk i myślenie w tej grze
ma wielką przyszłość. O renonsie wspomniałem przypadkowo, bo trudno mi
ustalić o czym myślał 1,5 sekundy kolega Jaros, zresztą jak na razie nie
ma w tej materii precyzyjnych obiektywnych metod :)
A ustalanie czy ktoś myślał nad dołożeniem karty 1,5 sekundy czy może
1 i 3/8 a może nawet 2 sekundy i czy to było o nanosekundę dłużej w drugiej
lewie czy może w trzeciej lewie?!
To są jakieś absurdy, nie gramy przecież jak automaty (chyba, że Ty taką
grę preferujesz, ale wtedy wyniki są kiepskie) i na zagraną kartę obrońcy
musimy najpierw popatrzeć, a później coś zagrać i czasami nawet chwilę
pomyśleć o możliwym dalszym ciągu. Nie wszystkie zagrania obrońcy rozgrywający
jest w stanie przewidzieć i przygotować właściwe zagranie oskrzydlające
przed oddaniem wistu, bardzo ładnie to wywiódł kolega Andrzej Miktus,
warto jego tekst przeczytać (to jest kryptoreklama, ale niech tam).
Uparte wracanie do sprawy namysłu z singlem, jest tyleż nietrafne, że
aż żenujące.
Nie wiem jak Ty, ale ja podobnie jak kol. Miktus widzę pewną różnicę między
trzema blotkami 432, a KDW, już nie mówiąc o singlu. Co nie znaczy, że
mam nad dołożeniem myśleć 30 sekund (chyba, że bardzo chcę, bo jak bardzo
chcę to już muszę). Ale dla Boga ustalać przy stole po negacji rozgrywającego
czy to było 1,5 sek czy o pół sekundy dłużej czy krócej?! Czas chyba zacząć
chodzić na turnieje ze stoperem w ręku :)
Teraz wrócę do sprawy, na co może obrońca wpaść, a na co nie. Tak błyskotliwy
2-ligowy zawodnik z wielkiej drużyny Sfora Cibora jak Tomasz Radko jest
w stanie wymyślić damę karo u partnera i bez namysłu przeciwnika, jestem
tego absolutnie pewny. I tylko, przypuszczam wielkiemu skonfundowaniu
jakiego doznał gdy drugą lewę wziął rozgrywający, należy przypisać fakt
nie odblokowania się królem pik oraz fakt nie zauważenie również przez
Niego, że kontrakt tak czy inaczej był już górny, a zatem bez sensu jest
składać reklamacje.
Cieszę się z przytoczenia przez Przemka przepisów, smutne, że przytacza
je głównie dla mnie. Warto by ten przepis trochę postudiować i poczytać
jeszcze dla pogłębienia wiedzy komentarze sędziowskie. Bo przepis jak
przepis jest suchy i pozostawia ogromne pole do interpretacji sędziowskiej,
tyle, że nie każdy to od razu potrafi. Ale z czasem może będzie lepiej
:)
Mnóstwo nieuprawnionych wniosków z mojego tekstu zostało wyciągniętych,
a głównie to, że pochwalam grę faul, a także, iż takie (faul) zagrania
stanowią element mojej gry?? -ten wniosek to chyba już nie z tekstu tylko
z obserwacji przy stole jak mniemam.
Zawsze jest ciężko udowadniać, że nie jest się wielbłądem tak i teraz
nie będę, powiem tylko, że nie czuję się przytłoczony ilością interwencji
sędziowskich na moją grę. I dodam jeszcze, że z uwagi na moje zainteresowanie
tematem sędziowania (mało przychylnie przyjętym przez środowisko sędziów),
co poniektórzy mogliby uważać, że łatwiej będzie na mnie uzyskać korzystny
werdykt :) (ja tak nie uważam).
Jeżeli intencje moich artykułów są tak trudne do zrozumienia to wyłożę
je kawa na ławę.
Te intencje są trudne do zrozumienia chyba tylko dla Sędziego czy Sędziów,
o których jak raz przypadkowo się coś napisało. Nie jest w żadnym razie
moją intencją szczucie na sędziów, bo jak już wielokrotnie deklarowałem
są Oni jak woda potrzebni brydżystom do życia. Sam też wolę grać i nie
myślę o sędziowaniu, bo po co mam się użerać z kol. Białym albo innym
skruszonym po Wawelskich Smokach.
Co nie znaczy, że złe czy nietrafne sędziowanie nie powinno podlegać ocenie,
zawsze w końcu jest szansa na poprawę tegoż w przyszłości. Mam wrażenie
zresztą, iż łatwiej jest sędziować mając opinię z drugiej strony sceny,
czyli od strony zawodników.
A przecież to takie proste, o co naprawdę chodzi, spróbuję zatem wypunktować:
1-Nie każdy namysł jest faulem, to truizm i nie każdy gracz jest oszustem,
powiem więcej większość gra dla przyjemności, a nie dla wyniku (inna sprawa,
że wygranie turnieju jest zawsze miłym wydarzeniem dla każdego).
2-Słabszy (czy starszy i słabszy) gracz na lokalnym turnieju ma prawo
się wahnąć w sytuacji w której gracz ligowy nie widzi pola do namysłu.
3-Brydż to gra dla myślących (nie każdy kto gra szybko gra dobrze, sam
to wiesz Przemku najlepiej)
4-Rozstrzyganie 1,5 czy 2 sekundy??!! namysłu -to jest śmieszne i straszne
5-Jest grupa wyjadaczy nadużywająca sędziego w sposób ewidentny dla uzyskania
dobrego wyniku z rozdania. Wezwanie sędziego nic przecież nie kosztuje,
a czasem może się coś uda wydębić.
6-Ci sami wyjadacze potrafią zresztą doskonale sterować swoimi namysłami,
tyle, że na nich nie ma już kto wzywać sędziego. Bo jak trafi na słabszych
graczy (czy słabszych i w dodatku starszych) to Ci nie zawsze potrafią
wyartykułować swoje obiekcje, choć podświadomie czują, że zostali wykolegowani.
A na lepszych wyjadacze uważają.
7-Sędzia ma głównie sędziować, a nie piętnować. Swoje decyzje powinien
ponadto starannie wyważać.
8-Nie jest "sztuczką" myślenie przy brydżu.
9-Nie jest wadą dobra gra, nawet sędziego.
10-Środowisko nasze jest, mówię to bez przekąsu, takie jak wszystkie inne
podobne ani lepsze ani gorsze i używanie pojęcia w sensie pejoratywnym
"nasze wspaniałe środowisko" jest nie na miejscu. Jakieś czarne owce zawsze
i wszędzie mogą się przytrafić.
11-"Błędy i wypaczenia" dobrze jest usuwać, ale żeby je usunąć trzeba
je zdiagnozować, do tego jest potrzebna publiczna dyskusja.
12-Nie dojdzie do poprawy nigdy, jeżeli na tekst o oczywistym kiksie sędziowskim
podpartym frywolną decyzją KO, pierwszym zdaniem odpowiedzi będzie "Kiedyś,
a było to zaraz po wymianie tekstów pt. "Sędzia Kalosz" myślałem, że nie
będę wdawał się w tego typu dyskusje". To co kol. Jaros ma się cieszyć
ze zwrotu kaucji i w kuluarach tylko pomstować na kiks sędziego i KO??
A my cała reszta współczuć mu lub nie w zależności od osobistych sympatii
i to już koniec?... nic więcej? Panie Przemku bądź Pan człowiekiem! I
mam nadzieję ciągle moim kolegą.
13-I na koniec, kwestia poprawy to nie tylko sprawa jakości sędziowania,
to również, a może głównie poprawa etyki wśród zawodników, tak by wyższe
miejsce w turnieju nie przysłaniało zdrowego rozsądku i nie blokowało
poczucia przyzwoitości.
Mój wolny czas już się kończy, jak sobie przypomnę jeszcze jakieś punkty
to zaraz je dołożę ")
Tadek Biernat
e-mail: [email protected]
PS. Pozdrowienia dla kol. Andrzeja Miktusa, gdzie Ty grywasz teraz!?
Na marginesie miło mi, że prezentujesz poglądy zbliżone do moich. Co do
złośliwości, które czasami bezwiednie prześlizgną się do moich tekstów,
mam wrażenie, że są one umiarkowane. Świadomie nie mam w planach nigdy
nikogo obrazić. Czasem co prawda przychodzi przyjąć mi w rewanżu ciosy
jak w tekście Przemka (i nie tylko) ale jakoś z tym trzeba żyć :) Czasami
zresztą mogą być zasłużone, sędzią we własnej sprawie nie mogę być :)
|
|