|
|
![]() |
![]() |
![]() | |
![]() ![]() |
A ja Ich łaciną! (d.c "Dogłębnej Analizy") W odróżnieniu od kol. Przemka nie postanowiłem już nic więcej nie pisać i w związku z tym jestem obecny w odpowiedzi na tekst kol. Sagana. Wiem Zbysiu, że to drażni jak taki profan, w dodatku bez kursu sędziowskiego i bez chęci przytaczania numerów paragrafów czepia się "oficjalnych sędziów" i mało tego daje prztyczka o brak analizy Komisji Odwoławczej w jakże reprezentatywnym składzie! To wygląda jak bezrozumna napaść na grupę biednych "uciskanych sędziów", a Ci muszą się ze wszystkich sił gromadnie bronić i solidarnie popierać. Tak to poważna sprawa. Zanim przejdę do naszych "baranów" z namysłami i nie odbieraniem lewy na A karo, zasygnalizuję tylko, że nawet mi myśl nie powstała by odsuwać od gry tak znakomitego zawodnika, niezależnie od kiepskiej analizy w KO. Wszak w tej samej komisji orzekały pospołu z Tobą dwa umysły drugoligowe, więc jakieś niewielkie usprawiedliwienie masz :) Mam jedynie mały apel, który muszę publicznie wyartykułować. Wistuj, rozgrywaj i licytuj rozważnie z wykorzystaniem całego aparatu myślowego, namyślaj się w każdej, odrobinę choćby wątpliwej sytuacji i nie traktuj myślenia przy brydżu jako "sztuczki" (zgodnie z sugestiami nieocenionego kol. Przemka). Brydż, powtórzę to po raz n-ty, to nie zechcyk, kierki, bierki, wojna czy jakiś inny tysiąc lub 66. Myślenie przy brydżu to niezwykle ważna czynność i warto jej poświęcać wiele uwagi. I jeżeli mój apel rozważysz na chłodno i zrealizujesz (a my reszta drużyny w tym Ci pomożemy) to jest wielce prawdopodobne, że w przyszłym roku otrzemy się po raz kolejny o 2 ligę :) A teraz powrót na ziemię czyli do cavendisha i problemu z niezrealizowanym
asem karo przez kol. Tomka Radko. Obrońca zgłosił roszczenie, że utracił lewę na A karo, nic więcej!!!
W końcu jest protokół odwołania, są zeznania Przemka w tej
sprawie, a i KO pewnie coś pamięta, chyba nie ma tu żadnych niedomówień. Bardzo proszę kogoś po kursie o dorzucenie tu paragrafu :), zawsze to będzie poważniej. Tomasz R. wiedział, że nie wziął na A karo i to było Jego jedyne i główne roszczenie. W krótkich żołnierskich słowach w poprzednim artykule wyjaśniłem, że to roszczenie nie zapewniało położenia kontraktu, a zatem pretensje nie powinny być uznane. Oczywiście On zawsze może się poprawić po zanegowaniu Jego pretensji, ale czy faktycznie tak ma przebiegać proces wydawania werdyktu sędziowskiego?! "Poszkodowany" główkuje dotąd, aż coś wymyśli, a jak nie wymyśli to przecież nic nie stracił, bo wynik miał i tak kiepski. Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku przechodzimy do następnego stolika, bo zrobiliśmy wszystko, żeby wynik poprawić. No ewentualnie po tygodniu wymyśli ktoś za niego, tak to sobie Zbyszku wyobrażasz?! Najgorsze, że ciągle zapomina się w tej całej dyskusji, że przepisy brydżowe
mają oprócz litery i ducha. Errare humanum est i zdarza się to wszystkim, nawet "oficjalnym sędziom" tylko niedobrze jest jak nie są w stanie przyznać się do błędu bez bicia, na siłę usiłując znaleźć podkładkę do kiksu. Czasem nawet krótkie przepraszam dla poszkodowanego byłoby na czasie. Ale to już nie ode mnie zależy :) Pozdrowienia dla wszystkich brydżystów, z kolejną sentencją - nawet nie
wiecie ile się tego naszukałem - amor bridge nostra lex (miłość
do brydża naszym głównym prawem), oraz wyrażę gaudium certaminis (radość
z możliwości toczenia tego sporu), dzięki temu jest szansa na równanie
w górę. Tadek Biernat PS. Podziękowania dla Andrzeja Miktusa za światłe i cenne uwagi, wykorzystane zresztą w artykule. |
|||
[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ] [ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna] | ![]() | |||