 |








 |
|
PREZES MORSÓW!
Trochę przesadziłeś Mirku mówiąc o stanie surowym, bo budynek był
wykończony, tyle, że okna rzeczywiście zabite deskami i folią.
Zdarzyło się nieszczęście trudne do przeiwdzenia, w szczególności dla
organizatora. Otóż właściciel hotelu miał zamówione okna (nietypowe) i został
przez firmę produkującą oszukany. Okna miały być zamontowane tydzień lub
dwa przed naszą imprezą. Sądzi się do tej pory, a okna zmontowała mu inna
firma.
Co do temperatur z klubu morsów, to o ile mnie pamięć nie myli nie graliśmy
tam w kurtkach tylko całkowicie normalnie ubrani, gdyż mimo braku eleganckich
okien pomieszczenia te były połączone z resztą hotelu i hotel normalnie
funkcjonował.
Zresztą nawet gdyby wtedy były tam nie najlepsze warunki (z czym częściowo
się zgadzam) to nie powód by z nimi in minus rywalizować, dobrze jest
równać w górę.
Zawsze przyjemniej grać w klapkach, spodenkach gimnastycznych i podkoszulku
z barem pod ręką co nam obecnie "grozi".
Ale awans na Prezesa Klubu Morsów jakby co to przyjmuję, tyle, że nie
obiecuję urzędowania w plenerze, wchodzi w grę jedynie ciepły i zaciszny
gabinet z ewentualnie długonogą sekretarką. Pomarzyć zawsze można :).
Pozdrowienia
Tadeusz Biernat
e-mail: [email protected]
|
|