 |








 |
|
Wirus
Kolejny raz zostałem poproszony o napisanie kilku słów o rozdaniu. Tym
razem odbyło się to w słowach mało wybrednych (w odróżnieniu od miłej
sugestii Basi), co można przypisać wysokiej temperaturze panującej na
sali i na zewnątrz oraz łatwemu dostępowi do piwa. W pierwszej chwili
miałem zignorować głupie i niegrzeczne (delikatnie mówiąc) uwagi Pawła,
ale po namyśle sprężam się i jestem obecny :).
Graliśmy w ostatnie rundzie na Pawła Skałackiego i Bodzia Pałczyńskiego,
na stole trzecim. Rundę wcześniej Olo z Szyszką, na pierwszym stole, wyraźnie
nas ograli (nie bez mojego całkiem sporego udziału) i pożegnaliśmy się
z myślą o podium. Bo choć 3 stół i gra na NS to, wcale nie najgorsze 5
miejsce, ale procent tak dramatycznie zmalał, że nie było co marzyć o
wdarciu się w pierwszą trójkę.
Teraz trzeba było grać o punkty. Pierwsze rozdanie nieźle, Bodek po ambitnej
licytacji partnera i nienajlepszej rozgrywce ustawił 200, co wyglądało
na 90% dla nas. W drugim opozycja dopadła do wykładanej końcówki i zapis
wyglądał na średni. Przyszło trzecie, to właściwe.
|
S
ja |
W
Paweł |
N
Regi |
E
Bodzio |
|
|
|
1  |
1 NT (1) |
x |
2  |
|
pas |
pas |
2  |
pas |
|
3  |
3 !? |
4 (2) |
pas |
|
5  |
pas |
pas |
x (3) |
|
pas |
pas |
pas |
|
1-dwukolorowe 5,4
2-tu Regi spytał Pawła jak rozumie licytację Bodzia i uzyskał odpowiedź,
że z własnego koloru.
3-Kontra tzw "siłowa" (czyli po naszemu, dana na siłę)
w diagramie tak to było:
Krótki przegląd diagramu ukazuje wyraźnie, że ambicja w drużynie Dyktatora
jest ogromna. Regi z beznadziejnymi 8 PC licytował jakby koniecznie chciał
grać końcówkę, a kto wie czy nie szlemika, a Bodziu mając świadomość,
tak jak i my zresztą, wyłączenia kierowego na naszej linii, przystawił
kontrę!? właściwie z niczym. Po rozdaniu skomentował, że pierwsze -200
wymusiło na nim taką akcję, bo widać było, że szala przechylona jest mocno
na naszą stronę. Sympatyzuję z tym poglądem. Ostatnia runda - konieczny
rzut na taśmę, a że czasem nie wyjdzie - życie. Pierwsza kontra Regiego
sforsowała mnie, w świetle dalszej licytacji, prawie, prawie do końcówki.
W licytacji, mając najwięcej i ogólnie ładną lokalizację, zachowałem się
bardzo ostrożnie. Każdy widzi miękki pas na 2 kier (inna sprawa, że żadnej
innej, sensownej akcji nie widać), następnie bardzo subtelne 3 karo, zatem
jak już partner zanęcił 4 karo, a Paweł licytując 3 kier pomógł wyłączyć
jeden kolor, to nie miałem wyboru - 5 karo było oczywiste, każdy przyzna.
Nie ukrywam, że zgłaszam poważne wątpliwości do licytacji Regiego. Moim
zdaniem powinien z pierwszej piłki powiedzieć 2 pik, a po przepychu wroga
ewentualnie 3 pik, 8 PC to w końcu nie majątek. Kontra na 1NT jest zarezerwowana
dla trochę innych rąk. A i w tej licytacji raczej prosi się powtórzyć
piki niż licytować 4 karo. Tyle, że zwycięzców się nie sądzi (4 pik również
szło i to bez żadnej finezji rozgrywkowej).
W widne kontrakt idzie zawsze, nawet po karowym. Gramy raz pika dołem,
po dowolnym odejściu ciągniemy drugie karo (sypie się walet), teraz A
pik i pik pobity figurą karo, odebrane ostatnie karo i pokazujemy karty.
Nie wiem czy tak bym błyskotliwie :) rozegrał, bo rundę wcześniej (patrz
tekst wyżej) niespecjalnie się wykazałem, co mogę zwalić na późną porę,
albo na renomowanych przeciwników, którzy mnie mocno onieśmielali albo
jeszcze na co innego.
Tutaj "wrogi" mi nie utrudniły. Poszedł wist A kier i kier przebity karem,
cofnąłem się A karo i ponownie przebiłem kiera. Teraz mały trefl do króla
trefl, chwila napięcia czy kara się dzielą i pokazanie ręki - 11 lew i
750 do kontrolki. Rzut na taśmę udany. Niestety nie wszyscy mogą być zadowoleni,
tym razem to my byliśmy na górze.
I wszystko dobrze by się skończyło gdyby nie wirus walki do końca, który
ostatnio jest w ofensywie. Nie sądziłem, że zaatakował również Pawła.
Wirus zresztą mocno się uaktywnia w połączeniu z nadmierną ilością spożytego
piwa. W trakcie licytacji i rozgrywki nie było do nas żadnych
uwag i zastrzeżeń, szczególnie, że po wyłożeniu dziadka kontrakt
faktycznie nie prezentował się najlepiej i rysowało się w perspektywie
dość prawdopodobne 200 lub 500. Nawet Regi, lekko skonfundowany, wykładając
karty pozwolił sobie na komentarz "oj nie będzie łatwo".
Rzeczywistość jak wiemy zweryfikowała ten pogląd i wtedy..... nagle niezbędny
stał się Sędzia. Nastąpiła lekka konsternacja bo nikt nie wiedział o co
"biega", oprócz Pawła, który Go wezwał. Jakaś fałszywka czy co jeszcze
gorszego?! Okazało się, że są zastrzeżenia do wypytania o znaczenie odzywki
Bodzia. Bo niby dało mi to jakiś sygnał, tyle, że Sędzia nie mogł dociec
co ten sygnał miał znaczyć i jaki to miało wpływ na moją licytację. Pawłowi
ciężko było to doprecyzować, powody ciągle te same - słaba koordynacja.
Sędzia nie dopatrzył się żadnych wykroczeń, moją akcję uznał za zasadną
w świetle dotychczasowej licytacji. Wydawało się, że to koniec sprawy.
Próba ratowania kiepskiego wyniku nie powiodła się, ale Paweł mógł sobie
powiedzieć z czystym sumieniem - zrobiłem wszystko.
Niestety, mało Mu tego było. W niezbyt wybrednych słowach, nie nadających
się do powtórzenia, skomentował naszą postawę, jak również werdykt sędziego.
Szczerze mówiąc to przykre zdarzenie, chciałbym o nim szybko zapomnieć.
Pozdrowienia
Tadeusz Biernat
e-mail: [email protected]
|
|