Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Nowe procedury!

My tu sobie w całkiem przyjaznej atmosferze omawiamy ciekawostki z Turynu, mało przystające do krakowskich realiów, a życie płynie. Przyjazna pewnie dlatego, że nie ma konkretnego sędziego, którego werdykt jest omawiany. Teraz z nadzwyczajną uwagą będę śledził wszystkie sporne rozdania i decyzje w nich zapadające w nadzieją, że któreś zbliży się głębią rozumowania do opisywanego przez Zbyszka.
Niżej już tylko o naszej krakowskiej codzienności. Opiszę swój własny (w parze z Regim) przypadek i zrobię to mimo, że trudno jest o obiektywizm wobec siebie. Co prawda kiedyś w znakomitym cyklu "SROMy w Krakowie" Edward G. jak by nie było członek Zarządu MZBS, sponsor mentalny drużyny "Dyktatora", zachęcił mnie do opisywania własnych dokonań czy przygód przy stoliku brydżowym, a nie np. kol. Dulczewskiego czy Jarosa, stąd czuję się lekko usprawiedliwiony, mając za sobą taki autorytet.
Graliśmy sobie spokojnie w Rotundzie, turniej na 22 stoły, runda była może 3 rozdanie też trzecie, czyli ostatnie na stole - podkreślam bo to ważne. Wystąpił problem w rozdaniu, opozycja wezwała sędziego. Rozdanie właśnie skończyliśmy, sędzia - znany wszystkim Mirek K.- wysłuchał argumentacji i poszedł w głąb sali przypuszczalnie, żeby w spokoju przemyśleć temat a może skonsultować, kto to wie. My, jako, że było to ostatnie rozdanie w rundzie, polecieliśmy tradycyjnie tłoczyć się pod wynikami z poprzedniej rundy tak by wiedzieć na którym stoliku mamy grać i nie zasłużyć na reprymendę za wałęsanie po sali.
Nowa runda zaczęła się i skończyła czyli minęło ok. 20 minut. Byliśmy pewni, że wynik jaki padł przy stole został utrzymany, bo w końcu sędzia do nas nie podszedł z informacją o zmianie. Z wielkim zdziwieniem zobaczyliśmy, że wynik kwestionowanego rozdania zmienił się dość zasadniczo bo ze 130 na 420 dla opozycji.
Nie chcę tu omawiać, moim zdaniem, wątpliwej co najmniej decyzji sędziego, bo wiadomo jak ciężko o obiektywizm we własnej sprawie. Chodzi o co innego. Sędzia nie uznał za stosowne o istotnej zmianie wyniku nas powiadomić, gdyby nie to, że w barometrze dla dociekliwych (niektórzy patrzą tylko na miejsce) co trzy rozdania jest kontrola wyniku, to pewnie do końca gralibyśmy nieświadomi zmiany. Na grzeczne pytanie o powody stwierdził, że wstaliśmy od stołu !!! a On nie ma zamiaru nas szukać po sali (przypominam turniej na 22 stoły a nie kobyła na 22 sekcje). Z tego by wynikało, że mimo, iż zaczęła się nowa runda to powinniśmy siedzieć ciągle przy tym samym stole i cierpliwie czekać na sędziego. Był to przypadkowo 1 stół i czuję, że zaraz by padły komentarze, iż przyspawaliśmy się do stołu jak nie przymierzając Leszek Miller do fotela premiera.
Doprawdy oryginalny pomysł z tym siedzeniem przy stole i czekaniem na werdykt. Gram już "parę" lat i pierwszy raz spotkałem się z taką procedurą. Może by warto na kursach sędziowskich rozpropagować ten model. A propos kursów, to sądzę, że na niektórych wymagają wkucia na pamięć zielonej książeczki i z tego egzaminują, a na innych jest jeszcze parę godzin wykładów o etyce i procedurach sędziowskich. Warto by może ujednolicić program i wtedy wszyscy by stosowali przy sędziowaniu te same standardy. A tak to zdarzają się jak widać sędziowie z talentem innowacyjnym, próbują po nowemu i kto to wie jaki to kierunek zwycięży w przyszłości.
Kol. Mirek K. skarżył się w którymś ze swoich tekstów w polemice z Andrzejem Miktusem, iż omawianie decyzji sędziowskich niszczy autorytet sędziów. Wtedy miałem, a i teraz mam w tej materii zupełnie inne zdanie. Dodatkowo dodam od siebie, że praca jaką w dziele obniżenia tegoż właśnie autorytetu, w ciężkim cotygodniowym trudzie wykonuje kol. Mirek, jest godna podziwu.
To by było na tyle co do procedur.

Niżej, żeby cokolwiek było z materii czysto brydżowej opiszę sporne rozdanie z nieco tylko subiektywnym komentarzem własnym :).

WE po  
 
 
Regi
xx
xx
xx
D109xxxx
  
 
 
xx
AW10x
K10xxx
xx

 
 
 
xxx
KDxx
DWx
AKx
  


 
 

AKDWxx
xxx
Axx
W

 

E S (ja) W N (Regi)
1NT x xx 2
pas 2 3 * pas
3 x pas pas
4 pas pas pas

* pytanie o znaczenie mojej licytacji

Licytacja wymaga trochę wyjaśnień. Gramy kontrą dwuznaczną jak większość w Krakowie (choć tu mogę się mylić bo sondażu nie robiłem) - trefle lub 5-4 bez trefli. Dodam od siebie, że również jest trzecie znaczenie - niezwykle rzadko przychodząca kontra objaśniająca.
Regi na pytanie od W wyjaśnił moją licytację tak właśnie z uwagą, że widocznie mam piki znacznie lepsze niż ten drugi kolor. Piki miałem faktycznie znacznie lepsze niż inne kolory, a kontrę dałem w intencji siłowej (wrodzona ambicja), nie będę tu nikomu wmawiał, że karo przesunęło mi się do kierów, albo odwrotnie, choć ten przypadek zdarza mi się dość często - lata lecą wzrok marnieje - lub, że zablefowałem.
Kontrakt ostateczny opozycji choć wykładany dawał zapis ledwie za 130 a 4 kier możliwe do wygrania aż 420. Nie dziwne, że wzbudziło to żywe niezadowolenie opozycji. Główny argument gracza E brzmiał cytuję "skoro mój partner zgłosił 3 karo a ja mam fit w karach to z pewnością Biernat ma 4 kiery bo kar już nie może mieć?? a zatem zgłoszenie 3 kier po 3 karach partnera jest bez sensu!? Wchodził w grę tylko wywiad 3 pik, tak też zalicytowałem. W ten sposób wyrzucił nas z końcówki kierowej". Cytat może się różni w szczegółach bo nie miałem dyktafonu, a po tygodniu trudno wszystko pamiętać ale ogólna idea jest oddana.
Tak jakby rozkłady typu AKDWxx, xxxx Ax x lub AKDWxx x Axxx xx i tym podobne były jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem i niezwykle rzadkim zjawiskiem w przyrodzie. A przecież w każdym z tych przypadków 4 kier jest praktycznie górne. Co to, mało razy atuty nam się dzielą 4-1. W tym rozdaniu równie dobrze kara jak i kiery mogły się podzielić 4-1 a mimo to 4 kier byłoby górne. Tylko nie można zaniedbać próby uzgodnienia licytując 3 kier. Partner mając trzymanie pikowe powie 3 BA, a nie mając da wywiad 3 pik - to cała trudność w tym rozdaniu. No tak, ale jak już zaniedbaliśmy i mamy kalafiorka to trzeba sędziego.
Sędzia wygłosił sakramentalne "czy karta konwencyjna jest" - ze smutkiem przyznam, że choć ostatnio do Rotundy nosiłem obowiązkowo biorąc pod uwagę zaszłości, to pechowo nie przełożyłem do szortów, tak więc brakło.
Wynik zmieniono na 4 kier swoje dla opozycji. Odwołanie do KO przyniosło pewien efekt bo zastosowano swego rodzaju wynik ważony - coś tam zyskaliśmy. Wadium zwrócili tyle dobrze.
Ja jednak mam poważne wątpliwości czy brak informacji Regiego o tej 3 możliwości wpłynął istotnie na wynik końcowy. Czy to po prostu przeciwnik nie zaniedbał czegoś w licytacji a później ratował się zielonym stolikiem. Czy za takie zaniedbanie należy się nagroda w postaci obrócenia wyniku? Tu jednak pozostaję w trybie ostrożnych wątpliwości bo jak już wyżej zaznaczyłem we własnej sprawie ciężko o obiektywizm. Dodam tylko, że na 22 stołach tylko 8 razy grano 4 kier z czego 2 x bez jednej. Padały bardzo różne wyniki m.in. częściówki i drobne lub grubsze wpadki. To skąd się wzięła taka dość drastyczna zmiana z 4 karo swoje na 4 kier swoje?
Opinii ani argumentacji sędziego w tej materii nie poznałem bo nie mógł mnie znaleźć na sali, a ja nie odważyłem się przeszkadzać w Jego trudnych obowiązkach i intesywnej pracy na rzec podniesienia autorytetu sędziów.
Z pozdrowieniem brydżowym.

Tadeusz Biernat
e-mail: [email protected]

PS
Jeszcze słowo o doborze panelu. W jednym z tekstów Zbyszek sugerował, żeby panel sobie wybierał sam "oskarżony", czy to właściwie zrozumiałem? Czy może np. jednego sobie wybiera sędzia!?, jednego "oskarżony", a jednego "poszkodowany". Jakie są trendy, czy procedury, choćby nieoficjalne.


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]