 |








 |
|
II liga - dowód wprost
W zastępstwie Reginalda, a może w uzupełnieniu, bo jednak liczę, że Regi
doda swoje 3 grosze, opisuję nasze dokonania w 2 lidze. Po kilkuletniej
przerwie spowodowanej tym, że strasznie nam się podobał hotel P. Litwińskiego
w Tęgoborzy, sympatyczna atmosfera, dobre warunki i mili ludzie w konkurencyjnych
drużynach (z małymi wyjątkami). Byli tacy złośliwcy co twierdzili, że
po prostu słabo gramy i dlatego tam gramy gdzie gramy (czyli w 3 lidze
:), ale zwolennicy twierdzili zupełnie inaczej. My sami szczerze mówiąc
do końca nie wiedzieliśmy co robić, czy udowadniać zawistnikom, że poziom
2 i 3 ligi jest prawie tożsamy, którą to tezę z dużym samozaparciem lansował
w swoich tekstach Regi, czy machnąć ręką na ambicje i bez żadnych komentarzy
dalej grać u Litwińskiego. W Tęgoborzy jest po prostu przyjemniej grać
niż w Hotelu Polskim w Mielcu.
Zwyciężyła ambicja i właściwie przez aklamację przeszedł wniosek o graniu
w 2 lidze. Nie mogliśmy wszak zawieść naszych zwolenników i kolegów z
3 ligi, którzy przez cały poprzedni sezon obchodzili się z nami tak łagodnie
i wybaczali tyle potknięć, darowując niezliczoną ilość przelicytowanych
i niedolicytowanych kontraktów, przegranych czapowych końcówek i wypuszczonych
skontrowanych częściówek, nie mówiąc już o szlemikach na 5 atutach :).
Mielec przywitał nas piękną pogodą i brakiem miejsc w Hotelu Polskim dla
naszej drużyny. Wyszło to o tyle na dobre, że zmuszeni do poszukania innego
noclegu znaleźliśmy 3x tańszy, o standardzie niewiele niższym i tylko
o 5 minut drogi. Spacery dobrze wpływały na odświeżenie umysłów i kto
wie czy m.in. w tym nie leży tajemnica dobrych wyników. Może trochę nierozsądnie
zdradzam taką tajemnicę, bo co będzie jak inni pójdą w nasze ślady :)
Hotel Polski bez gości może stracić motywację do urządzania kotłów.
Zaczęliśmy nieźle, zaraz w pierwszym rozdaniu udał mi się niewinny blef,
co w połączeniu z otwarciem Bodka na 10PC wyrzuciło opozycję z górnej
końcówki pikowej.
Było to tak:
|
N |
E |
S |
W |
|
|
|
1  |
pas |
1  |
pas |
|
2  |
pas |
2  |
x |
|
pas |
3 1 |
pas2 |
3 2 |
|
pas |
pas |
|
|
1- znakomita odzywka "wroga", już myślałem, że rozdanie uratują
2- gramy antykontrą
3- 3 kier było powiedziane z wielki wysiłkiem. Oponent najpierw zbadał
jak dostaliśmy się do 2 ligi, czy kupiliśmy ?? miejsce, czy z awansu (tu
ze wstydem musiałem wyznać, że z awansu), następnie wypytał starannie
o znaczenie licytacji. Po jego 3 kierach partner z E nie miał już nic
do dodania. W całym kotle byli jedyną parą, która nie zagrała końcówki.
Skończyło się ogromnym zamieszaniem, wzywaniem sędziego, żądaniem karty
konwencyjnej (na szczęście mieliśmy) i ogólnym wzburzeniem. Niechęć do
mojej skromnej osoby posunęła się aż do tego stopnia, że przeciwnik odmówił
pożyczania mi długopisu :). Szczęśliwie napięcie po kilku rozdaniach
nieco opadło, dokładnie po rozdaniu 4 i 5.
ROZ 4
|
N |
E |
S |
W |
|
|
|
1  |
pas |
1  |
pas |
|
1 NT |
pas |
2
(pro) |
pas |
|
3  |
pas |
4 NT |
pas |
|
5
(1as) |
pas |
5  |
pas |
|
5
(D atu bez króli??) |
pas |
6  |
pas |
|
pas |
pas |
|
|
W którym bez wielkiego zachodu dopadliśmy do popartyjnych 6 pik, jak
widać na diagramie nie były trudne do realizacji i to na kilka sposobów.
Szóstek było tylko 7 na wszystkie kotły 2 ligi. Śmiem twierdzić, że w
Tęgoborzy byłoby 7 szóstek tylko w tym jednym 3 ligowym kotle.
I dodam, że mój znakomity partner, najwyraźniej nie mając zaufania do
mojej rozgrywki, na pytanie o D atu w połączeniu z królami ukrył 2 króle,
argumentując po fakcie, że odpowiedź przekroczyłaby 5 pik ??????? a On
nie czuł się za mocno?????. W desperacji oceniłem, że bez tych 2 króli
to już pewnie 5 nie idzie, to żeby później koledzy się nie podśmiewali
z przewyższenia dołożyłem 6, zawsze to większy honor przegrać 6 pik niż
5 pik ?. W takim to stylu zdobywaliśmy punkty.
Ale równie pięknie potrafimy je oddawać.
W piątym rozdaniu mój vis a'vis uznał, że nie możemy tak do zera wroga
ogrywać i wykonał niezwykle "celny" wist na 3 BA. Wist który
w wielkiej literaturze brydżowej był wielokrotnie opisywany. Oczywiście
nikt nigdy nie pisał ile razy trzeba taki wist oddać, żeby raz był celny
(na oko chyba nie częściej jak raz na dwa razy :). Z konfiguracji AD109xx
oddał wist D, kolor wybrał znakomity, ale z 5-ciu kart (pomijając asa)
wybrał tą jedną, niestety niewłaściwą. Jeśli myślicie, że byliśmy na sali
niechlubnym wyjątkiem to się mocno mylicie. Na całą Polskę tylko 13 końcówek
położono. Inna sprawa, że część pewnie grała nie przegrywalne 5 karo.
Licytacja:
| N |
E |
S |
W |
|
|
|
|
2
(multi) |
3  |
pas |
3 NT |
| pas |
pas |
pas |
|
Wist niecelny :), delikatnie mówiąc. Do tej chwili nie jestem w stanie
sobie wyobrazić układu przy którym byłby to dobry wist z karty, którą
posiadał mój partner, w świetle licytacji, która była przy stoliku. Może
doczekam się, że sam autor znajdzie mi taki układ, ale coś wątpię. Sami
to oceńcie. Inna sprawa, że 6 karo w rozdaniu jest górne, choć trzeba
go rozegrać starannie. Nasi na drugim stole dopadli do nie przegrywalnych
5 kar, dzieki nieznacznej pomocy "wroga", który dał kontrę na
3BA. Rozdanie remisowe zamiast zysku.
ROZDANIE NR 10
Regi z partnerem, grający na drugim stole, w rozdaniu 10 osiągnęli po
pięknej licytacji kontrakt 6BA, który miał jedną wadę nie szedł. Licytacja
była "precyzyjna" tyle, że ostateczny kontrakt został zapowiedziany z
rozpaczy, bo do końca nie było wiadomo co kto ma w karcie.
|
N |
E |
S |
W |
|
|
|
- |
1  |
2  |
2 NT (L) |
|
pas |
3  |
pas |
4  |
|
pas |
4 NT |
pas |
5
(1 as?) |
|
pas |
6 NT |
pas |
pas |
|
pas |
|
|
|
Pan Jacek niezwykle poważnie potraktował 2BA Regiego, zapominając o tak
znanym nazwisku jak Lebenshol. Regi niestety na 7 karo nie poprawił, bo
strata by była mniejsza ?.
W rozgrywce sprężył się (nie będę jej podawał ze względu na cenzurę) i
500 dla wroga stanęło jak żywe (-5 po partii). Na naszym stole przeciwnicy,
po pomyłce licytacyjnej, absolutnie przypadkowo (grając zupełnie innym
system licytacyjnym po obu stronach deski), stanęli w 5 karo realizując
12 lew, co było nietrudne. Cieszyliśmy się, że omyłkowo nie stanęli w
6 karo.
Tak sobie widowiskowo graliśmy, grając identycznie jak w Tegoborzy ani
lepiej ani gorzej, dokładnie tak by udowodnić tezę Reginalda. Pomysły
różne miewaliśmy w 3 lidze, ale nie zawsze udawało się nam wziąć 22VP
jak to było w tym meczu.
Jedynie w 3 meczu drużyna Forty Biłgoraj potraktowała mecz śmiertelnie
poważnie i nie chciała uczestniczyć w udowadnianiu, że poziom 2 i 3 ligi
jest identyczny. Być może my też trochę przesadziliśmy z ustawianiem kalafiorów.
Wynik 11:19 zmobilizował nas do lepszej gry i w niedzielę już było o wiele
lepiej. Kilka rozdań z meczu z drużyną Forty było "znakomitej marki" i
na pewno godnych opisania, zostawiam je Regiemu, nie chcę się za bardzo
umartwiać.
Mam wewnętrzne przekonanie, że powyższy tekst jest DOWODEM WPROST na to,
że po 623 reorganizacjach w naszych ligach, po kolejnych przetasowaniach,
zakupach miejsc przez drużyny z A-klasy i tym podobnych manewrach, poziom
w ligach bardzo się wyrównał ?. Myślę nawet o złożeniu wniosku, żeby połączyć
2 i 3 ligę razem, z wpisowego będzie więcej kasy, splendor dla grających
większy, bo co 2 liga to nie 3-cia, a i środowisko się bardziej zintegruje
same plusy. Tylko wolałbym w Tęgoborzy, nie w Mielcu. Z Krakowa nam
bliżej, a i powietrze chyba lepsze :).
Dodam już całkowicie prywatnie od siebie, że jestem pełen podziwu dla
Krzysia Korosadowicza, sędziego w naszym kotle. Krzysztof z kropelkami
potu na nosie był wszechobecny. Wszystkie mecze odbywały się o zapowiedzianych
godzinach, piwa na stołach nie było, interwencje sędziowskie rzadkie ale
skuteczne, cicho na sali, wyniki błyskawicznie, no żyć nie umierać. Tylko
tak dalej.
Okazuje się, że da się wytrzymać w tej 2 lidze.
Tadeusz Biernat
e-mail: [email protected]
|
|