Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

JAK WYGRAĆ CAVENIDSHA...

...spytajcie Pszczoły, Kwietnia czy innego Gawrysia. Ja co najwyżej mogę
wskazać kilka elementów ułatwiających wygranie krakowskiego
"Cavendisha", czyli piątkowego turnieju na cross-IMPy. Na początek: co
cesarskie, cesarzowi. Mój Partner, Maciek Stefaniuk, na dystansie 28
rozdań nie popełnił błędu. I nie tylko grubego błędu popularnie zwanego
kalafiorem ale błędu w ogóle: ani na wiście, ani w rozgrywce, ani -
pomimo braku jakichkolwiek ustaleń - w licytacji. Ale z dyskusyj
porozdaniowych z innymi uczestnikami turnieju wynikało, że z jednym
wyjątkiem (o którym później) _wszyscy_ grali bezbłędnie, a takie sobie
wyniki były skutkiem świrowania przeciwników z lewej i z prawej, głupoty
przeciwnika z naprzeciwka i rozkładów przygotowanych przez złośliwego sędziego. Pora więc przedstawić prawdziwych autorów sukcesu. a są to, w kolejności niekoniecznie alfabetycznej: Cibor, Łęgu, kol. Wawrzyniak i kol. Biały.

Pierwsi dwaj to moi niedoszli partnerzy. Ciborowski mając w perspektywie
grę ze mną wolał wyjechać z Krakowa, Łęgu wziął w pracy nadgodziny
(przez co PKB wzrósł o dodatkowe ułamki promila przyspieszając i tak
dynamiczny rozwój gospodarki narodowej, która w niczym nie ustępuje
gospodarce amerykańskiej, a nawet ja pod wieloma względami (np. wysokości podatków) przewyższa). Kol. Wawrzyniak umówił się był z Maćkiem na turniej - po czym raczył nie przybyć, stwarzając sytuację awaryjną (jak widać tylko taka sytuacja jest w stanie skłonić kogokolwiek do gry z mną vis-a-vis). Kol. Biały dał koncert prawdziwego brydża. W ósmej bodaj rundzie wczołgaliśmy się na pierwszy stół i jak w raz przyszły na niego dwa płaskie rozdania. Najpierw miałem decyzję na otwarciu.

Obie przed, S

KDxxx
109xxx
xx
x

Lata doświadczeń, dziesiątki dyskusyj, setki symulacyj komputerowych nauczyły mnie, że z tak słabą kartą i dużą dysproporcją longerów otwarcie Wilkoszem jest pomysłem kiepskim. Z pełną świadomością, iż popełniam głupotę otworzyłem jednak 2 Karo. Maciek spytał o kolory i podniósł 3 Kier do końcówki. Dostałem dojrzały wist As Trefl, wyjechał stolik:

x
AKWx
KDxx
Wxxx

po utrzymaniu się wistant powtórzył Trefl, przebiłem. Atuty muszą się zachować, a po skrócie gra na wyrobienie Pików nie rokuje powodzenia. Zostaje szansa, że wyjdzie jeden z ekspasów. AK Kier - i LHO nie dopłacił. Trudno, sprawiedliwości stało się zadość, ale grać trzeba - Pik, Biały w tempie przepuszcza (szkolony zawodnik, wie że tylko kompletny greenhorn wskakuje Asem na singla), ja w tempie dokładam Króla, LHO w tempie dokłada blotkę. 

Nagle gra sprowadziła się do ekspasu i podziału Karo z co najmniej trójką u RHO - gram blotkę i LHO wskakuje Asem by odejść, co nie ma już znaczenia, w Pika. Przebijam i powstaje końcówka:

    -
W
KDx
Wx
W Ax
- D
Wx xxx
Dxxx -

Dxx
109
x
-

Mariaż Karo i dowolna blotka przebita w ręce, teraz Pik przebity Waletem Kier i wyjście "czymkolwiek" ze stołu kończy elementarną rozgrywkę na manewr złodziejski ze srebrną tacą (na Asa Pik). Pełny rozkład:

    x
AKWx
KDxx
Wxxx
Wxx Axxx
x Dxx
AWx xxxx
ADxxxx Kx

KDxxx
109xxx
xx
x

Jak się później okazuje sala masowo puszcza 10 lew na Kiery, najczęściej na końcówkę, czasami skontrowaną. Tak więc wbrew pozorom wygranie obkładanej górą podlimitowej końcówki nie przynosi specjalnych fruktów. Ale przy stole wygląda to inaczej i Biały decyduje się na odbijanie. 

My po, W

KW10
xx
W10xxx
KWx

Z lewej pas, Partner 1 Trefl (strefa), Biały 1 Kier. Z braku lepszego pomysłu decyduję się na kontrę, cały czas obawiając się, czy Partner nie zrozumie tego jako zgłoszenia czwórki Pików. Z lewej 1 BA (pewnie pełnowartościowe podniesienie do 2 Kier), Maciek 2 Pik, Biały KONTRA (tak, to nie była z cała pewnością zwykła kontra. Kto powiedzial, że licytując bidding boxami nie można przekazać intonacji?). Spasowałem (doigraliśmy się!), LHO zaczął myśleć ... i wyniósł w 3 Kier. Od mojego kontra, pas i ... Nie bardzo było gdzie uciekać, zresztą kontra powinna być karna, spasowałem. Wist miałem prosty: Brydż dla bardzo początkujących, lekcja druga: na skontrowane częściówki wistujemy w atu. 

xxx
K10x
Kxxx
Dxx

"Tia, ciekawe co on by tu przebijał, ale przynajmniej nie nawinąłem się z lewą". Ze stołu małe, Partner Dziewiątka, rozgrywający Asa ("uff, nawet w atutach niczego nie ułatwiłem"). Blotka Karo, małe, Król, As. Dama Kier zabita Królem. Teraz blotka Trefl, Maciek wkłada Dziewiątkę i Biały dodaje niżej, przepuszczam. Maciek ściąga Waleta Kier (wyrzucam Karo) i gra Damę Karo - rozgrywający dokłada Pika - i Karo - rozgrywający znowu Pika. Przejmuję i zgrywam ostatnie Karo - wszyscy dokładają Piki - epidemia jakaś, czy co? Nie chce być gorszy i odchodzę Pikiem. Od mojego As, Biały przebija i gra Trefla. wskakuję (dobre 300 nigdy nie jest złe) i znowu Pika. Rozgrywający (jeżeli można tym słowem nazwać kogoś, kto mając 8 atutów z AK wziął książkę na _nasze_ 3 Kier) przebija ostatnim atutem i mój Partner pokazuje Asa Trefl i dobre Piki. Bez pięciu. Jeszcze chwila przekomarzań, czy zamiast 1100 (dobre 1100 zawsze jest lepsze od dobrego 300) nie usatysfakcjonowałoby nas 110 (jesteśmy bardzo asertywni i odpowiadamy twardo: nie). Pełny rozkład i licytacja, ale tylko dla zwolenników mocnych wrażeń:

    ADxx
DW9
ADx
A9x
xxx xxx
K10x Axxxx
Kxxx x
Dxx 10xxx

KW10
xx
W10xxx
KWx

Licytacja:

       W N E scarlett
 
pass 1 1 x
1NT 2 x pass
3 x pass pass
pass

Proszę zwrócić uwagę na subtelne nieporozumienie licytacyjne. Maciek zalicytował 2 Pik uważając, że wskazuje to nadwyżkę. Przyjąłem to jako nieforsujące w moim przekonaniu wskazanie czterech Pików (silną kartę powinna wskazywać kontra). Stanowczo najwięcej problemów przy braku ustaleń sprawia licytacja dwustronna. Piękne półbluffowe wejście 1 Kier doprowadziłoby do utraty typowego 3BA, gdyby nie nadaktywność Białego i wymykająca się wszelkiej racjonalizacji kontra na 2 Pik. Być może było to efektem zmęczenia kol. Białego czynnościami pozabrydżowymi.

Przewaga uzyskana tymi dwoma rozdaniami pozwoliła nam grać na pierwszym stole aż do ostatniej rundy. Po drodze pojawił się ciekawy problem wistowy. Siedzicie z kartami:

xxx
xx
K10xxx
xxx

i słuchacie jednostronnej licytacji:

1
1 1 NT
4 NT 5
6


4 BA - Blackwood na Kierach, 5 Pik dwie wartości i Dama atu - ale z zachowania i wypowiedzi rozgrywającego można wnosić, że pomylił się w odpowiedziach i że będzie niepocieszony, jeżeli pójdzie szlem. W co wistujecie? 

Jeżeli dodam, że bezwzględnie obkładała tylko jedna jedyna karta, to chyba każda ręka wyciągnie się po Dziesiątkę Karo. Ja taki mądry nie byłem i wyszedłem co prawda Karem, ale małym (po licytacji bez sprawdzenia zatrzymań wist aktywny jest obowiązkowy - zresztą: Brydż dla bardzo początkujących, lekcja trzecia: na szlemiki w singla lub spod figury. Pełny rozkład:

    KWxx
KW10x
AWx
KD
xxx D10x
xx xx
K10xxx D8x
xxx W10xxx

A9x
ADxxx
9x
Axx

Po dowolnym wiście nieKarowym impasuje się Pika a potem gra na podział Pików 3-3 z ewentualnym przymusem Pikowo-Karowym jako szansą dodatkową (można też zagrać Piki górą a potem Pika do Waleta - wygrywa przy Damie Pik w impasie, przy drugiej Damie gdziekolwiek, a także przy podziale 3-3). Po wiście małym Karem wygrywało puszczenie do Dziewiątki Karo a potem trafienie, czy grać na impas Pik czy impas Karo. Po wiście Dziesiątką Karo można było tylko zazgrzytać zębami i wpisać -100. Nasz przeciwnik na swoje nieszczęście zabił od razu Asem Karo.

W ostatniej rundzie po raz trzeci wpadliśmy wtedy na Mańka Makówkę (ech, gdzież te czasy, gdy para Górecki-Makówka czesała wszystkich stosując zabójczą kontrę do długości w każdej pozycji licytacyjnej...). Ponieważ mieliśmy ponad 160 IMP przewagi (przy grze na 8 stołach odpowiada to mniej więcej 23 IMPom "meczowym") dyrektywa była prosta: nie wychylać się. W pierwszym rozdaniu wrogowie wzięli sztywne 13 lew na końcówkę - nie wyglądało, abyśmy mogli ponieść w rozdaniu stratę. Przyszło rozdanie decydujące:

Obie po, W

Siedziałem na czwartej ręce z niezłym krupem:

K109xx
KW10x
-
A9xx

Maniek otworzył 1 Karo, Maciek skoczył 2 Kier, z prawej pas. Odrzuciłem taktyczne 3 Kier (sytuacja turniejowa zniechęcała do komplikowania rozdania) i zalicytowałem jak prosty rzymski legionista 4 Kier. Maniek wpadł w karpiele z których wydobył się czytelną odzywką 4 Pik. Zbiega do was, decyzja za wszystkie pieniądze.

Myślałem tak: 4 Kier licytowałem z intencją wygrania. Jednak po ujawnieniu Pików za ręką karta brzydnie. Nie tylko spada szansa na wyrobienie, ale i pojawiają się motywy promocyjne. Z drugiej strony 4 Pik prawie na pewno nie idzie, ale jeżeli skontruję być może przeniosą na 5 Karo - i co wtedy? 

W meczu prawdopodobnie należy jednak skontrować - skoro wybrali 4 Pik czemu mieliby przenosić - a stanąć może sporo. Tutaj jednak wobec w najgorszym razie zremisowanego pierwszego rozdania mogłem sobie pozwolić na stratę nawet 11 IMP do _każdego_ stołu (7 x 11 = 77, ale nasza strata byłaby zyskiem naszych bezpośrednich rywali, stąd dystans zmniejszyłby się o 156 IMPów. Tracąc do każdego stołu -12 IMP stracilibyśmy -168 IMP, a to dałoby pierwsze miejsce Mańkowi). Czyli nawet jeżeli 5 Kier (+650) idzie, to jeżeli obłożymy 4 Pik choćby i bez kontry (+100) - dalej wygrywamy (-550 to jak w pysk strzelił -11 IMP). Na co nie mogłem sobie pozwolić, to oddać zapis, gdy 4 Kier idzie a na 4 Pik z kontrą można wziąć 500 (wtedy tracę -12 IMP). Jednym słowem: +100 wyglądało na gwarancję utrzymania pierwszego miejsca. Spasowałem.

Pełny rozkład

    Wxxx
xxx
D10x
xxx
- K109xx
AD9xxx KW10x
wxxx  
W10x A9xx

ADxx
-
AK9xxx
KDx

Wist jest bez znaczenia, przy stole padł Treflowy. Rozgrywka była prosta: ja skracałem Mańka Kierami, on mnie Karami. Wziąłem 4 lewy Pikowe i asa Trefl, +200. 5 Kier po ewidentnym ataku atutowym nie idzie. Zwycięstwo! Czy aby jednak na pewno?

Wyniki z dwóch stołów, które już zakończyły grę lekko mną wstrząsnęły. W pierwszym rozdaniu, gdzie szedł łatwy szlem, remis, wszędzie trzynastolewowe końcówki. W drugim rozdaniu dwa razy grany był kontrakt 5 Kier z kontrą i dwa razy został wypuszczony. +200 wobec +850 oznaczało dokładnie 12 IMP straty. Jeżeli kontrolki z tych dwóch stołów zostałyby powielone na pozostałych pięciu - przegralibyśmy kilkoma IMPami!

I tutaj muszę podziękować kolejnej osobie, bez której bym nie wygrał, Marcinowi Krawczykowi, który w pierwszym rozdaniu zagrał jednak szlemika i w praktyce zapewnił mi zwycięstwo. Z ciekawostek: w drugim rozdaniu jednej parze NS pozwolono zagrać 4 Karo. Ups...

Ostatecznie nawet nędzne +200 przyniosło zysk, co w połączeniu z zyskiem z pierwszego rozdania do stołów, gdzie zagrano gry premiowe pozwoliło nam nawet powiększyć przewagę.

Na koniec wzmianka o Kubie K., jedynym graczu turnieju, który w jego trakcie popełnił błąd (a w każdym razie sam się do tego przyznał). W ostatnim rozdaniu po licytacji:

 
1 2 pass 4
x* pass 4 x
pass 5 (!) pass** pass
x pass

* nadwyżkowa, sugeruje Piki
** macie w parze ustalone, czy taki pas forsuje?

wyszedł w Trefla i rozgrywający wziął Asa Trefl i 10 przebitek. Kuba oczywiście najpierw obsobaczył Partnerkę, że skontrowała, ale potem przeprowadził błyskotliwą analizę udowadniającą wyższość wistu atutowego nad wszystkimi innymi. Bez analizy można też się odwołać do trzeciej lekcji Brydża dla bardzo początkujących: jeżeli przeciwnicy pokazali małą siłę honorową i duży układ, to należy wistować w atu. Zwłaszcza gdy chcemy obłożyć kontrakt.

Jaki z tego wszystkiego morał wynika? Nie system (całość naszych ustaleń brzmiała: otwarcia 12-21, BA w obronie zawsze silne), nie technika, ale mocna wiara w to, że przeciwnicy są naszymi najlepszymi przyjaciółmi i że w gruncie rzeczy pragną naszego dobra.

Honorowym sponsorem tekstu jest kol. Wawrzyniak, bez którego nie mógłby on powstać.


Tomasz Radko
[email protected]
 


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]