 |








 |
|
Inwencyjna rozgrywka Scarlett
Obserwowałem był turniej w Rotundzie. Po kilku rozczarowaniach znalazłem
wreszcie mecz na szczycie: para reprezentantów, Bizoń-Klapper kontra
Harriet z Partnerem. Pomyślałem (wbrew pozorom i opowieściom Cibora
nawet mi to się zdarza): "Jeżeli przy tym stole nie zobaczę dobrego
brydża, to już chyba nigdzie". Przyszłość pokazała niezwykłą celność
tego spostrzeżenia.
Początkowo nie zanosiło się na nic spektakularnego. Harriet dostała
kawał karty:
Wx
AW7x
AWx
xxxx
Nie, nie jest to rozdanie pod tytułem: z jakim jedenastakiem _nie_
należy otwierać licytacji (podpowiem: z powyższym na pewno nie,
aczkolwiek dla Waldka Wieczorka jest to otwarcie nadwyżkowe), albowiem
dealerem był Tadek. Otworzył 1 Trefl. Harriet bezbłędnie wylosował
właściwy czerwony kartonik i Tadek podniósł Kiery do wysokości 2.
Po rozdaniu kibicujący również Żurek stwierdził, że z ręką Harriet na
maksy pas jest czysty. Podpisuję się pod tą opinią obiema rękami, tym
niemniej miłościwie nam panujący "trynd" przesunął granice strefy
końcówki do 22 PC (jeżeli jest fit, to mniej), byłem więc przyjemnie
zdziwiony, gdy Harriet jedynie zainwitowała. Przez 3 Karo. Akurat wolę
inwitować wyłączeniami, i z tą kartą by sie to sprawdziło: jeżeli
Partner ma krótkość Trefl końcówka będzie dobra nawet przy minimum.
Jeżeli natomiast krótkości nie ma...
Tadek pomruczał chwilę i bezkompromisowo wgolił 4 Kier. Wist Król Trefl
i wyjechał stół:
AK
D9xx
KDx
xxxx
Jak widać dołożenie było czyste. Pro forma mozna było przejść przez 3
Pik (może 3 BA będzie lepsze?), ale to juz przerost formy nad treścią. W
każdym razie Króla Trefl Klapper przejął Asem, zagrał Waleta przejętego
z kolei Damą przez Bizonia ("Tyle dobra się marnuje", lamentowała
Harriet, nie zwracając uwagi, iż wrogowie właśnie wyrobili jej fortę),
który odebrał jeszcze Dziesiątkę Trefl i odepchnął się Karem.
Rozdanie sprowadziło się do rozegrania na nieoddanie lew koloru
atutowego. Każdy brydżysta po kursie "Brydż dla bardzo początkujących,
lekcja czwarta" wie, że w grę wchodzą dwie rozgrywki: blotka do Waleta
Kier lub Dama Kier na impas. To pierwsze zagranie wygrywa przy drugim
Królu w impasie, to drugie przy trzecim Królu w impasie jeżeli
Dziesiątka jest druga z tyłu. Z braku innych przesłanek lepsze jest
zagranie blotki, bo na układ xxx-Kx mamy około 13,5%, a na 10x-Kxx 10%.
Zagranie blotką do Waleta pozwala wygrać również przy singlowym Królu w impasie a przy czwartyk K10xx z tyłu ogranicza wpadkę do bez jednej.
Szybki zerk w karty Klappera upewnił mnie, że Król (drugi!) jest tam,
gdzie jego miejsce, i że licytacyjne łakomstwo nie zostanie ukarane
(kontrakt jest grubo poniżej szans opłacalności nawet w meczu - poza
rozwiązaniem koloru atutowego dodatkowo Trefle musiały się dzielić 3-2
(przy podziale 4-1 dochodzą minimalne szanse blokady) co w sumie daje
około 7,5% szansy ugrania 4 Kier. Na maksy nie należy grać końcówek
poniżej 50%).
Nie zauważyłem jednak, że przy stoliku nastąpiła zmiana i na miejscu
Harriet usiadła Scarlett. Bezbłędnie znalazła rozgrywkę na najmniejszą
szansę: Dama Kier (co prawda jest to zagranie na mniejsza szansę, ale
skoro Klapper mial tylko dwa Trefle rośnie szansa, iż miał więcej
atutów. Acz dalej jest to szansa mniejsza), Król, As, małe. Powrót do
stołu Pikiem i ... DZIEWIĄTKA KIER!!!
Jak się okazało Scarlett jest zwolenniczką teorii o "nieznaczących
blotkach". Skoro Piatnik przydzielił Siódemkę, to pewnie ma ona jakąś
rolę do odegrania. Kiedy jest to możliwe? Ano jeżeli za impasem jest
dokładnie druga Ósemka Kier. Tylko wtedy takie zagranie ma sens. Co
prawda szansa takiego układu wynosi około 6,5%, ale gdyby zagranie
wyszło, pisano by o niej w prasie (a tak, tylko w internecie - świat
pełen jest zawiści i niesprawiedliwości społecznej).
PS Tylko 4 pary (na 27) zatrzymały się w częściówce. Z tego jedna - w 3
Trefl. O tempora, o mores!
Tomasz Radko
[email protected]
|
|