Strona główna Strona główna
Wyniki
Liga
Kalendarz
Zarząd
Klasyfikacja
Teksty
Linki
Napisz do nas
Mecenasi brydza
   

Zamykamy temat

Otrzymałem kilka krytycznych uwag i natychmiast prostuję swoje pomyłki. Po pierwsze: Kaziu Chłobowski (proceduralna perfekcja) zwrócił mi uwagę na pewne nieścisłości w mojej informacji na temat tłumaczenia i treści przepisów, po drugie: Tadziu Tunajek zwrócił mi uwagę, że odsyłanie czytelnika do anglojęzycznej wersji jest nietaktowne, gdyż nie każdy musi znać ten język. Nie będę się nad tym rozwodził - przepraszam oraz informuję, że aktualną wersję przepisów wraz z poprawkami, znaleźć można na stronie Janka Romańskiego (link na stronie głównej PZBS) - warto tam zaglądnąć.
Druga sprawa - o której wspomina Reggi - to kwestia rzetelnego informowania zawodników o przysługujących im prawach. I tu przytoczę przepisy których nie dopatrzyłem:
Rozdział X - "Zakres odpowiedzialności sędziego" Przepis 81c5
Przepisy - stosowanie i interpretowanie niniejszych przepisów, a także informowanie graczy o ich uprawnieniach i obowiązkach, które z tych przepisów wynikają

Oraz przepis 10 c1 i 10 c2:

  1. Wyjaśnienie możliwości wyboru - jeżeli niniejsze przepisy przewidują jakikolwiek wybór spośród następstw nieprawidłowości, to sędzia przedstawia każdą z możliwości
  2. Wybór spośród możliwości - gracz uprawniony do takiego wyboru musi go dokonać bez naradzania się z partnerem

Powiem szczerze, że gdy dowiedziałem się od Reggiego o zajściu, a właściwie o skutkach mojej interwencji to - niesłusznie - szczerze się ubawiłem. Wydawało mi się, że przepis jest prosty: gdy rozgrywający zakazuje wistu "w" .... to każdy inny wist nie w "w"..... jest dozwolony - powinno to być oczywiste. Ale okazało się, że wcale tak nie jest. Mój błąd polegał na tym, że nakazałem przyłączyć zakrytą kartę wistu do ręki, a zrobiłem tak, gdyż biedny wistant - nie zważał na to, iż jego partner już zawistował z niewłaściwej ręki odkrytą kartą - i koniecznie chciał swoją kartę wistu odsłonić. Intencją moją było niedopuszczenie do kolejnego wykroczenia, a wyszło tak jak wyszło. Wistant zinterpretował werdykt tak, że rozgrywający zakazał mu wistu w "w" a sędzia w drugie "w". Odszedłem od stołu nie spodziewając się takiego obrotu sprawy, a gdy dowiedziałem się o fakcie, na poprawkę było już za późno. Swoją drogą - jeśli którakolwiek ze stron zawołałaby mnie po rozdaniu to miałbym pełne prawo, a wręcz obowiązek wziąć winę na siebie i uśrednić wynik. Szkoda.
A tak na marginesie: biję się tu w piersi, kajam, zwijam jak piskorz a w duchu...... Śniło mi się (koszmarny sen), że zostałem zawołany do stolika "na odzywkę niewystarczającą". Po otwarciu 1 pik - przeciwnik zalicytował 1 trefl. Bywa. Dokładnie wyjaśniam wszelkie możliwe scenariusze postępowania po tym wykroczeniu i już mam odejść od stolika a tu nagle ten koszmar. Czy dopełniłem wszelkich formalności? Nieeee !!! Wracam i mówię: Panowie! - starszeństwo kolorów w brydżu wygląda tak: w kolejności rosnącej - trefl, karo, kier pik a w końcu bez atu. A mając na uwadze to, że wkrótce przystąpią do rozgrywki..... starszeństwo kart w brydżu wygląda w kolejności rosnącej tak : 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9,10, W, D, K, AS.......obudziłem się.

Teraz pewnie wielu zaskoczę, zgadzam się z Jackiem, że sprawę "Turyńskich Mandarynów" trzeba wreszcie zakończyć. Ale nie liczcie na to że ostatnie słowo nie będzie należało do mnie. Co to - to nie.
Pytanie: czy w omawianym problemie została wykorzystana nielegalna informacja wynikająca z wistu w pika z niewłaściwej ręki ?
Aby uzyskać odpowiedź na powyższe pytanie musimy zadać sobie kolejne, a mianowicie w co wistujemy z ręki Axx DW9x xxx Kxx, przy założeniu, że licytacja była 1NT-3NT i nie mamy informacji o posiadaniu przez partnera mariasza, czy nawet mariasza z waletem pik?
Normalnym wistem w tej sytuacji jest wist damą kier i taki wist odda przeważająca liczba graczy. Czyli jednym słowem robimy panel i jeśli okaże się, że ponad połowa zawodników wistuje damą kier to znaczy, że inny wist jest podejrzany i mogło nastąpić wykorzystanie nielegalnej informacji. Zwróćmy uwagę, że "proces jest poszlakowy" - ale jest to normalne, przewidziane przepisami postępowanie sędziowskie.. Oczywiście zgadzam się z tym, że piękno tej gry polega między innymi na tym, że mamy możliwość dowolnego wyboru zagrań, czy odzywek, ale wybór nasz podlega ograniczeniom w momencie gdy stajemy się stroną wykraczającą. W takim przypadku jak ognia wystrzegać się musimy wszelkich spektakularnych posunięć, gdyż istnieje prawdopodobieństwo, ze każda "nisko procentowa" akcja może zostać oprotestowana przez przeciwników, a wtedy werdykt wyda panel którego głosy zdecydują, czy akcja była "normalna", czy też "nienormalna" - wynikająca z wykorzystania nielegalnej informacji. Tak więc fakt, że "Turyńscy Mandaryni" zdecydowali o wiście damą kier - jest skrótem myślowym. Tak naprawdę o tym, że wist ten jest normalnym wistem który odda bez dodatkowej informacji 70 -80 procent graczy - zdecydował panel. Żeby nie zostać posądzonym o spekulacje pozwoliłem sobie na pewien mały zabieg. Mianowicie na turnieju puściłem rozdanie gdzie licytacja była identyczna a zawodnik będący na wiście miał DW9x w pikach a z boku asa i króla w różnych kolorach (jak w problemowym rozdaniu). Oto wyniki: na trzynaście wistów na kontrakt 3 NT wist damą z konfiguracji DW9x padł 9 razy, wist blotką spod damy trzy razy i wist w boczny kolor, z trzech blotek - jeden raz. Istnieje też spore prawdopodobieństwo, że tam gdzie do protokołu wpisano "x" jako kartę pierwszego wistu - tak naprawdę mogła to być dama !!! Reasumując - wist damą ma minimum 70 procentowe poparcie.
Na marginesie: tak się przypadkowo złożyło, że na pozycji wistującego był w tym turnieju i w tym rozdaniu Tadziu B. I jak myślicie ? Oddał wist który spowodował gwałtowny rozkwit cywilizacji ziemskiej, czy normalnie starał się "wziąć kasę" aby choć częściowo zrekompensować sobie utratę Porscha ? (patrz tekst Tadzia). Dla ułatwienia dodam, że w tym turnieju zajął drugie miejsce.
Oczywiście prawie nigdy nie mamy 100 procent pewności ale do celów "procesowych" wynik który otrzymano - wystarczy z nadmiarem. Rzeczywiście w tym konkretnym rozdaniu sytuacja tak się ułożyła, że wistujący skazany jest na wypuszczenie kontraktu, ale wpisując "swoje" przywracamy sprawiedliwość z 70 procentową gwarancją, że robimy to dobrze - natomiast każdy inny werdykt sędziowski - jest spekulacją. Pamiętajmy, że podstawowym zadaniem sędziego jest przywrócenie takiego wyniku rozdania, jaki miałby miejsce, gdyby wykroczenia (nieprawidłowości) nie było. Uffff..... chyba mogę odetchnąć z ulgą Przepraszam wszystkich, że strasznie ich zamęczałem swoimi wywodami, ale sprawa zaszła tak daleko, że sytuacja tego wymaga.
Jestem psychicznie przygotowany na to, "że sędzia nigdy nie ma racji" i jest w zmowie z tymi którzy otrzymali "korzystny" werdykt - o tym już kiedyś pisałem, ale o powyższym rozdaniu postanowiłem publicznie więcej nie pisać. Moje możliwości perswazji się wyczerpały...... no może nie do końca, ale o tym już tylko przy piwie.
Nie wierzycie że cokolwiek sędzia nie zrobi jest źle ? No to na koniec opowiem anegdotę. Turniej Grand Prix Warszawy, gramy z Tadziem Tunajkiem i po dwustronnej licytacji, którą w pewnym momencie zakłócił długi, wyraźny namysł przeciwnika - jego partner podejmuje bardzo podejrzaną akcję.
Panie Sędziooooo !!!!
Przychodzi Janek Romański - szczegółowo rozpatruje sytuację i ocenia że nastąpiło wykroczenie. Do protokołu nakazuje wpisać nasze 4 kier swoje zamiast ich cztery pik z kontrą minus 1. Na to - nie mogący pogodzić się z werdyktem przeciwnik - teatralnym szeptem: tak to jest jak para z Warszawy i sędzia z Warszawy, to nie ma szans na sprawiedliwy werdykt. Tu wkracza sędzia - uradowany, że może panu udowodnić, iż miejsce zamieszkania nie ma nic wspólnego z orzeczonym wynikiem :
Proszę Pana - ci panowie są z Krakowa !!!
Nie zrażony przeciwnik prawie krzyczy : To wy się k....a znacie !!!

Zbigniew Sagan
[email protected]


[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ]
[ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna]