![]() |
![]() |
![]() | ||
![]() ![]() |
Kalosz czy niekalosz? “Absurd to przekonanie sprzeczne z twoimi poglądami” Ambrose Bierce “Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy niż kłamstwa” Friedrich Nietzsche A co, niech inni widzą, że też nie wypadłem sroce spod ogona i też umiem rozpocząć tekst mottem... i to nie jednym! I pomyśleć, że jedna niepozorna odzywka 2 Najsamprzód chciałbym podkreślić moje zdziwienie, że w dyskusji wzięli udział aktorzy, że tak powiem drugoplanowi. Nie ma natomiast ani słowa od bezpośrednio zainteresowanych. Czy to z braku zacięcia literackiego, czy to uznali, że sprawa niewarta jest tego, by kruszyć o nią kopie. Tak czy owak pozwoliłoby to wyjaśnić pewne wątpliwości co do faktycznego przebiegu incydentu, które narzucają się po lekturze wszystkich tekstów. Siłą rzeczy musiałem więc oprzeć się na relacjach uczestników sporu internetowego. Jednakże jako osoba bezstronna, słynąca ze swojego obiektywizmu i trzeźwego, nie obarczonego balastem emocji, oglądu spraw postanowiłem również zabrać głos w tym temacie. Po zapoznaniu się ze wszystkimi tekstami, odrzuceniu płaskich złośliwości, wyszukanych inwektyw i zgrabnych bon motów skoncentrowałem się na samej esencji sprawy. Wyrażając swoją opinię na temat tej reszty nie sposób mi jednoznacznie opowiedzieć się po którejś ze stron, gdyż prawda jak zwykle leży gdzieś pomiędzy... choć niekoniecznie pośrodku. Dlatego też postanowiłem sporządzić listę twierdzeń i opinii, które w dyskusji (również ustnej) padły i wyrazić swój pogląd na ich temat.
Oczywiście byłoby idealnie gdyby wszystkie pary takową posiadały (najlepiej przy sobie :), a gdyby się jeszcze do niej stosowały to ho ho. W dużych turniejach jest to zapewne normą. Jeśli jednak chodzi o Rotundę, to grając tu od samego początku, przypadki zetknięcia się przeze mnie z kartą konwencyjną mógłbym policzyć na palcach jednej ręki. Wszystko to były przypadki, gdy przeciwnicy grali S.S.O. Domaganie się zatem od grających jej okazania jest lekką przesadą, a już karanie kogoś za jej nieposiadanie - kompletnym nieporozumieniem. Jeśli tak mamy postępować to należy na początku turnieju dać wszystkim parom karę za jej brak i powtarzać to co tydzień, a po paru tygodniach większość par kartę konwencyjną będzie już miała. Rozważając jednak ten wysoce nieprawdopodobny przypadek, że para Dulczewski-Skuciński kartę konwencyjną miałaby przy sobie, to kary i tak by nie uniknęli. A to z tej prostej przyczyny, że w standardowej karcie nie ma miejsca na opisywanie sekwencji licytacyjnych trzeciego okrążenia. Do tego niezbędny byłby opis systemu. Ten posiadają jednak jedynie pary na stałe ze sobą grające, a i to dalece nie wszystkie. Podsumowując - jak się chce psa uderzyć to kij zawsze się znajdzie. Oczywiście sędzia, który go zna (choć obcy sędzia, nie będzie tego świadom) może to wziąć pod uwagę. Ja jednak osobiście jestem temu przeciwny. W końcu jest to turniej otwarty, w którym wszyscy mają prawo oczekiwać równego traktowania. Jeśli ktoś posiadający wadę słuchu czy wzroku decyduje się na wzięcie w nim udziału to jego powinnością, a nawet obowiązkiem jest dołożenie należytej staranności w grze, by nikt, a w szczególności przeciwnik nie ponosił z tego powodu straty. Jak zauważyłem powyżej niewątpliwie po części wynika to z jego wady słuchu. Jest to jednak tylko jedna strona medalu. Niestety prawdą jest też również, że zalicza się od do grupy 3, 4 krakowskich graczy, którzy blefują notorycznie, z każdą kartą, w każdej pozycji, często w sposób zupełnie irracjonalny. Nie chodzi tu bynajmniej o to, że jestem wrogiem blefów - wręcz przeciwnie sam lubię zablefować, bo mało co sprawia taką radość jak udane wyblefowanie przeciwników. Jednak we wszystkim musi być zachowany umiar. Jeśli blefuje się w sposób permanentny, często doprowadza to do wypaczania rozdań, a w przypadku takiego turnieju jak piątkowy cavendish może nawet wypaczyć cały turniej. To co powiedziałem nie odnoszę do tego konkretnego rozdania, bo tutaj z żadnym blefem nie mamy do czynienia. Chodzi mi jedynie o to, że w przypadku wątpliwym sędzia (często w sposób zupełnie podświadomy) podejmuje decyzję na niekorzyść “blefiarza” Nie popieram takiego podejścia, ale je rozumiem. Jest to zagadnienie, które zostało poruszone podczas ustnej wymiany zdań. Nie wykluczam, że mylnie, jednak odniosłem wrażenie, że Tadek sugerował taryfę ulgową wobec słabszych graczy. Z tym jednak absolutnie zgodzić się nie mogę, bo tak jak w przepisach nie ma paragrafu, że gracz ma obowiązek grać dobrze, tak i nie ma paragrafu, że należy mu się handicap, bo gra słabo. Komentarz Tadka do niniejszego paragrafu. Na taki właśnie obowiązek powołują się sędziowie w swoim artykule. To prawda, że ignorantia iuris nocet. Z drugiej jednak strony gdyby każdy z graczy wiedział czego dotyczy przepis 75D2 i pozostałe, to rola sędziego na turnieju zostałaby zredukowana jedynie do wygłaszania formułki – zmiana do następnej rundy – a wszystkie sporne sprawy gracze rozstrzygaliby między sobą. Niestety w tym nieidealnym świecie większość graczy z przepisów MPB czytała co najwyżej okładkę (ja to nawet okładki nie czytałem) a to, że nie znają tej książeczki na wyrywki nie powinno być powodem do ich surowego karania. Tytułem wyjaśnienia oba te określenia wistu w słowniku
Tadeusza są synonimami, gdyż wist “ekspercki” to
nic innego jak wist oddany przez Bodzia po dojrzałym namyśle,
który nieodmiennie przynosi 12impów straty lub pełne jajko,
w zależności od tego na jakim rodzaju zawodów został
oddany. W tym konkretnym przypadku określenie wistu pikowego
jako “ekspercki” uważam zatem za pewną przesadę.
Moim skromnym zdaniem w świetle licytacji wist pikowy jest
absolutnie dopuszczalny, choć zgodziłbym się z Mirkiem, że
lepszy byłby K Otóż moim zdaniem wynik rozjemczy w tym rozdaniu jest co najwyżej akceptowalny, do oczywistości to mu jeszcze baaaardzo dużo brakuje. A powołując się na poprzedni punkt moich uwag, uważam, że nie ma powodu zagłębiać się w jałowe dywagacje – ile lew wziąłby rozgrywający gdyby... Po prostu po wiście, który w tym konkretnym rozdaniu okazał się wybitnie nieszczęśliwy, wziął tych lew 11 i dokładnie tyle należałoby mu zapisać. Podsumowując dyskusję i wszystkie za i przeciw wyszło mi, że... the winner is... MIROSŁAW SADY Uzasadnienie: Zapewne niektórzy oburzą się na mój cynizm. Na to, że pochwalam metody, które niewiele mają wspólnego z fair play. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że brydż (a brydż w wykonaniu polskim w szczególności) z etyką i moralnością ma bardzo niewiele wspólnego. I taką oto smutną konstatacją przyszło mi zakończyć ten artykuł. harriett PS.
Reginald Sukiennik
|
|||
[ wyniki ] [ liga ] [ kalendarz ] [ zarząd ] [ klasyfikacja ] [ teksty ] [ linki ] [ mecenasi ] [ strona główna] | ![]() | |||